Kolejna wyprawa do Miluzy

i kolejny sukces polskiej ekipy

Festiwal Automobilizmu Mulhouse 2007

dzień drugi

Michał Nejbauer, fot. Tomasz Skrzeliński, Klaudia Nejbauer

Drugi dzień Festiwalu, czyli sobota 7 lipca, upływa pod znakiem dwóch imprez statycznych. W samym centrum miasta znajduje się Park Salvator, tradycyjne miejsce wystawy samochodów zabytkowych, ale tylko tych pochodzących z kolekcji muzealnych. Nasza ekipa wystawia więc dwa eksponaty Muzeum Jana Pedy: zwycięskiego MG-WA z 1939 roku oraz Maserati 3500 GT z 1964 roku. Na miejsce docieramy wcześnie, nie wszystkie jeszcze muzea wystawiły swoje pojazdy. Pogoda na szczęście dopisuje, na suchym i nasłonecznionym trawniku ustawiają się oba samochody z Polski, a przy stoliku pod namiotem zasiadają ich właściciele.

Park Salvator nie jest duży, wręcz kameralny, z jedną główną alejką, wzdłuż której ustawiają się powoli kolejne muzea. Wszystkich muzeów i eksponatów pewnie tu nie wymienię, ale było Auto und Technik Museum Sinsheim z Maybachem SW 38 z 1939 roku i Mercedesem Benz 300 SL Roadster z 1962 roku; Rosengart Museum wystawilo Rosengarta LR 44 z 1931 roku;

Monteverdi Automuseum - Monteverdi 375 S z 1968 roku i Monteverdi Tiara z 1981 roku; Musée Henri Malartre z Lyonu to Talbot Lago z 1951 roku;

Mercedes Benz Museum ze Stuttgartu pokazało oczywiście Mercedesy: MB 190 SL z 1955 roku i MB 300 SE Lang z 1964 roku; Museo Automobili Luigi Bonfanti - Fiat 1500 GC Berlinetta z 1937 roku i Alfa Romeo 2500 GC SS "Villa d'Este" z 1951 roku;

Musée Automobile Reims-Champagne - Peugeot 403 cabriolet Radovitch z 1958 roku; Fondation Hervé - Avions Voisin "Aerodyne" z z 1935 roku, AC Bristol Ace z 1962 roku;

National Motor Museum z Beaulieu - Rolls Royce Silver Ghost "Alpine Eagle" 40/50 z 1914 roku; Musée du Circuit de Spa Francorchamps - AC Aceca Coupe z 1956 roku, Lotus 11 Sport Proto z 1957 roku, Lotus 23 B z 1963 roku.

Nie mogło oczywiście zabraknąć okazów z tutejszego Musee National de l'Automobile Collection Schlumpf, i nie tylko, a przyjemność rozpoznania przepięknych samochodów pozostawiam czytelnikom:

Ale tuż przed Parkiem Salvator, na ogólnodostępnym parkingu, ogromne zainteresowanie wzbudza strażacki DKW F-5 Grzegorza Ziółkowskiego, więc szybka decyzja i pięknie odrestaurowana pożarnicza "Dekawka" ląduje na trawniku stoiska Muzeum Jana Pedy. Decyzja okazała się nad wyraz słuszna, bowiem tłumy dosłownie obległy polską ekspozycję, a przecież to główny cel wyprawy: promować polskie kolekcjonerstwo za granicą.

Późnym popołudniem ekspozycje w Parku Salvator są likwidowane, czas na kolejny punkt programu Festiwalu Automobilizmu. Cała ekipa wyrusza do pobliskiego centrum starej Miluzy. Prowadzącym na rynek uliczkom nadane są tymczasowe nazwy: Amerykańska, Angielska, Niemiecka i Włoska, na nich właśnie ustawiają się odpowiednio samochody wyprodukowane w tych krajach. Brakuje Francuskiej? Otóż nie, oldtimery i youngtimery produkcji francuskiej ustawiają się na samym rynku, u stóp przepięknej katedry. Klimat budowany jest w każdym detalu, nawet ruchoma scena uliczna dla artystów zabudowana jest na starej ciężarówce Citroena, nie ma tu miejsca dla pojazdów współczesnych.

