Tylko dla oszczędnych
Peugeot 107 1.4 HDI
tekst i
zdjęcia: Maciek Medyj
Trojaczki z
Kolina mają się dobrze, choć na polskich ulicach tłumnie nie
występują, póki co odstraszając swoją ceną, niby atrakcyjną, ale w
porównaniu z konkurencją, szczególnie ze strony złomu masowo
ciągniętego z zachodu, jednak zbyt wysoką. Ale jeśli ktoś lubi małe,
nowoczesne i miłe dla oka, sympatyczne auta, a cena dla niego nie
gra roli, na pewno nic go nie powstrzyma przed sprawieniem sobie na
przykład Peugeota 107. A jeśli temu komuś nie będzie zależało tyle
na osiągach, co na ekologii szeroko rozumianej, tutaj najbardziej w
zakresie oszczędności kurczących się światowych zasobów paliw
kopalnych, nie licząc się z jeszcze wyższą ceną, wybierze dostępnego
od niedawna małego lewka wyposażonego w silnik diesla. Atrybuty
zewnętrzne nowej wersji nie zmieniły się wcale, nawet znaczek HDI
można znaleźć tylko pod maską, na pokrywie szczelnie wypełniającego
dostępną przestrzeń silnika. O stylu 107-ki można powiedzieć to, co
wiadomo było od początku - najbardziej uśmiechnięta i kocia z całego
towarzystwa.

Wnętrze w
testowanej wersji zawierała standardową deskę rozdzielczą, oraz
fotele w kolorze beżowym, słabo moim zdaniem pasujące do koloru
lakieru. Ale to rzecz gustu. W kabinie króluje oczywiście
niepodzielnie panel środkowy, zawierający tylko radio i sterowanie
nawiewami, a wielki, jakby miał w środku komputer klasy PC, albo
odkurzacz. Jak to u trojaczków - znajdujemy wokół siebie wiele
różnych schowków, niestety żadnego zamykanego, więc pozostaje nam
otwarta polityka informacyjna wobec przechodniów w miejscu gdzie
zaparkujemy. Mijający nasze auto psycholog będzie wiedział o nas
wszystko, gorzej, jak coś z naszych gadżetów zainteresuje złodzieja.
Pamiętajmy więc, żeby w sytuacji planowanej dłuższej nieobecności w
samochodzie, przerzucić wszystkie zabawki do bagażnika. Zmieszczą
się na pewno, ale prócz nich chyba nic więcej. Większe gabaryty od
biedy da się wprawdzie przewieźć, ale po złożeniu oparcia kanapy, na
szczęście dzielonego, więc opcja 3 osoby plus gabaryt jest
absolutnie możliwa.

Dobra informacja
dla weekendowych kolarzy górskich - rower do środka 107-ki wchodzi.
W częściach. Ale wytrawny rowerzysta ma zawsze przy sobie komplet
narzędzi, a i większość nowoczesnych rowerów rozkłada się w dużym
stopniu nawet bez ich użycia. Jeśli natomiast nie chcemy porysować
sobie lakierowanych tyłów oparć i plastików, zawsze możemy sprzęt
wozić na dachu. Cierpi na tym aerodynamika i rośnie zużycie paliwa,
ale raz na jakiś czas jakoś to przeżyjemy. Dziecko? Tak, isofix na
tylnych fotelach jest. Wózek dziecięcy? Nieee, przecież nikt nie
mówił, że to auto rodzinne. Natomiast doskonale nadaje się na auto
flotowe - dla przedstawiciela handlowego, dla serwisanta, dla
kuriera. Małe, zwinne, oszczędne. Albo oczywiście dla żony na
zakupy, jako drugie auto w rodzinie, lub zamiast skutera kiedy pada
deszcz.

