Udana zabawa alfabetem

Mercedes R 320 CDI 4MATIC L

Michał Nejbauer, fot. Maciek Medyj

Wygląda na to, że Mercedes poszukuje zupełnie nowych segmentów, w których trudno potem znaleźć jakąkolwiek konkurencję. Tak było w przypadku klas A i B, tak jest też z klasą R, która powstała z myślą o rynku amerykańskim, tam też jest montowana. Inny producent wpisałby ten samochód do klasy dużych crossoverów albo wręcz SUV-ów, ale firma ze Stuttgartu dopisała R-klasę do swojego segmentu Sports Tourer, w którym była już B-klasa. Bo R to rozdmuchanie B w stronę ML - jakkolwiek zabrzmiała ta zabawa alfabetem.

Bo rzeczywiście R-klasa wygląda trochę jak powiększona B-klasa, ale znacznie masywniejsza i agresywniejsza. Niemal 5-metrowej długości nadwozie w wersji standardowej robi wrażenie, a nasz egzemplarz testowy to wersja Lang, czyli dłuższa jeszcze o 23,5 cm. I nadal trudno pomylić ten samochód z jakimkolwiek modelem innej firmy, wyróżniki Mercedesa są bardzo wyraźne, od tradycyjnego wlotu powietrza na masce po karbowane lampy tylne. Tylko reflektory są jakieś takie nie mercedesowskie, choć w linię R-klasy wpisują się całkiem zgrabnie. Agresywności dodają owalne lampy przeciwmgielne, wpisane w aluminiowe ramki, potężne nadkola, skrywające wysokoprofilowe opony na 17-calowych obręczach, a także dwie końcówki układu wydechowego z widocznymi tłumikami. To wizualne poczucie solidności i panowania na drogach jest bardzo wyraźnie odczuwalne, nic więc dziwnego, że R-klasa świetnie sprzedaje się za Wielką Wodą.

A we wnętrzu tradycja Mercedesa panuje pełną gębą. Kremowo-beżowe plastiki i skóra na fotelach uzupełnione są ciemniejszymi akcentami pod linią okien i na kierownicy, choć moim skromnym zdaniem ten drugi odcień został dobrany niezbyt fortunnie. Nasza wersja uzupełniona była jeszcze pakietem stylizacyjnym z drewnem orzechowym i polerowanym aluminium, co tylko ubarwia jasne i przestronne wnętrze. Wszystkie przyrządy i elementy sterowania rozmieszczono typowo dla Mercedesa. Uwagę zwraca masywna konsola na tunelu między fotelami, która zawiera jedynie schowki, dźwignię automatycznej skrzyni biegów umieszczono przy kierownicy z prawej strony. Główna konsola naszej wersji zawierała duży ekran opcjonalnej nawigacji, która zasługuje na uznanie. W chwili gdy większość map kończy się na Odrze i Tatrach, a w najlepszym wypadku ma plany dużych miast w Polsce i jedynie główne drogi, nawigacja Mercedesa traktuje nasz kraj poważnie i bardzo dokładnie. Na mapę naniesione są nawet podrzędne drogi, których w zimie nikt nie odśnieża, a i miejscowości są nawet te najmniejsze, plany miast są równie dokładne.

Jeśli chodzi o fotele to mamy ich do dyspozycji aż sześć, po dwa w każdym rzędzie. Przednie i środkowe są niemal identyczne, z tym że środkowym brakuje elektrycznej regulacji i profilowania. Wyłożone syntetyczną skórą wysokiej jakości są bardzo wygodne, jak na klasę samochodu przystało, mają też przyzwoite trzymanie boczne. Dla pasażerów przednich foteli przewidziano wspólny, ale szeroki podłokietnik na tunelu środkowym, zaś środkowe fotele zaopatrzono w indywidualne, składane podłokietniki od wewnętrznej strony oraz sterowanie klimatyzacją tej strefy wnętrza na tylnej części konsoli. Dwa niezależne fotele ostatniego rzędu są mniej wygodne, ale i tak zaskakująco komfortowe, dwie dorosłe osoby z powodzeniem mogą sobie tu pozwolić nawet na dłuższą podróż. Na dodatek dostęp do tych foteli jest bardzo wygodny, wersja Lang ma długie drzwi tylne a środkowe fotele odsuwają się do przodu tak, że wsiadanie do tyłu jest bardzo łatwe. Podsumowując: R-klasa Lang zabiera 6 osób w komfortową podróż, oferując wszystkim pasażerom dużo miejsca na wygodnych fotelach.

Samochody z trzema rzędami foteli mają zwykle symboliczne bagażniki. Tu jest inaczej, 414 litrów to pojemność więcej niż średnia w klasach kompaktowych, a po złożeniu trzeciego rzędu pojemność bagażnika wzrasta do aż 1067 litrów. Mało tego, środkowe fotele również się składają, tak że przy dwóch osobach na pokładzie mamy do dyspozycji 2385 litrów bagażnika o płaskiej podłodze, dwie osoby średniego wzrostu mogą tu całkiem wygodnie spać. Jeśli zaś złożymy jeden fotel trzeciego rzędu i jeden rzędu środkowego, możemy przewieźć cztery osoby w pozycji siedzącej i długi bagaż, albo... jedną osobę w pozycji leżącej, jak w karetce ;) choć niezgodnie z przepisami. Jak na klasę luksusową przystało, pokrywa bagażnika jest oczywiście otwierana i zamykana elektrycznie.

