O to przecież chodzi
Citroen C8 2.2 HDi Exclusive
Michał
Nejbauer, fot: Maciek Medyj
Citroen miał w
swojej ofercie model Evasion, rodzinny van z prawdziwego zdarzenia.
Zmiana oznaczeń modeli na cyfrowe spowodowała zniknięcie Evasiona, a
w jego miejsce francuski producent wprowadził całkiem nowy model o
nieco mylącej nazwie C8, nieco, bo jest to samochód raczej siedmio,
niż
ośmioosobowy, choć i takie wersje się zdarzają. Oczywiście to tylko mała dygresja, bo cyfra w
oznaczeniu modeli Citroena nie oznacza wcale liczby miejsc.
Citroen C8
powstał, podobnie jak wcześniej Evasion, wspólnie z Peugeotem 807 i
Fiatem Ulysse. Na szczęście Citroen zachował stylizacyjną zgodność z
pozostałymi modelami spod znaku szewronów, w efekcie czego C8 jest
bardzo zgrabnym i miłym dla oka pojazdem. Zaokrąglona sylwetka
sporego przecież samochodu nie przytłacza masywnością, sprawia wręcz
wrażenie lekkiej. Duża w tym zasługa wąskich, tylnych lamp,
biegnących od dachu przez ponad połowę wysokości nadwozia, a także
duże srebrne relingi poprzeczne.
Kabina pasażerska
C8 niemal natychmiast przykuwa uwagę potężnym zadaszeniem deski
rozdzielczej, biegnącym przez całą szerokość wnętrza. W środkowej
części zadaszenie wsparte jest na desce rozdzielczej za
pośrednictwem trzech okrągłych zegarów o ładnym,
różowo-pomarańczowym podświetleniu (kobietom łatwiej będzie określić
tę barwę). Poniżej zegarów znalazło się jeszcze miejsce dla
ciekłokrystalicznego wyświetlacza radia oraz komputera pokładowego.
Licznik przebiegu dziennego i całkowitego, a także kontrolki
świateł, kierunkowskazów itp. zamontowano w półokrągłej obudowie i
osadzono na kolumnie kierownicy. Znowu więc mamy w Citroenie
niefortunne rozrzucenie wskaźników.
Dźwignię zmiany
biegów znajdziemy na owalnej konsoli środkowej, tuż obok sterowania
automatyczną klimatyzacją. Miejsce jak najbardziej słuszne i
wygodne, a dzięki temu podłoga między fotelami jest zupełnie płaska.
Nie brakuje schowków: przed pasażerem w dolnej części deski
rozdzielczej znalazło się miejsce na nieduży schowek z wmontowaną
zmieniarką CD, zamykany klapką z dodatkową kieszenią. Na górnej,
poziomej płaszczyźnie deski, obitej przyjemnym welurem, są jeszcze
dwa zamykane schowki, a na środku zamykana kieszeń. Konsolę środkową
również potraktowano wielofunkcyjnie: przy podłodze odchylana
kieszeń na butelki z napojami, wyżej zaś odchylana popielniczka z
dodatkowym uchwytem na kubek. Konsolę wieńczy mały biały pojemnik
nieznanego przeznaczenia, z przezroczystą, bezbarwną klapką.
Interesująco rozwiązano dźwignię hamulca ręcznego, z lewej strony
fotela kierowcy, na dodatek można ją opuścić bez zwalniania hamulca
w celu obrócenia fotela. Pod dźwignią zaś umieszczono osłonięty
klapką uchwyt zwalniający zamek pokrywy silnika.
W Citroenie C8
zastosowano jeszcze jeden gadżet, w pewnych sytuacjach bardzo
przydatny. Otóż pod dachem, w przedniej jego części, umieszczono
składane i obrotowe lusterko sferyczne. Nie służy ono bynajmniej do
poprawy makijażu, ale do obserwacji tylnych rzędów foteli,
szczególnie gdy przewozimy gromadkę niesfornych dzieci. W
sytuacjach, gdy z tyłu zapragną zabawić się dorośli, lepiej złożyć
lusterko, by nie rozpraszać uwagi kierowcy.
Przednie fotele
są niewątpliwie wygodne, stworzone do długich podróży. Obydwa są
obrotowe, można więc wnętrze C8 przekształcić w konferencyjne.
Jednak odwrócenie fotela kierowcy łatwe nie będzie, brakuje po
prostu miejsca pomiędzy słupkiem B a kierownicą. Operacja ta wymaga
najpierw odsunięcia kierownicy od fotela, a potem wielokrotnego
przesuwania i obracania fotela o kilka centymetrów i stopni,
manewrując w ten sposób w ciasnej przestrzeni. Potem można już
cieszyć się kontaktem wzrokowym z pasażerami środkowego rzędu.