Teraz o silniku.
Jest, nawet pod przednią maską. Zmieścił się. Fajnie mruczy,
zupełnie jak prawdziwy lew. I na tym się kończy jego drapieżność.
Acha, jeszcze nie, waga, tak, godna prawdziwego wielkiego kota.
Osiągi? Mizerne. Przyspieszanie od 0 do 100 km/h trwa całą
wieczność. Ale kto by się ścigał po mieście? Tu ma być przede
wszystkim tanio. I jest, 54-ro konna jednostka napędowa nic prawie
nie pali, nie licząc tych 5 litrów w korku, a niecałych 4 w trasie
(byle krótkiej). Tylko że jest to raptem o pół litra na setkę mniej
od dynamicznej, lekkiej, trzycylindrowej jednostki benzynowej. Czy
warto więc inwestować w diesla? Tak, ale tylko wtedy, gdy jeździ się
bardzo, bardzo dużo, powyżej 50 tys kilometrów rocznie. Ale tym
małym autem tyle kilometrów? Są i tacy. Kolejny ból naszej testówki
- brak obrotomierza. Nie dane nam było oszacować, w jakich zakresach
obrotów silnika pozostałe parametry jazdy są optymalne.

Ciężki silnik
powoduje, że ważąca z nim na pokładzie prawie 100 kg więcej niż
benzynówka, 107-ka HDI trzyma się drogi jak przyklejona. Nie ma mowy
o podsterowności, czyli o poślizgu przednich kół w stronę działania
wypadkowej prędkości i siły odśrodkowej. W granicach rozsądku rzecz
jasna, ale na pewno można szybciej jeździć zakręty niż wersją
benzynową. Niestety trwałość przedniego zawieszenia, choć częściowo
wzmocnionego, może być w warunkach naszego kraju ograniczona.
Hamulce działają skutecznie i szybko, radzą sobie z lekko
powiększoną masą. ABS włącza się wtedy, kiedy jest potrzebny.

Konkurencja w
klasie najmniejszych diesli prawie nie istnieje, bo jak tu o niej
mówić, skoro jest tylko dwóch konkurentów. Co nie oznacza, że wybór
jest prosty, nawet jeśli cena jest podobna (pod warunkiem, że w
przypadku 107 "promocyjna"). Kompletnie inne podejście do designu,
nieporównywalne osiągi. Co kto woli. Jeśli ktoś nie może patrzeć na
kwadratowe kształty, wybierze peugeota. Ale jeśli komuś wygląd nie
przeszkadza, albo jest zwolennikiem kubizmu, wybierze konkurencję.
Otrzyma wtedy lepszy silnik i kultowy "bloczek gazobetonu" na desce
rozdzielczej. Pozostaje nadzieja, że kiedyś będziemy mogli
przetestować 107-kę z silnikiem benzynowym, ale z instalacją gazową.
To byłby naprawdę strzał w dziesiątkę.
|
design nadwozia |
48 |
|
silnik - moc / osiągi |
30 |
| design wnętrza |
42 |
|
skrzynia biegów -
przełożenia |
41 |
|
ergonomia |
35 |
|
skrzynia biegów - praca lewarka |
41 |
| wykończenie |
42 |
|
zużycie paliwa |
45 |
|
fotel kierowcy |
37 |
|
zawieszenie - komfort |
42 |
| ilość miejsca z przodu |
32 |
|
zawieszenie -
prowadzenie |
42 |
|
ilość miejsca z tyłu |
33 |
|
hamulce |
42 |
| bagażnik standardowo |
35 |
|
bezpieczeństwo bierne |
42 |
|
bagażnik po rozłożeniu siedzeń |
35 |
|
bezpieczeństwo aktywne |
42 |
| silnik - kultura pracy |
40 |
|
cena |
35 |
|
Suma punktów |
781 |
0-299 - omijać z daleka
300-499 - kupować tylko w akcie desperacji
500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko
700-799 - nieźle, jednak producent
mógłby lepiej się postarać
800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty
konkurencji
900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez
zastrzeżeń