Uliczki i rynek szybko zapełniają się widzami i zanim zapada zmrok jest tu już naprawdę ciasno, okoliczne knajpki wypełnione są do ostatniego krzesła, a tłumy przeciskają się pomiędzy samochodami. Tak duże zainteresowanie mieszkańców zabytkowymi pojazdami jest oczywiście godne pochwały, ale szybko okazuje się, że widownię trzeba oddzielić od zabytków, na własnym lakierze doświadczył tego nasz Dodge Standard Six. Pojawiają się więc taśmy, a ochrona bacznie pilnuje, by nikt jej nie przekraczał.

W uliczce Amerykańskiej dominują Thunderbirdy, zebrało się tu kilka egzemplarzy z różnych okresów produkcyjnych, można więc dość dokładnie przestudiować ewolucję tego modelu Forda. Tu też zaparkowały nasze trzy samochody: Franklin z 1919 roku Piotra Kamińskiego, Essex Super Six z 1927 roku Ryszarda Piotrowskiego i Dodge Standard Six z 1928 roku Piotra Markowskiego. W uliczce Niemieckiej panują zaś Mercedesy, w tym Mercedes 190 SL z 1958 roku Mirosława Olesińskiego, ale parkują też Ihle DKW z 1933 roku Tomasza Skrzelińskiego, BMW 303 z 1934 roku Marka Lekkiego i DKW F-5 z 1935 roku Grzegorza Ziółkowskiego, a także nasza rodzima Podkowa 98 z 1939 roku Katarzyny Kuligowskiej, ulicy Polskiej wszak tu brak, a szkoda wielka. W ulicy Angielskiej choć prym wiodą Jaguary, to jest i zwycięzca wczorajszego konkursu w kategorii samochodów klasycznych na najlepiej odrestaurowane auto, czyli MG-WA z 1939 roku z Muzeum Jana Pedy, i MG-TA z 1938 roku Dariusza Filimowicza i Triumph TR-3A z 1961 roku Zbysława Szwaja. Ulica Włoska to "pięćsetki", których spora ilość zebrała się w Miluzie z okazji wskrzeszenia przez Fiata tego modelu w tym roku, ale nie zabrakło też Maserati 3500 GT z 1964 roku z Muzeum Jana Pedy. Pod katedrą niepodzielnie królują Citroeny, można poznać historię tej firmy aż do lat 70., w tym kilka rzadko spotykanych BL-11 cabrio, a pod samą katedrą parkuje Citroen DS20 z 1965 roku Tadeusza Vorbrodta.

Trudno oddać słowami atmosferę panującą tu do późnej nocy, w poszczególnych sektorach narodowych rozbrzmiewa muzyka odpowiednia zarówno do kraju pochodzenia jak i czasów powstania mechanicznych bohaterów Festiwalu. Dość wspomnieć, że na ulicy Niemieckiej, gdzie stały nasze 4 samochody oraz Podkowa, kapela w tyrolskich strojach ostro przygrywa, choć niekoniecznie w niemieckich klimatach. W przerwach między utworami Kasia w stroju kominiarza odpala swoją Podkowę, a do muzyki zaczęła tańczyć załoga strażackiej DKW F-5, czyli małżeństwo Ziółkowskich. Zabawa trwa do późnych godzin nocnych, wszyscy jesteśmy juz trochę zmęczeni dniem pełnym zajęć i wrażeń, a i wzmocnić się nie ma czym, bo w kawiarenkach (wbrew nazwie) późnym wieczorem nie uświadczysz kawy.

Ulice i rynek powoli pustoszeją, ale dopiero po północy, więc i polska ekipa, jako jedni z ostatnich, niechętnie zbiera się z ulicznego festiwalu. Urokliwymi uliczkami i ulicami Miluzy podążamy więc na nocny spoczynek, następnego dnia czeka nas bowiem wielki finał Festiwalu Automobilizmu w Miluzie...

Ciąg dalszy, czyli trzeci dzień Festiwalu w Miluzie >>>