Oczko wyżej

Peugeot 207 Sporty 1.6 120 KM

Bartosz Ławski, fot. Michał Nejbauer

Francuskie samochody bywają różne – ekstrawaganckie, innowacyjne, kapryśne i nietrwałe. Ale każda z trzech najpopularniejszych francuskich marek ma swoich zagorzałych wielbicieli i niejeden udany model na koncie. Od ćwierć wieku już w niezłej sytuacji jest tu Peugeot, który najpierw podbił rynek małych samochodów modelem 205. Produkowano go aż 15 lat, od 1983 do 1998 roku, osiągając bardzo przyzwoity wynik 5 milionów 300 tysięcy egzemplarzy. Autko było zaiste bardzo udane, ale po tylu latach zestarzało się mocno... Wtedy nastała era 206, reklamowanej jako „sacré numero”, co korzystając z licentia poetica w bardzo dowolny sposób przełożymy na „niezły numerek”. Numerek okazał się wręcz rewelacyjny, sukces poprzednika błyskawicznie posyłając do kąta. Do dzisiaj wyprodukowano już ponad sześć milionów „dwieścieszóstek” i wcale nie zanosi się na zakończenie tego rozdziału historii motoryzacji. Pomimo że od roku na rynku funkcjonuje już następca – czyli „dwieściesiódemka”. Funkcjonuje to dobre słowo – bo jeszcze, w przeciwieństwie do uroczej 206, jakoś go nie podbija. W Polsce, oczywiście, bo w Europie sprzedaje się świetnie. Nie bez przyczyny – to tak naprawdę dobre auto, zasługujące na popularność. Ale czy aż taką jak poprzednik? Zobaczymy. Na razie – przejdźmy do rzeczy, czyli Peugeota 207 właśnie.

W tym roku z dwóch miesięcy na „li” będziemy zdaje się mieć dwa listopady, z czego jeden już był... w teoretycznym lipcu. Tak się więc złożyło, że jazdy testowe „dwieściesiódemką” odbyłem w zmiennych warunkach atmosferycznych. To znaczy na zmianę lało albo padało. A gdy w przerwach wychodziło słońce, temperatura rosła do 35 stopni. Auto dostało więc niezłą szkołę na wspaniałych polskich drogach.

Z początku, przyznam szczerze, nie byłem zadowolony. Do tej pory raz w życiu jechałem tym samochodem, zrobiłem może z 10 kilometrów i wysiadłem mocno rozczarowany. Pozory mylą... 207 jest jak kobieta, w której trudno zakochać się od pierwszego wejrzenia. Uczucie pojawia się przy bliższym poznaniu. Nie chodzi tu o urodę – auto ma w sobie coś z linii 206, jest jednak znacznie większe i sprawia wrażenie mocno „nadętego”. Przy długości nieco ponad czterech metrów można by wręcz rzec, że ma ambicje wskoczyć do następnego w kolejności segmentu. Pierwsza wizyta we wnętrzu zaskakuje – nie ma tu niczego z przytulnej ciasnoty 206 (no bo, umówmy się, malutkie to było autko).

Z przodu miejsca jest aż nadto, żeby nie powiedzieć iż posunięto się do marnotrawstwa. W każdym razie przednia szyba jest w zasięgu wzroku. Co prawda oddzielona ogromnym kawałkiem plastiku, ale zawsze. Zestaw wskaźników też jest duży i mocno wysunięty. Nie są to fajne, „motocyklowe” zegareczki „dwieścieszóstki”, są za to czytelne i informują o wszystkim, nawet o temperaturze oleju. Bardzo dobrze. Kierownica jest dość duża, ale regulowana w dwóch płaszczyznach i ustawia się bez problemu. Gorzej – niestety – z fotelem. Niby wygodny, z dobrym trzymaniem bocznym, długim siedziskiem i wysokim oparciem. Tyle że oparcie to pozbawione jest regulacji podparcia lędźwiowego no i nie ma siły, w dłuższej trasie kręgosłup zaczyna przypominać o swojej obecności. Znalezienie idealnej pozycji za kierownicą wymaga nieco wysiłku, z początku można czuć się w aucie trochę „obco”, jednak po kilku poprawkach zaczyna być dobrze. Zalecana jest metoda prób i błędów: fotel pół centymetra wyżej, kierownica pół centymetra niżej itp. Aż do momentu w którym stwierdzimy „tak, teraz czuję to auto i mogę sprawdzić co ono potrafi”.

