Synonim luksusu

Mercedes S 350 L

Michał Nejbauer, fot. Dariusz Borowicz, Maciek Medyj

Mercedes klasy S to żywa legenda, "pragnienie milionów", bo jest synonimem luksusu i pozycji społecznej, tej najwyższej. Kolejne generacje tego modelu cieszyły się niesłabnącą popularnością wśród elit biznesu i showbiznesu, a po wielu latach użytkowania trafiały do tych mniej zamożnych, za cenę nowego samochodu średniej klasy. Najdłużej produkowana była generacja W126, bo aż 13 lat. Od zeszłego roku w salonach obecny jest model W221, w wersji zwykłej i przedłużonej "Lang". I właśnie przedłużona wersja S-klasy, z benzynowym silnikiem 350, trafiła do naszej redakcji.

Gdy podchodzi się do testu luksusowego samochodu, na którego kupno nie stać zwykłego śmiertelnika (chyba że będzie to 20-letni egzemplarz), to nie bardzo wiadomo jak go opisać. Nie ma przecież sensu wspominać o kosztach eksploatacji, w tym o zużyciu paliwa, bo właściciela takiego pojazdu po prostu to nie obchodzi. Może więc zróbmy tak: ile dostajemy za cenę tej limuzyny w salonie?

Mercedes S 350 L kosztuje niemal pół miliona złotych. Za takie pieniądze otrzymamy limuzynę o intrygującym, choć nie do końca udanym wyglądzie. Bryła nadwozia jest elegancka i masywna, natychmiast wzbudzająca zaufanie, szczególnie z potężnie wyprofilowanymi nadkolami. Właściwie jedynym detalem, który moim zdaniem psuje wygląd S-klasy, są reflektory, takie nijakie i mało "mercedesowskie", wręcz japońskie albo nawet koreańskie. Nie odnajdziemy w nich elegancji i bardzo długiej tradycji firmy ze Stuttgartu, a szkoda.

Na szczęście we wnętrzu panuje już niepodzielnie Mercedes z tradycyjnym dla tej marki uporządkowaniem i rozmieszczeniem wszystkich przyrządów pokładowych. Luksusu też nie brakuje, wszędzie drewno, skóra i chrom, ilość plastików minimalna. Dźwignię automatycznej skrzyni biegów 7G-TRONIC umieszczono na kolumnie kierownicy, z prawej strony, dzięki czemu masywną konsolę środkową wykorzystano w pełni na schowki (hamulec postojowy tradycyjnie nożny). Zegary są bardzo proste, ale czytelne i eleganckie, z białym podświetleniem. Obszyta skórą osłona zegarów obejmuje również centralny wyświetlacz z uchylnym w poziomie ekranem. Nie zabrakło smaczków stylistycznych, jak choćby elegancki, prostokątny zegarek analogowy w centralnym miejscu konsoli środkowej. Ale przyznam, że wyjątkowo urzekł mnie wyświetlacz radia, co prawda ciekłokrystaliczny, ale stylizowany na bardzo stare odbiorniki radiowe, z pionowym czerwonym wskaźnikiem na poziomej białej skali i nazwami stacji radiowych, tak jak niegdyś z nazwami miast. Detal, ale jakże piękny i efektowny... Sterowanie radia i systemu audio jest już nowoczesne, przyciskami i dużym pokrętłem na tunelu między fotelami, podobnie jak wszystkich funkcji komputera pokładowego, a tych jest sporo. Regulować można na przykład profil foteli przednich, który ukazuje się właśnie na tym wyświetlaczu.

Ale podstawowe ustawienia foteli przednich reguluje się tradycyjnie, przyciskami na drzwiach. Kierowca może dodatkowo sterować fotelem pasażera, co przynosi czasem nieoczekiwane rezultaty. Można regulować m.in. długość siedziska, przesuwając je po prostu w przód lub w tył, niezależnie od reszty fotela. Ale żeby w pełni docenić tę cechę, na fotelu pasażera musi siedzieć piękna kobieta w niezbyt długiej spódniczce lub sukience. Wtedy siedzisko fotela cofa się wraz z jej garderobą, przyjemnie odsłaniając nogi naszej pani, nawet wbrew jej woli...

