 |

O dwóch takich,
co wszędzie wjadą
Suzuki Jimny -
1.3 VVT Elegance vs. 1.5 DDiS
Tekst i foto:
Maciek Medyj
Moda na samochody
terenowe trwa. Główne cechy takich aut, które przyczyniły
się do ich popularności, są znane i cenione nie od dziś.
Pierwsza z nich to bezpieczeństwo, spowodowane solidnością
konstrukcji, ale i wyższą pozycją za kierownicą, czyli
lepszą widocznością drogi. Druga to odporność na krajowe
nawierzchnie, miastowe krawężniki, „śpiących policjantów”, a
nawet niekiedy gorsze przeszkody, oraz możliwość odwiedzania
mniej uczęszczanych szlaków. Niestety, auta typu SUV, bo o
nich mowa, są przeważnie drogie, a niewiele spośród nich
dało by sobie radę zupełnie poza wyznaczonymi drogami. Jest
jednak auto, które łączy w sobie tyle zalet, że aż dziw
bierze, że nie spotyka się go na polskich drogach tak
często, jak kiedyś malucha. To Suzuki Jimny. To wprawdzie
nie nie SUV, ale na pewno auto terenowe. Małe, wszędzie
wjeżdżające: od wąskiego miejsca na parkingu, po wąski
przejazd między drzewami w lesie. Lekkie, nie zakopujące się
tak w piachu i błocie jak „dorosłe” SUVy. Wysoko zawieszone,
tak samo łatwo pokonujące wszelkie formy drobnej galanterii
betonowej walającej się po mieście, jak spotykane poza nim
strumyki, piachy, dziurki i pagórki. Oszczędne – bo lekkie -
dzięki temu mało palące i relatywnie tanie.
.jpg)
Do testów otrzymaliśmy, niestety nie jednocześnie, dwie
ciekawe wersje silnikowo – skrzyniowe, obie posiadające
swoje zalety, przez co trudno nam teraz jednoznacznie
ocenić, którą byśmy wybrali na przykład kupując dla siebie.
Pierwsza sztuka, beżowa, wyposażona była w silnik benzynowy,
znany i lubiany 1.3, z sprzężony z automatyczną przekładnią.
Druga sztuka, ciemnozielona, skrywała pod maską jednostkę
wysokoprężną o pojemności 1.5 litra. Wlot intercoolera na
masce w tym drugim przypadku, to tylko atrapa. Niby podobne,
ale beżowa, postawiona na alufeldze i posiadająca malowane
relingi, wydawała się bardziej elegancka, kobieca,
bulwarowa, zielona natomiast kreowała się na bywalca
bezdroży, twardziela żywcem przeniesionego spod leśniczówki.
Kształt Jimny nie zmienił się bardzo na przestrzeni lat,
pochodzi w prostej linii od modelu Samurai, jest jego
bardziej cywilizowaną kontynuacją. Posiada modne
przetłoczenia, nadające muskularnych kształtów, podkreślone
mocno nadkola, koło zapasowe na tylnej klapie, oraz przód
kojarzący się bardzo jednoznacznie – „okrągłe” reflektory a
między nimi pionowe żeberka atrapy chłodnicy. Słowem:
terenówka na pierwszy rzut oka. Wnętrze nie ma nic wspólnego
z wypasem spotykanym w SUV-ach, nie ma tu otaczającej
kierowcy deski rozdzielczej, wstawek imitujących drewno,
elektrycznych regulacji wszystkiego i odtwarzaczy DVD z
wyświetlaczem LCD. Jest tylko niezbędne minimum, stojące
jednak na wysokim poziomie pod względem ergonomii i użytych
materiałów.