Pod maską naszej R-klasy drzemał wysokoprężny, trzylitrowy silnik 320 CDI w układzie V6, o mocy 224 KM i potężnym momencie obrotowym 510 Nm. Wraz z siedmiobiegowym automatem 7G-TRONIC pozwala na sprint do "setki" w niecałe 9 sekund, a rozpędza tego niemal 2,5-tonowego kolosa ze stałym napędem na wszystkie koła do 222 km/h. Osiągi są więc bardzo dobre, a elastyczność silnika pozwala na dynamiczną jazdę w każdych warunkach, od sprintu spod świateł do wyprzedzania przy dużych prędkościach i nie przeszkadza nawet w tym trochę "śpiąca" skrzynia automatyczna o siedmiu przełożeniach, a zużycie paliwa nie poraża, 12-13 litrów w uciążliwym ruchu miejskim to bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę osiągi i masę pojazdu. A kultura pracy silnika... to po prostu widlasta szóstka, więc w tej kwestii zastrzeżeń brak.

Mercedes klasy R postawiony został seryjnie na 17-calowych obręczach, ale z oponami o szerokości 235 i profilu 65, czyli bardzo wysokim. Już ta właściwość opon powoduje, że wszelkie gwałtowne nierówności nawierzchni samochód pokonuje znacznie łagodniej, a wielowahaczowe zawieszenie wszystkich kół i dodatkowo pneumatyczne osi tylnej, zostało wzbogacone w naszym egzemplarzu o opcjonalny pakiet Airmatic, zawierający adaptacyjny system amortyzacji ADS oraz regulację poziomu nadwozia. Do wyboru mamy tryb sportowy i komfortowy, a różnią się one nie tylko charakterystyką zawieszenia, ale i wysokością prześwitu - większy oczywiście w trybie komfortowym. Tryb sportowy radzimy wybrać do szybkiej jazdy po drogach i ulicach równych jak stół, R-klasa świetnie się wtedy prowadzi i trzyma nawierzchni. Jednak na polskie drogi zalecamy tryb komfortowy, ich nawierzchnie z bogatą przeszłością pokonuje się wtedy bardzo łagodnie, wręcz "bujająco". Stały napęd na wszystkie koła pomaga w utrzymaniu przyczepności, wszak to najlepsze rozwiązanie napędu. Wyciągnie R-klasę z opresji błotno-śniegowych, ale i w zakręcie pomoże się utrzymać. Tu w sukurs przychodzi jeszcze ESP, które można wyłączyć klawiszem, ale nie do końca, w ekstremalnej sytuacji i tak system zareaguje i przyhamuje odpowiednie koło.

O bezpieczeństwie biernym i aktywnym nie ma co się zresztą rozpisywać, to Mercedes przecież, więc wszelkie systemy zapobiegania przykrym zdarzeniom i minimalizowania ich skutków są, i to na najwyższym poziomie, od układu hamulcowego po przednie i boczne poduszki oraz kurtyny powietrzne, czy pasy z napinaczami dla wszystkich sześciu foteli.

Mercedes klasy R dobrze sprzedaje się w USA, ale to bogate społeczeństwo. W Polsce powinien sprzedawać się równie dobrze, bo tak naprawdę jest to luksusowa limuzyna przystosowana do jazdy po fatalnych drogach, czyli w sam raz do warunków Rzeczpospolitej. Tylko cena mało do nich przystaje, podstawowa wersja R-klasy to ćwierć miliona złotych, czyli kawalerka w Warszawie, a żeby rozkoszować się w pełni luksusem, trzeba dopłacić jeszcze kilkadziesiąt, a nawet sto tysięcy złotych. Ale choć to zawrotna suma, to w porównaniu z produktami konkurencji za równie astronomiczne sumy, niemiecki samochód rodem z Alabamy wypada dobrze, a nawet bardzo dobrze.

design nadwozia 47   silnik - moc / osiągi 48
design wnętrza 44   skrzynia biegów - przełożenia 46
ergonomia 46   skrzynia biegów - praca lewarka 47
wykończenie 43   zużycie paliwa 45
fotel kierowcy 46   zawieszenie - komfort 46
ilość miejsca z przodu 47   zawieszenie - prowadzenie 44
ilość miejsca z tyłu 50   hamulce 45
bagażnik standardowo 49   bezpieczeństwo bierne 47
bagażnik po rozłożeniu siedzeń 49   bezpieczeństwo aktywne 47
silnik - kultura pracy 48   cena 30
Suma punktów

914

0-299 - omijać z daleka

300-499 - kupować tylko w akcie desperacji

500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko

700-799 - nieźle, jednak producent mógłby lepiej się postarać

800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty konkurencji

900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń

 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny
 układ / liczba zaworów
V6 / 24
 pojemność
2987 cm3
 moc maksymalna / obr/min
165 kW (224 KM) / 3800
 moment obrotowy / obr/min

510 Nm / 1600-2800

 położenie podłużnie z przodu
 napęd na wszystkie koła
 Skrzynia biegów

7-automat

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
222
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
8,8
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 12,5 / 7,8 / 9,5
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 5157 / 1922 / 1661
 rozstaw osi (mm)
3215
 masa własna / dopuszczalna (kg) 2195 / 2985
 pojemność bagażnika - VDA (l) 414 / 1067 / 2385
 pojemność zbiornika paliwa (l) 80
 Cena (wersja podstawowa / testowana) 256.000,00 zł / 323.157,00 zł