S-klasa to limuzyna, więc tylna kanapa jest równie istotna, a może nawet ważniejsza. Jak na S-klasę przystało, kanapa jest regulowana, oczywiście elektrycznie, łącznie z zagłówkami, a także podgrzewana. Prawą i lewą część siedziska i oparcia można regulować niezależnie, tylko środkowa część pozostaje nieruchoma. Co prawda jest tu miejsce dla 5 pasażera, ale raczej rzadko będzie wykorzystywane, bo wąskie, niezbyt wygodne i uniemożliwia wtedy korzystanie z podłokietnika i lodówki. Bo w oparciu umieszczono małą lodówkę na cztery butelki, ale niestety raczej piwa, a nie szampana, bo brakuje uchwytów na kieliszki, są jedynie na puszki lub plastikowe kubki... Za to o intymność na kanapie zadbają rolety na tylnej szybie i drzwiach, wszystkie sterowane elektrycznie - te na drzwiach tym samym klawiszem co podnoszenie szyb. Na dodatek, dla obu pasażerów tylnej kanapy są do dyspozycji dwa lusterka, chowane w suficie.

Z tego wszystkiego zapomniałbym o ilości miejsca we wnętrzu, ale już tylko formalnością będzie wspomnieć, że go nie brakuje, bo kabina jest wyjątkowo przestronna, szczególnie w wersji "Lang", której rozstaw osi to ponad 3 metry. Równie wielki jest bagażnik S-klasy, 560 litrów pomieści wiele walizek, a pokrywa otwiera się i zamyka elektrycznie. Ach, no i domykanie drzwi! Kolejny drobiazg, który cieszy, czyli elektryczne domykanie wszystkich czterech drzwi, gdy nie zamkniemy ich dokładnie samochód zrobi to po prostu za nas.

Nasz testowy egzemplarz to model S 350 L, czyli napędzany najmniejszym silnikiem benzynowym o pojemności 3,5 litra i mocy 272 KM. Sześciocylindrowa, widlasta jednostka generuje potężny moment obrotowy 350 Nm i to w zakresie 2400-5000 obr/min, co pozwala na bardzo dynamiczną i szybką jazdę tą wielką i ciężką limuzyną. Do setki rozpędza się bowiem w 7,3 sekundy, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 250 km/h. O kulturze pracy silnika nie ma co się rozpisywać, bo od 6 cylindrów w górę wszystkie benzynowe i wysokoprężne pracują przyjemnie dla ucha. Tak jest i tutaj, choć niewiele słychać. Odrobinę gorzej jest z 7-stopniową skrzynią automatyczną 7G-TRONIC, która działa z lekkim, ale wyczuwalnym opóźnieniem, za to płynnie i gładko zmienia biegi. Dostępny jest również tryb sekwencyjny, sterowany przyciskami na wewnętrznej stronie kierownicy, ale komu by się chciało. O zużyciu paliwa nie będziemy mówić, bo nie jest to samochód dla ludzi oszczędnych, wspomnę tylko, że jest w granicach przyzwoitości.

Zawieszenie S-klasy trochę rozczarowuje. Owszem, jest komfortowe i nie przenosi nierówności nawierzchni na pasażerów, ale za to je słychać i czasem nawet coś zastuka w "zawiasach". A  zawieszenie nie byle jakie, bo pneumatyczne i aktywne, o nazwie Airmatic DC. Prowadzenie samochodu jest bardzo poprawne, a nad prawidłowym torem jazdy czuwa system stabilizacji ESP. Jeśli mamy ochotę pojeździć z uślizgami tylnych kół, to nie ma dużego problemu, wystarczy wyłączyć system. Ale uwaga: nie wyłączy się on do końca, w ekstremalnych sytuacjach zareaguje i sprowadzi nas na dobrą drogę. Zresztą, nie do takiej jazdy ten samochód służy, przede wszystkim jest to komfortowa limuzyna. Owszem, zdarzają się czasem sytuacje, w których pasażerowie muszą uciec przed zagrożeniem (wszak takimi samochodami jeżdżą osoby bardzo bogate), ale tu S-klasa nawet z podstawowym silnikiem sprosta zadaniu. W sumie więc jest bardzo dobrze, ale za pół miliona złotych można oczekiwać więcej.