Kierowca powinien w takiej sytuacji zadbać, by naprzeciw siedziała
atrakcyjna kobieta, ponieważ kontakt będzie nie tylko wzrokowy: ich
nogi będą się splatać z braku miejsca, a to za sprawą kierownicy,
mocno ograniczającej przesunięcie do przodu odwróconego fotela.
Trzy fotele
środkowego rzędu są niezależnie przesuwane, składane i wyjmowane, a
wygodne są tak samo jak przednie. Ich oparcia można składać na
siedziska, tworząc w ten sposób stoliki z uchwytami na napoje. W
drugą stronę nie da się rozłożyć oparć płasko, więc z leżanki nici,
a szkoda. Ale jest jeszcze trzeci rząd z dwoma pełnowartościowymi
fotelami, na których całkiem wygodnie mogą podróżować dwie dorosłe
osoby, choć miejsca na nogi jest trochę mało. Dostęp do nich jest co
prawda nieco utrudniony, trzeba bowiem złożyć w tym celu skrajne
fotele środkowego rzędu, ale C8 należy zaliczyć do samochodów
7-osobowych, a nie (jak w większości przypadków) 5+2. Przy wsiadaniu
pomagają duże i przesuwane elektrycznie drzwi boczne, ułatwiające
dodatkowo wyjmowanie foteli. Drzwi można otwierać i zamykać ręcznie,
przyciskami dostępnymi dla tylnych pasażerów i dla kierowcy, albo
pilotem, full wypas.
Przy siedmiu
osobach na pokładzie możliwości bagażowe C8 są bardzo skromne,
ledwie 225 litrów, starczą na małe zakupy albo dwie płaskie walizki
ustawione pionowo. Sytuacja zmienia się diametralnie po złożeniu, a
najlepiej wyjęciu tylnych foteli, wtedy bagażnik urasta do
niebagatelnych 1160 litrów do linii okien. Gdy jednak i to okaże się
za mało, możemy wyjąć również wszystkie trzy fotele środkowego
rzędu, uzyskana w ten sposób przestrzeń godna jest małych samochodów
dostawczych: 2264 litry do linii okien i aż 2948 litrów do dachu.
Dostęp do bagażnika ułatwia wysoko otwierana, duża pokrywa oraz
zupełnie płaski próg załadunkowy.
Nasz testowy
egzemplarz napędzany był przez wysokoprężny silnik, z rodziny HDi
oczywiście, o pojemności 2,2 litra, mocy 128 KM i wysokim momencie
obrotowym 314 Nm. Jak na HDi przystało, silnik pracuje cicho i
przyjemnie, a jest przy tym wystarczająco dynamiczny dla przeszło
półtoratonowego pojazdu, 100 km/h osiąga ze startu zatrzymanego w
12,6 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Z silnikiem tym
zestopniowano 6-biegową skrzynię mechaniczną, dobrze dobraną i
pracującą. Zespół napędowy nie jest bardzo wymagający jeśli chodzi o
portfel, zadowala się 10-12 litrami oleju napędowego na 100 km przy
dynamicznej jeździe miejskiej, w długich trasach zaś wystarczy mu
6-7 litrów paliwa.
Citroen C8 jest
dość szybki i dynamiczny, więc takiej jeździe powinno sprostać
zawieszenie. I daje radę, gdy trzeba jest komfortowe, miękko i cicho
wybiera nierówności polskich dróg, na zakrętach zaś nie pozwala na
nadmierne przechyły wysokiego nadwozia. C8 prowadzi się pewnie i
przewidywalnie, niemal jak niski samochód osobowy, pamiętać trzeba
tylko o masie i wysokości. Do hamulców również nie mieliśmy
zastrzeżeń, dobrze radzą sobie z masą tego małego autobusu nawet z
pełnym obciążeniem.
Citroen C8 jest więc udanym modelem,
bez specjalnych kompleksów minivana. Mógłby być jedynie trochę
dłuższy, co pozytywnie wpłynęłoby na ilość miejsca wewnątrz kabiny,
ale z drugiej strony podniosłoby cenę. A C8 2.2 HDi w wersji
Exclusive kosztuje całe 125 tysięcy złotych, co mało nie jest. Jeśli
weźmiemy jednak pod uwagę wielkość samochodu a także bogate
wyposażenie zarówno w zakresie komfortu jak i bezpieczeństwa,
okazuje się, że jest w cenie podobnie wyposażonej limuzyny
5-osobowej, za to zdecydowanie bardziej funkcjonalny. A o to
przecież chodzi.
