Drugie podejście
Fiat Panda 4x4 1.3 Multijet
Michał
Nejbauer, fot. Maciek Medyj
Panda jaka jest,
każdy widzi - oczywiście chodzi tu o samochód Fiata, a nie
sympatyczne, choć groźne zwierzątko. Ten maleńki model zdobył tytuł
Car of the Year 2004, a potem podbił rynki europejskie. W Polsce
oferowany jest także w wersji - o zgrozo! - pięcioosobowej,
"zasługując" tym samym na miano samochodu rodzinnego... wolne żarty!
Ale popularność zdobył, cokolwiek bym nie powiedział, sprzedaje się
dobrze i na stałe wpisał się w pejzaż szos i ulic, przede wszystkim
dzięki niskiej cenie wersji podstawowych. Dostępne są jednak lepiej
wyposażone Pandy, nawet z napędem na 4 koła - o takiej właśnie
będzie niniejszy artykuł.
Legenda głosi, że
Panda 4x4 powstała na zamówienie włoskiej armii, potrzebującej
małego, taniego samochodu z napędem na wszystkie koła. Ale aktualna
Panda to drugie wydanie tego modelu, pierwsza produkowana była w
latach 1980-2003 - tak, tak, aż do 2003 roku - w sumie wyprodukowano
ponad 4,5 miliona tych samochodów, małych, z płaskimi szybami dla
oszczędności i tylko trzydrzwiowych, za to również w wersji 4x4,
która zdobyła spore uznanie.

Nowa Panda wygląda
tak samo zgrabnie, jak poprzednia, tyle tylko, że znacznie
nowocześniej. Być może tu leży też przyczyna popularności tego
modelu, bo oprócz niskiej ceny podstawowej, Panda jest po prostu
ładna i miła dla oka. Wnętrze jest już bardziej kontrowersyjne,
jednym betonowy kokpit z bloczkiem gazobetonu na środku przypadnie
do gustu, innym nie. Miejsca też nie jest tu za wiele, Panda jest po
prostu wąska (wersja 5-osobowa to czysta kpina), a bagażnik jest
niewielki, choć tu trochę pomaga przesuwna kanapa tylna. Ale nie o wyglądzie mieliśmy mówić, a o
napędzie na 4 koła, bo wygląd nadwozia i wnętrza jest już nam
wszystkim chyba dobrze znany.

W Pandzie 4x4
zastosowano automatyczny napęd wszystkich kół z centralnym sprzęgłem
wiskotycznym. Zadziwiająco dobrze daje to sobie radę z przenoszeniem
mocy na koła, choć bywa głośne, czasem nawet bardzo, na szczęście
przy większości zakresu obrotów i prędkości jest przyzwoicie cicho.
I w tym miejscu znów trochę historii. Rosjanie produkują model Łady
o nazwie Niva, tak jak wszystkie samochody tej firmy bazujący na
licencjach Fiata. Panda ma z Nivą tyle wspólnego, co głośne
przeniesienie napędu właśnie, choć w zupełnie innym zakresie
prędkości, na korzyść Pandy 4x4 przemawia też fakt, że poza hałasem
jest spokój, a w Nivie dochodzi do tego solidny masaż.

Kupując Pandę 4x4
wybierać można spośród dwóch silników: benzynowego 1.2 oraz
wysokoprężnego 1.3 Multijet. Już na pierwszy rzut oka widać, że
lepiej wybrać napęd diesla, ale... Fiat ma w swojej ofercie całkiem
udaną jednostkę 1.3 Multijet o mocy 90 KM. Nic z tego, do napędu na
wszystkie koła zapodano słabszą, o mocy 70 KM. Niby dużo, zważywszy
na masę własną pojazdu (poniżej 1 tony), jednak okazuje się, że dużo
za mało. Zlepiony wiskozą napęd na obie osie skutecznie powstrzymuje
zapędy silnika i w efekcie Panda 4x4 rozpędza się do 100 km/h w całe
18 sekund, a prędkość maksymalną osiąga na poziomie 150 km/h.
Jedynym plusem jest przyjemna praca silnika, bo nawet zużycie jest
całkiem spore: w naszym teście wyniosło ono średnio 7 litrów oleju
napędowego na 100 km, czyli sporo jak na klasę samochodu i pojemność
silnika, nawet z napędem wszystkich kół. Na osłodę pozostaje
5-biegowa skrzynia manualna, sterczący z betonowej konsoli lewarek
pracuje poprawnie i nie męczy.
Zawieszenie Pandy
4x4... no właśnie, tu muszę ponownie przywołać Ładę Nivę, z której
zawieszenia Fiat mógłby czerpać garściami, bo należy do najbardziej
komfortowych wśród samochodów uterenowionych. Ale Włosi tego nie
zrobili i Panda 4x4 tłucze się po nierównościach topornie i bez
jakiegokolwiek wdzięku, donośny hałas i solidne wstrząsy towarzyszą
przejażdżkom Pandy po niezbyt gładkich nawierzchniach. Jeśli chodzi
o jazdę poza utwardzonymi nawierzchniami, to nasze uszy i kręgosłupy
nie odpoczną, ale Fiacik nieźle sobie radzi tam, gdzie ma jeszcze
dobrą przyczepność. O dziwo, pokonuje również dzielnie płytsze
przeszkody wodne, zgodnie z reklamami Pandy 4x4. W reklamach nie
wspominają jednak o pewnym drobiazgu: otóż kąpiele błotne tudzież
wodne nie wpływają pozytywnie na alternator, który zaciera się po
prostu. Nam to się właśnie przydarzyło, ale po konsultacjach w
serwisach okazuje się, że to niemal stała przypadłość tego
samochodu.

Czym więc jest Fiat Panda 4x4? Tak naprawdę to chyba tylko gadżetem,
mającym poprawić wizerunek producenta, ale fajniej by było, gdyby
znacznie poprawiono zawieszenie i przeniesienie napędu oraz
wstawiono mocniejszy silnik. Pobożne to życzenia, bo włoska firma
raczej tego nie zrobi, licząc, że klient i tak kupi, bo to Fiat, na
dodatek z ekskluzywną plakietką "4x4". Podejście poniekąd słuszne,
bo stali klienci Fiata są jak nałogowi palacze: wiedzą, że im to
szkodzi, ale palą. Wolnym od nałogu polecamy za te same pieniądze
pewną pełnowartościową terenówkę, trochę większą, za to dużo lepszą
poza drogami utwardzonymi. Jeśli ktoś już wie, o jakim samochodzie
mowa, temu chwała, kto nie - mała podpowiedź: ten producent ma pewne
powiązania z włoskim Fiatem, a ostatnio nawet wspólny model.