Omawiając S-klasę nie sposób pominąć kwestii bezpieczeństwa. A oprócz najbardziej zawansowanych systemów ABS, ASR czy ESP, znajdziemy tu m.in. radar, ostrzegający przed zbliżającą się przeszkodą. Umieszczono go nie gdzie indziej, tylko pod dużym logo Mercedesa, na samym środku atrapy chłodnicy. Radar ten jest elementem Distronic Plus, systemu automatycznie utrzymującego odległość od poprzedzającego pojazdu. System może i ciekawy, na pewno nowoczesny, ale czy przydatny? Szczerze mówiąc, wolę sam panować nad odległością od innych pojazdów, czasem warunki na drodze zmieniają się tak szybko, że trzeba ogarnąć znacznie więcej czynników, niż tylko odległość, a tego już system nie potrafi. Ale ostrzegać może, tu nie mam zastrzeżeń. Istotnym elementem bezpieczeństwa czynnego są także hamulce, bardzo sprawnie radzące sobie z masą pojazdu i hamowaniem z dużych prędkości. Jeśli jednak dojdzie do kolizji, to pasażerów chroni cały zastęp poduszek powietrznych oraz system PreSafe, na szczęście tych elementów nie musieliśmy testować.

Wróćmy więc do pytania, postawionego na początku: co dostaniemy za prawie pół miliona złotych? Na pewno Mercedesa, ale to dla wielu nie jest argumentem. Dodajmy więc: luksusowego i bardzo wygodnego Mercedesa, brzmi trochę lepiej, jednak to jeszcze mało. Bezpiecznego? Chyba tak. Za tę cenę można mieć cztery nieźle wyposażone samochody klasy średniej, albo dziesięć tanich kompaktów. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że najnowsza S-klasa ma wszystko, czego należy oczekiwać od luksusowego i bardzo drogiego samochodu. I taka ma być, bo tego właśnie chcą nabywcy, gotowi wyłożyć ogromną sumę na przedmiot, służący do przemieszczania się z punktu A do punktu B.

design nadwozia 40   silnik - moc / osiągi 49
design wnętrza 47   skrzynia biegów - przełożenia 45
ergonomia 49   skrzynia biegów - praca lewarka 50
wykończenie 49   zużycie paliwa 30
fotel kierowcy 50   zawieszenie - komfort 44
ilość miejsca z przodu 49   zawieszenie - prowadzenie 49
ilość miejsca z tyłu 50   hamulce 49
bagażnik standardowo 50   bezpieczeństwo bierne 50
bagażnik po rozłożeniu siedzeń *50   bezpieczeństwo aktywne 50
silnik - kultura pracy 49   cena 30
Suma punktów

929

* - niesklasyfikowany, więc ilość punktów maksymalna

0-299 - omijać z daleka

300-499 - kupować tylko w akcie desperacji

500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko

700-799 - nieźle, jednak producent mógłby lepiej się postarać

800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty konkurencji

900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń

 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
benzynowy
 układ / liczba zaworów
V6 / 24
 pojemność
3498 cm3
 moc maksymalna / obr/min
200 kW (272 KM) / 6000
 moment obrotowy / obr/min

350 Nm / 2400-5000

 położenie podłużnie z przodu
 napęd na koła tylne
 Skrzynia biegów

7-automat

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
250
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
7,3
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 14,6 / 7,8 / 10,2
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 5206 / 1871 / 1473
 rozstaw osi (mm)
3165
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1925 / 2505
 pojemność bagażnika - VDA (l) 560
 pojemność zbiornika paliwa (l) 90
 Cena 479.779,92 zł