A potrafi więcej niż mogłoby się wydawać. Miałem szczęście otrzymać do testu egzemplarz z najnowszej serii, z silnikiem 1.6 o mocy 120 KM. Napędza on na przykład ostatnią generację Mini Coopera. W Peugeocie też „daje radę”, i to całkiem nieźle. Wkręca się szybko, jest dość elastyczny, świetnie pracuje w średnim zakresie obrotów. Niestety, o ile w Mini połączony jest z rewelacyjną sześciobiegową skrzynią Getrag, o tyle w 207 pięciobiegowa przekładnia odbiera chyba z połowę przyjemności. Biegi są dość długie, co akurat nie przeszkadza, bo zestopniowane są dobrze i pozwalają wykorzystać prawie cały dostępny zakres obrotów. Ale praca dźwigni sprawia wrażenie, jakby skrzynia pochodziła nawet nie z modelu 205, a jeszcze wcześniejszego. Przełożenia wchodzą opornie i niepewnie, drążek „miesza” jak łyżka w talerzu z makaronem. Przy odrobinie wprawy można się tym urządzeniem sprawnie i szybko posługiwać, ale ideał to to stanowczo nie jest. Tak czy inaczej, jednostka napędowa pozwala na dynamiczną jazdę gdy się spieszymy, a gdy mamy akurat czas można poruszać się spokojnie i płynnie. W efekcie zaś uzyskujemy zużycie paliwa w granicach 7,6 litra na 100 km, co jest wartością bardzo przyzwoitą.

Mocnym, bardzo mocnym atutem Peugeota 207 jest zawieszenie. Zestrojone sztywno, na dziurawych warszawskich (i nie tylko) ulicach komfortu nie zapewni. Będzie hałasować i przenosić skrupulatnie każdą nierówność prosto na ciała pasażerów. Ale jednocześnie zapewnia znakomite trzymanie drogi i bardzo pewne prowadzenie. Sprawdziłem to jadąc w ścianie wody (zwanej przelotnymi opadami) pełną kałuż i kolein szosą z Warszawy do Lublina. Samochód szedł jak po szynach, a nieuniknione drobne uślizgi były łatwo wyczuwalne i w pełni kontrolowane.

Co jeszcze można dodać? Jak to z egzemplarzami testowymi bywa, auto było wyposażone „pod sufit”, brakowało chyba tylko tempomatu i szklanego dachu. Dobrym patentem są światła doświetlające zakręty, to naprawdę bardzo pomaga. Szkoda natomiast pieniędzy na nawigację, w jeździe po Polsce nie radzi sobie zupełnie. Nic dziwnego, skoro zna tylko siatkę najważniejszych dróg międzynarodowych. Do 207 trafił też gadżecik z bratniego Citroena, czyli rozpylacz zapachów. Kwestia gustu, mnie jednak „perfumy” oferowane w Citroenie właśnie dużo bardziej odpowiadały. Może trafiłem na niewłaściwy zestaw, bo zapaszek dobywający się z nawiewu to raczej nie był „nos” Jeana Patou. Na szczęście flakonik można po prostu zakręcić.

Podsumowując – 207 to dobre auto, nie tak charyzmatyczne jak 206, ale na wielbicieli liczyć może. Trzeba je tylko bliżej poznać, aby naprawdę polubić. Jak z kobietami... niektórymi...

Nasza ocena:

omijać z daleka

kupować tylko w akcie desperacji

znośnie, ale do ideału bardzo daleko

nieźle, jednak producent mógłby lepiej się postarać

dobry, choć warto rozważyć oferty konkurencji

bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń

Wyniki testów

Peugeot 207

Ochrona kierowcy i pasażera:

Ochrona pieszych:

Ochrona dzieci:

Euro NCAP

model 2006

 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
benzynowy
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1587 cm3
 moc maksymalna / obr/min
80 kW (110 KM) / 5750
 maksymalny moment obrotowy / obr/min

147 Nm / 4000

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na przednie koła
 Skrzynia biegów

5-manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
194
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
10,6
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 9,3 / 5,6 / 7,0
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4030 / 1720 / 1472
 rozstaw osi (mm)
2540
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1213 / 1670
 pojemność bagażnika - VDA (l) 270
 pojemność zbiornika paliwa (l) 50
 Cena wersji Sporty / Sporty testowanej z dodatkami 58.400,00 / 72.200,00 zł