Samochody terenowe są obiektem pożądania coraz większej rzeszy kierowców. Odstrasza jednak ich wysoka cena i często słabe walory użytkowe w mieście, co powoduje, że na posiadanie prawdziwej terenówki mogą sobie pozwolić kierowcy z grubszym portfelem. Dla tych mniej zamożnych pozostają GAZy i UAZy z demobilu albo... Suzuki. Ta japońska firma od lat produkuje tanie (powiedzmy: najtańsze) samochody terenowe. Postanowiliśmy sprawdzić, czy te samochody to tylko zabawki, jak postrzegają je niektórzy, czy prawdziwe pojazdy na bezdroża. Do testu wybraliśmy model Suzuki Jimny, jeden z najtańszych w ofercie firmy (tańszy jest tylko mniejszy Samurai).
Pierwsze wrażenie skłania do opinii, że jest to istotnie zabawka. Mały samochodzik z hardtopem na dużych kołach zapowiada raczej pojazd plażowy, choć kształty ma wzorowane na klasycznym jeepie. W środku jest ciasno, wąska kabina nie zapowiada wygodnej jazdy, tylna kanapa jest raczej dla dzieci. Za to w wyposażeniu mamy dwie poduszki powietrzne, elektrycznie sterowane szyby i lusterka, wspomaganie kierownicy. Ale to koniec luksusów. Maleńki bagażnik pozwala na przewiezienie niewielkich zakupów, na dodatek trzeba uważać żeby te nie wypadły przy otwieraniu tylnych drzwi. Ale w końcu to ma być samochód terenowy, a nie miejskie toczydełko na zakupy...
Jazda miejska tym samochodzikiem okazuje się być całkiem przyjemną. Jak na pojazd terenowy Jimny ma przyjemne zawieszenie, które dość miękko i cicho tłumi nierówności polskich dróg. Przy tym małe wymiary zewnętrzne i bardzo dobra zwrotność ułatwiają manewrowanie, no i siedzi się wyżej, co poprawia widoczność.
Deska rozdzielcza jest rodem z początku lat osiemdziesiątych, prosta, twarda ale dobrze wykonana, nic nie skrzypi. Fotele są całkiem wygodne, w każdym razie nie czujemy dyskomfortu podczas jazdy zarówno po szosie jak i po bezdrożach. Jedynie tylna kanapa, jak już wspomniałem, jest raczej symboliczna, dwie dorosłe osoby poczują się tam jak w sardynki w puszce, na dodatek trudno zajmuje się tam miejsce. Podczas jazdy w terenie zdecydowanie odradzam jazdę na tylnej kanapie, zwłaszcza z założonym dachem. Dorosła osoba musi się raczej położyć, gdyż podskakiwanie na wertepach grozi przebiciem dachu głową...
Właściwie Jimny powinien być samochodem dwuosobowym, co powiększyłoby jego bagażnik i dodało charakteru. Owszem, tylną kanapę można złożyć, jednak jej oparcie nie kładzie się poziomo, przez co nie uzyskamy płaskiej podłogi przestrzeni bagażowej, nawet po całkowitym demontażu tylnej kanapy. Szkoda.
Hardtop to fajna rzecz, można łatwo i szybko zamienić Jimny w kabriolet. Czy szybko? Przednia część dachu mocowana jest na czterech zaczepach, które wystarczy odpiąć i mamy niebo nad głową. Pozostaje tylko problem, co zrobić ze zdjętym dachem, gdyż do bagażnika się nie zmieści... Jest to rozwiązanie raczej dla posiadaczy garażu, zwłaszcza gdy chcemy zdjąć również tylną część dachu, ale tak to jest z hardtopami. A zdjęcie tylnej części nie jest już takie proste. Należy najpierw zdjąć plastikową podsufitkę i boczki,
a potem zabrać się do odkręcania czternastu śrub, którymi dach przykręcony jest do nadwozia. Klucza do tych śrub nie znajdziemy w wyposażeniu samochodu, musimy o niego zadbać sami. Jeśli już uporamy się z odkręceniem dachu powinniśmy poprosić kogoś o pomoc przy jego zdjęciu, dla jednej osoby jest to praktycznie niewykonalne. Ale pozbawiliśmy już Jimny przedniej i tylnej części dachu. Koniec? Nie, do pełni szczęścia należy jeszcze odkręcić szybę na tylnych drzwiach.
W tym celu należy najpierw zdjąć plastikowy boczek, a potem odkręcić kolejne pięć śrub. I mamy otwarty samochód terenowy. W końcu jednak będziemy musieli założyć dach z powrotem, więc znowu dziewiętnaście śrub...
Silnik Suzuki Jimny jest głośny, na wolnych obrotach chodzi jak diesel. Nie ma rewelacyjnych osiągów, samochód przyspiesza po szosie raczej ociężale. Zmiana biegów nie należy do najprzyjemniejszych, lewarek trzeba wciskać na miejsce mocno i zdecydowanie, za to bez żadnych zgrzytów. Ale to ma być samochód terenowy. Czy tak jest? Zdecydowanie tak. Bardzo dobrze radzi sobie w terenie, silnik 1,3 o mocy 82 KM mógłby być większy i mocniejszy, ale i tak zapewnia
przyzwoite wyciąganie pojazdu z terenowych opresji. Dołączany napęd na przednią oś, reduktor i blokada mechanizmów różnicowych pozwalają na jazdę w każdych warunkach terenowych, do tego małe wymiary autka sprawiają, że tym samochodem można wjechać dosłownie wszędzie. A jeździliśmy nad Wisłą w okolicach budowy mostu Siekierkowskiego (prawdziwy off-road), w lasach pod Tarczynem i po podmokłych łąkach nad Pilicą. Wszędzie tam Jimny radził sobie bardzo dobrze i w pełni zasłużył sobie na miano samochodu terenowego.
Podsumowanie: mimo niechętnego podejścia do Jimny na początku testu, polubiłem ten samochodzik. Nie zapewnia wysokiego komfortu jazdy, za to jest jednym z najtańszych prawdziwych samochodów terenowych na polskim rynku. Godny polecenia dla początkujących miłośników jazdy terenowej, jak i dla tych mniej zamożnych, ale raczej jako dodatkowy pojazd w rodzinie...
Michał Nejbauer
fot. Rafał Nowak
Dane techniczne:
| Silnik | |
| typ / liczba zaworów | R4 / 16 |
| pojemność | 1.298 cm3 |
| moc maksymalna / obr/min | 59 kW (80 KM) / 6000 obr/min |
| moment obrotowy | 104 Nm / 4500 obr/min |
| Osiągi (fabryczne) | |
| prędkość maksymalna | 140 km/h |
| przyspieszenie 0-100 km/h | 14,7 s |
| Zużycie paliwa (fabryczne) | |
| cykl miejski | 10,2 l |
| cykl pozamiejski | 7,1 l |
| cykl mieszany | 8,2 l |
| Wymiary | |
| długość / szerokość / wysokość | 3625 / 1600 / 1655 mm |
| rozstaw osi | 2250 mm |
| Masa własna / dopuszczalna | 1040 / 1420 kg |
| Pojemność bagażnika | 270 l |
| Pojemność zbiornika paliwa | 40 l |
| Cena | 55,800,00 zł |
| |
| |