.JPG)
Do wyglądu deski rozdzielczej nie można się przyczepić. Jest
zwarta i dobrze rozplanowana: zwracają na niej uwagę zegary
w srebrnych ramkach, panel środkowy z pokrętłami
klimatyzacji, klawiszami zmiany typu napędu i włączania
reduktora, zawierający w sobie radio z CD. Całość jest
podświetlana na czerwono, więc po zmroku wygląda jeszcze
bardziej interesująco. Wersja z automatyczną skrzynią biegów
posiadała obszytą skórą kierownicę i skórzano-welurową
tapicerkę foteli. W przedniej części Jimniego jest sporo
miejsca, siedzenia są wygodne, mają wystarczająco długie
siedziska oraz dobre podparcie boczne. W części tylnej jest
nieco gorzej, dwa miejsca posiadają płaskie siedziska, ale
za to oparcia można pochylać – dostępne są trzy stopnie
ustawienia, siłą rzeczy zwiększające lub zmniejszające
pojemność symbolicznego bagażnika, nie wyposażonego w żadną
osłonę chroniącą zawartość przed wścibskim wzrokiem
przechodniów. Tylna klapa otwiera się, niestety jak w
większości aut tego typu, a pochodzących z Japonii, na prawą
stronę.
.JPG)
Wróćmy do rzeczy, które powodują, że obie wersje małej
terenówki Suzuki różnią się od siebie – tylko czy aż tak
bardzo? Mowa o zespole napędowym w dwóch odmianach – silnik
benzynowy + automatyczna skrzynia biegów oraz silnik diesla
+ skrzynia manualna. Jak się okazało, obie opcje są godne
polecenia, biorąc pod uwagę przeznaczenie tych samochodów,
ale także mając świadomość własnych umiejętności. Automatem
z założenia ma się jeździć łatwiej, i rzeczywiście, sprawdza
się to nawet w terenie. Trzeba podkreślić, że skrzynia
automatyczna w wykonaniu Suzuki to arcydzieło. W czasie
jazdy po drogach publicznych zespół napędowy pracuje jak
szwajcarski zegarek, nie przenosząc do kabiny żadnych
negatywnych odczuć. Biegi zmieniają się niepostrzeżenie,
szczególnie przy spokojnej jeździe, kiedy to skrzynia
przerzuca je przy niższych obrotach. W czasie dynamicznej
jazdy w towarzystwie dużych obrotów szarpnięcia są
oczywiście nieco bardziej odczuwalne, ale – uwaga -
mniejsze, niż by były przy ręcznej zmianie biegów. Kick –
down, czyli redukcja na żądanie, działa dobrze, choć na
wrażenia rajdowe nie ma co liczyć mając pod maską silnik
1.3, chyba, że włączy się reduktor. W terenie możemy również
zdać się całkowicie na automat, ale mamy też dostępną inną
opcję – biegi pierwszy drugi i trzeci dostępne w trybie
całkowicie manualnym. Do tego oczywiście dołączany napęd na
przednią oś i reduktor (działający tylko w trybie 4WD).
Testowany Jimny w tej opcji dawał sobie radę w płytkim
błocie, piachu, kałużach, na stromych podjazdach, nawet na
seryjnych oponach. A po wycieczce w teren, już na drogach
asfaltowych, dawał odpocząć kierowcy od mieszania lewarkiem.
.JPG)
Zawieszenie obu Jimnych jest sprężyste i dość twarde, więc w
czasie szybszej jazdy po dziurawej drodze mała terenówka
podskakuje wesoło, choć nie traci kontaktu z nawierzchnią. Z
przodu mamy do czynienia z niezależnym zawieszeniem,
natomiast z tyłu znajduje się klasyczny most napędowy. Takie
rozwiązanie ma swoje złe i dobre strony, ale do małego
Jimnego pasuje doskonale, zapewniając mu stabilność w czasie
normalnej jazdy. W terenie przydała by się jeszcze włączana
blokada mechanizmu różnicowego.
.jpg)
Egzemplarz z silnikiem diesla i skrzynią manualną posiadał
tak samo dołączany napęd przedniej osi i reduktor, a
dodatkowo dysponował potężnym momentem napędowym dostępnym
przy niewielkich obrotach. Dla kierowcy wyrobionego w
terenie stanowiło to bardzo pomocną opcję, służącą do
wychodzenia, a właściwie wyjeżdżania obronną ręką z sytuacji
grożących wyprawą po ciągnik. Tutaj jednak także przydała by
się jeszcze blokada przynajmniej tylnego mechanizmu
różnicowego, bo po co komu wspomniana potężna siła na
kołach, skoro jedno z nich kręci się w powietrzu. Tym
niemniej zielony wjechał wszędzie tam, gdzie beżowy, nawet
odważniej, a przyspieszenie jakim dysponował naprawdę robiło
wrażenie.
