Kolejna wyprawa do Miluzy

i kolejny sukces polskiej ekipy

Festiwal Automobilizmu Mulhouse 2007

dzień trzeci

Michał Nejbauer, fot. Tomasz Skrzeliński, Klaudia Nejbauer

Niedziela 8 lipca to ostatni dzień Festiwalu Automobilizmu w Miluzie. Parking przy naszym hotelu, na którym trzymane są samochody naszej ekipy, od samego rana zmienia się w park maszynowy ulicznego wyścigu. Może w nim wystartować każdy chętny, wystarczy wpłacić tylko wpisowe. Parking dość szybko wypełnia się samochodami typowo sportowymi, jak silna reprezentacja pięciu Alpine Renault, ale startują też samochody turystyczne, motocykle, a nawet skutery. Do startu szykuje się też Maserati 3500 GT Jana Pedy, więc i w wyścigu mamy swoją reprezentację.

Trasa wyścigu to kwartał ulic wokół naszego hotelu i hali sportowej w uniwersyteckiej dzielnicy Miluzy. Wokół trasy ustawiono barierki oddzielające widzów od pędzących pojazdów, pojawiło się też kilka trybun, a na samej trasie w paru miejscach postawiono szykany z bel siana. Oczywiście nikt tu nie ściga się na poważnie, nikt nikomu nie liczy czasu, bo i nie liczy się kto będzie najszybszy. Niektóre samochody przejeżdżają więc trasę wyścigu spokojnie, wręcz dostojnie jak Jan Peda w Maserati 3500 GT, inne zaś, tak jak wszystkie Alpine Renault, jadą szybko, rajdowo, ale z zachowaniem pełnego marginesu bezpieczeństwa, płotki, za którymi tłoczą się widzowie, nie są zbyt mocne, a i same samochody są zbyt cenne, by je choćby zarysować. Nagród ani ogłoszenia wyników nie ma, wyścig uliczny rozegrany został dla frajdy z jazdy, a przede wszystkim dla publiczności, która mogła podziwiać zabytki i ich sprawność mechaniczną w ruchu.

Od rana już zapowiadał się deszcz, który lunął wreszcie pod koniec wyścigu i trwał przez całą przerwę obiadową. Ulewa na szczęście się kończy i już trwają przygotowania do wielkiej ulicznej parady. Samochody i motocykle gromadziły się od rana na sporym parkingu tuż obok, który teraz wygląda jak parking przed hipermarketem w niedzielę, tyle że każdy zaparkowany tu pojazd to świetnie utrzymany zabytek motoryzacji. Proszę wybaczyć, ale nie policzyłem ich wszystkich, szacunkowo zgromadziło się tu ich około tysiąca.

Wreszcie parada ruszyła w grupach po kilkanaście sztuk, najpierw samochody najstarsze, potem zaś według kraju pochodzenia. Kuriozum była żółta ciężarówka Citroena z zamontowaną katarynką, z której dźwięki wydobywały się za pomocą zamontowanych na kabinie trąbek w znacznej ilości. Nie sposób opisać ani wymienić wszystkich samochodów, biorących udział w paradzie, wystarczy powiedzieć, że parada trwała kilka godzin. Wielu uczestników nie miało ochoty opuszczać trasy przejazdu, więc wymykali się spod kontroli i wykonywali kolejne rundy przejazdu. Na koniec do wspólnego przejazdu ruszyły wszystkie pojazdy, samochody, motocykle, a nawet rowery, przemieszały się rodzaje pojazdów i epoki. Zapanowała pewna forma chaosu, ale pod pełną kontrolą, euforia zaś udzieliła się wszystkim, zarówno publiczności jak i kierowcom i pasażerom pojazdów.

Późnym popołudniem parada skończyła się, tym samym zakończyła się też nasza przygoda z tegoroczną edycją Festiwalu Automobilizmu w Miluzie. Niezwykła to była podróż w historię motoryzacji, w czasy, gdy samochody nie były dziełem komputerów i marketingu, ale nierzadko dziełami sztuki, a na pewno sposobem na życie a nie tylko środkiem transportu. Tomek Skrzeliński wraz z polskimi uczestnikami rajdu ponownie odwalili kawał dobrej roboty, pokazując Europie, że Polska to nie tylko kłótnie i warcholstwo w polityce czy importerzy aut powypadkowych, że Polacy to także kolekcjonerzy i koneserzy zabytkowej motoryzacji. I jedyne, czego należy żałować przy okazji tegorocznego Festiwalu Automobilizmu w Miluzie, to brak pojazdów polskiej produkcji, ale z tych przedwojennych zachował się jedynie ułamek, a powojenne to z reguły pojazdy licencyjne. Chlubnym wyjątkiem w Miluzie była ta nasza przedwojenna Podkowa 98 z Legionowa, ale Kasia Kuligowska już zapowiedziała, że szykuje Sokoła z koszem. Pozostaje tylko czekać na kolejną edycję i liczyć na znaczniejszy w niej udział polskiej motoryzacji.

Ciąg dalszy nastąpi, ale to już w przyszłym roku...