Škoda Fabia jest sprzedażowym hitem. Podczas swojej siedmioletniej kariery znalazła ponad półtora miliona nabywców, z czego bardzo dużo w Niemczech. Solidna technologia i atrakcyjna cena to duża część jej sukcesu.
Od ponad roku jest z nami nowa wersja nadwoziowa tej najmniejszej propozycji czeskiego producenta. I tak jak pierwsza wyprzedzała swoją epokę, obecna czerpie ze znanych wcześniej stylistycznych trendów. Jednym z takich modnych elementów są czarne przednie słupki, standard we wszystkich opcjach wyposażenia. Kolejnym, dostępnym w droższych odmianach Fabii, jest dach w innym kolorze, niż reszta samochodu, czyli srebrnym lub białym, w zależności jaki lepiej pasuje do zestawienia.
Nadwozie nosi cechy linii zapoczątkowanej w przełomowym dla Škody Roomsterze. Przód jest uśmiechnięty, profil dachu poprowadzony stosunkowo wysoko. Tył najbardziej nawiązuje do poprzednika, pasując jednocześnie do nowej konwencji. Teraz Fabia wydaje się węższy lub wyższy, ale jeśli różnice w wymiarach są, to niewielkie - reszta to złudzenie wynikające z nowych, bardziej muskularnych kształtów. Testowana wersja Sportline, czarna w srebrnej czapeczce, postawiona została na kołach z aluminiowymi felgami Bear, podkreślającymi jej charakter.
Po zajęciu miejca za sterami złudzenia się kończą i nastaje twarda rzeczywistość w postaci zderzającego się z kolanem środkowego panelu deski rozdzielczej. Poprzednia Fabia miała deskę skromną i funkcjonalną, nie narzucającą się, pozostającą w cieniu podszybia. Teraz wszystko zza kierownicy włazi na pasażerów goniąc za obowiązującą w całym koncernie Audi Brand Group modą. Panel sterowania klimatyzacją jest nad radioodtwarzaczem - rozumiem, komfort termiczny jest ważny, ale z doświadczenia wynika, że do regulacji temperatury, szczególnie przy klimatroniku, sięga się dużo rzadziej, niż do radia. Czułbym się lepiej w wersji podstawowej, która ma skromniejszą deskę, niż w tym Sportlinie, nawet z jego pakietem srebrnym, eko-skórzanym i z nakładkami na pedały.
Sytuację ratują przednie fotele, choć stosunkowo wysoko się na nich siedzi, to wyprofilowane są sportowo i mają bardzo dobre trzymanie boczne, co w szybko pokonywanych zakrętach jest nie do przecenienia. Pasażerowie tylnej kanapy może nie będą się czuli tak dobrze, jak ci z przodu, ale gdy będzie ich dwójka nie powinni też narzekać. Miejsca nad głową i na nogi jest sporo. Kanapa składa się powiększając przestrzeń bagażową. Najpierw podnosi się siedzisko, potem pochyla oparcie, nie zapominając w międzyczasie o pozbyciu się zagłówków. Podłoga bagażnika jest wtedy prawie płaska.
Silnik 1.9 TDI to legenda, a co za tym idzie również archaizm. Ciężki, głośny, dość paliwożerny, nie za mocny - 105 KM, ale z dobrym momentem i elastycznością. Napędzana nim Fabia porusza się dynamicznie i to wystarczy, żeby zrobić wrażenie na skrzyżowaniu. Biegów podłączonych do niego jest pięć, a lewarek wyraźnie wskazuje z którego z nich się akurat korzysta. Alternatywa? 1.6 16V o tej samej mocy i sporo niższym momencie maksymalnym. Tańsza, ale niezbyt interesująca. Nowy Volkswagenowski turbodiesel dowsizingowany do 1.4 byłby tu bardziej na miejscu.
Zawieszenie Sportline jest po sportowemu twarde, co ma swoje zalety i wady - silnik nie uderza miską o asfalt i zakręty można pokonywać żwawo, ale na dziurach trzęsie mocno i ABS w takich warunkach ma problem z odnalezieniem właściwego rytmu. Na polskich drogach trzeba mocno uważać, żeby nie uszkodzić wspomnianych kół BEAR.
O wersji świadczy tylko oznaczenie na klapie bagażnika, nie ma już na szczęście tej ogromnej naklejki na boku znanej ze Sportline poprzedniej wersji nadwoziowej. Reszta sportowych dodatków ukryta jest we wnętrzu, pod srebrnym dachem. Jednak to wszystko jest tylko namiastką prawdziwego usportowienia spotykanego w modelach oznaczonych jako RS. Dla kogo taka Fabia? Raczej nie dla emeryta, z którego stereotypem kojarzy się mała Škoda. Sportline wyskakuje z tej szufladki i pędzi w stronę początkującego kierowcy z zawodniczymi ambicjami, do fana rajdów, wyścigów, któremu nie będzie przeszkadzał nadmierny ryk silnika i gwałtowny masaż kręgosłupa i pośladków. Tylko czy będzie go stać? Może na wyprzedaży rocznika...
Witam-nie wiem czy ktos mnie sprostuje albo podpowie-ale mam pytanie.Rozważam własnie kupno tego autka albo Ibizy Sport z tym samym silnikiem.Słyszałem już wiele dobrego na temat i tego i tego autka i nie obchodzi mnie że to seat albo skoda.Nie pytam o inne autka tym bardziej uzywane.Niepokoja mnie tylko rozbiezności co do oceny silnika.To jaki on w końcu jest?Paliwożerny czy nie?Kulturalny czy nie?Skrzynie biegów tez są bardzo podobne i znowu róznica w ocenie.Porównuje test Zielonej Ibizy.Bo zgłupiałem.
Witaj. Paliwożerny - kwestia odniesienia do konkurencji. Silnik Renault 1,5 dCi 104 koniki pali litr mniej od silnika tej Skody. A w tej zielonej, ostatnio testowanej Ibizie jest zmieniony program komputera - więcej mocy i... pół litra mniejsze spalanie, niż w standardzie. Tuning silników wysokoprężnych jest więc mocno zalecany...