.jpg)
Pora na podsumowanie, ale jak zaznaczałem na początku, wynik
tej małej rywalizacji między automatyczną benzyną a
manualnym ropniakiem nie będzie przesądzony. Jeden i drugi
sprzęt dają sobie radę w każdych warunkach, równie dobrze w
mieście, jak i w terenie, a kosztują dokładnie tyle samo.
Beżowy jest może bardziej dla kobiet, które ze swojej wygody
rezygnują dopiero w ostateczności, a zielony dla twardzieli,
którzy nie patrzą na ułatwienia, tylko wręcz przeciwnie,
szukają przygody i okazji, żeby wziąć się za bary z jakimś
soczystym błotkiem. Może nie są to auta rodzinne, ale ta
związana z pojemnością wnętrza cecha jest chyba ich jedyną
wadą. Oczywiście dla tych, którzy wiedzą jak się korzysta z
takich samochodów jak Suzuki Jimny, jest to auto idealne.

|
| |
1.3 VVT |
1.5 DDiS |
|
|
1.3 VVT |
1.5 DDiS |
| design nadwozia |
45 |
45 |
|
silnik - moc / osiągi |
42 |
47 |
| design wnętrza |
40 |
40 |
|
skrzynia biegów
- przełożenia |
50 |
47 |
| ergonomia |
44 |
44 |
|
skrzynia biegów - praca lewarka |
50 |
46 |
| wykończenie |
46 |
41 |
|
zużycie paliwa |
41 |
45 |
| fotel kierowcy |
40 |
40 |
|
zawieszenie - komfort |
30 |
30 |
| ilość miejsca z
przodu |
35 |
35 |
|
zawieszenie -
prowadzenie |
42 |
42 |
| ilość miejsca z tyłu |
30 |
30 |
|
hamulce |
40 |
40 |
|
bagażnik standardowo |
30 |
30 |
|
bezpieczeństwo bierne |
40 |
40 |
| bagażnik po rozłożeniu siedzeń |
30 |
30 |
|
bezpieczeństwo aktywne |
40 |
40 |
|
silnik - kultura pracy |
45 |
41 |
|
cena |
45 |
45 |
| Suma punktów |
805 |
800 |
0-299 - omijać z daleka
300-499 - kupować tylko w akcie desperacji
500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko
700-799 - nieźle, jednak producent mógłby lepiej
się postarać
800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty
konkurencji
900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń
| Podstawowe dane
techniczne: |
1.3 VVT |
1.5 DDiS |
| Silnik |
benzynowy |
wysokoprężny |
| układ / liczba
zaworów |
R4 / 16 |
R4 / 16 |
| pojemność |
1328 cm3 |
1461 cm3 |
| moc maksymalna /
obr/min |
62.5 kW (85 KM) / 6000 |
63 kW (86 KM) / 3750 |
| moment obrotowy / obr/min |
110 Nm / 4100 |
200 Nm / 1750 |
| położenie |
poprzecznie z przodu |
| napęd |
na tylne koła + dołączany na przednie + reduktor |
| Skrzynia biegów |
4-automatyczna |
5-manualna |
| Osiągi
(fabryczne) |
|
|
| prędkość maksymalna (km/h) |
135 |
145 |
| przyspieszenie 0-100 km/h (s) |
14,0
|
12,0 |
|
Zużycie paliwa (fabryczne) |
|
|
| miasto /
trasa / średnie (l/100 km) |
7,8/6,2/7,0 |
7,0/5,6/6,1 |
| Wymiary i masy dług. / szer. / wys. (mm) |
3665 / 1600 / 1705 |
| rozstaw osi (mm) |
2250 |
|
masa własna / dopuszczalna (kg) |
1080 / 1420 |
1239 / 1500 |
| pojemność
bagażnika - VDA (l) |
115 |
|
pojemność zbiornika paliwa (l) |
40 |
| Cena (wersja Elegance / DDiS) |
59.900,00 zł |
59.900,00 zł | | |
|
|
|
|