Z mocnym, polskim akcentem
Toyota Corolla Verso 2.2 D-4D 180
Michał
Nejbauer, fot. Maciek Medyj
Po raz pierwszy
Corollę Verso testowaliśmy ponad półtora roku temu, w wersji z
benzynowym silnikiem 1.8 ("Orient
Express"). Od tamtego czasu w siedmioosobowej Toyocie niewiele
się zmieniło, ale do napędu doszły nowe silniki, w tym najmocniejszy
diesel 2.2 D-4D 180 o mocy 177 KM. I właśnie tę wersję gościmy w
niniejszym teście.
Sylwetka Corolli
Verso nadal kojarzy się bardziej z wysokim hatchbackiem niż
ociężałym minivanem. Co prawda srebrne relingi na dachu zdradzają
trochę przeznaczenie samochodu, ale z drugiej strony relingi dachowe
są teraz po prostu modne, a otrzymują je nawet samochody, które
ledwie mieszczą cztery osoby, jak choćby pewien dobrze sprzedający
się model włoski. Corolli Verso relingi te dodają powagi i optycznie
podwyższają nadwozie.
Wnętrze utrzymane
jest w stylu Toyoty: dużo plastiku dobrej jakości i poprawnie
spasowanego, a także mnóstwo schowków, wygospodarowanych wszędzie
tam, gdzie się tylko dało - w samej desce rozdzielczej znajdziemy
ich trzy. We wszystkich czterech drzwiach kieszenie wyprofilowano
tak, by pomieściły i przytrzymały napoje. Przed kierowcą mienią się
seledynem ładne i czytelne zegary oraz wygodna, wielofunkcyjna
kierownica obszyta skórą. Silnik uruchamia się i zatrzymuje
przyciskiem na desce rozdzielczej, po umieszczeniu w gnieździe
elektronicznego kluczyka. Srebrna konsola środkowa zawiera bardzo
prosty panel sterowania automatyczną klimatyzacją oraz potężny,
ruchomy wyświetlacz radia i nawigacji. Ale ekran ten spełnia jeszcze
jedną funkcję: na nim właśnie wyświetlane są widoki z dwóch kamer
zewnętrznych. Jedna kamera umieszczona jest z tyłu Corolli Verso, w
osłonie z oświetleniem tablicy rejestracyjnej. I choć widoczność z
miejsca kierowcy jest bardzo dobra, to trudno przecenić przy cofaniu
pomoc kamery z liniami pomocniczymi. Ale jeszcze bardziej pomocna
okazuje się kamera z przodu pojazdu, zamocowana tuż pod logo Toyoty.
Poprzez pryzmat patrzy ona w dwie strony, prostopadle do kierunku
jazdy, dzięki czemu kierowca ma możliwość obserwacji otoczenia gdy
tylko kilka centymetrów samochodu wysuniętych jest poza przeszkodę.
Corolla Verso
mieści aż siedem osób, choć trafniejsze byłoby określenie: pięć plus
dwa. Przednie fotele są bardzo dobrze wyprofilowane, zarówno pod
kątem wygody jak i trzymania bocznego. Trzy niezależne fotele rzędu
środkowego nie mają juz tak dobrego trzymania bocznego, ale nadal
zaliczyć je można do bardzo wygodnych, trzy osoby będą tu podróżować
w wystarczająco komfortowych warunkach. Gorzej jest z dwoma fotelami
w trzecim rzędzie, chowanymi w podłodze bagażnika: miejsca jest tu
mało, na dodatek siedziska są cienkie i niezbyt wygodne. Najlepiej
będą się na nich czuły małe dzieci w fotelikach.
Przy siedmiu
osobach na pokładzie, możliwości bagażowe Corolli Verso są mizerne:
zaledwie 63 litry. Lepiej jest, gdy schowamy dwa tylne foteliki,
wtedy bagażnik ma już całkiem przyzwoitą pojemność niemal 400
litrów. Fotele środkowego rzędu można niezależnie składać,
powiększają wtedy przestrzeń bagażową o płaskiej podłodze nawet do
1563 litrów - nie jest to może bardzo dużo, ale Corolla Verso ma
zewnętrzne wymiary samochodu kompaktowego.
Pod maską naszej
testowej Corolli Verso znalazł się najmocniejszy diesel w ofercie
Toyoty, na dodatek produkowany w Polsce. Wysokoprężny silnik o
pojemności nieco ponad 2,2 litra osiąga moc maksymalną 177 KM i
moment obrotowy 400 Nm. Okazuje się jednak, że te świetne osiągi
niezupełnie przekładają się na dynamikę jazdy. Przyspieszenie od 0
do 100 km/h w 8,8 sekundy to może niezły wynik, ale początkowe
rozpędzanie ze startu zatrzymanego nie rzuca na kolana. Powód jest
dość prosty: o ile moc maksymalna dostępna jest już przy 3600 obr/min,
to maksymalny moment obrotowy dostępny jest dopiero od 2000 do 2600
obr/min. Kiepskie wrażenie znika jednak po przekroczeniu 60-70 km/h,
wtedy Toyota nabiera jakby drugiego życia i rozpędza się bardzo
szybko. Krótko mówiąc: silnik 2.2 D-4D 180 rozczaruje miłośników
sprintu spod świateł na skrzyżowaniu, za to zadowoli z nawiązką
miłośników szybkiej i dynamicznej jazdy w długich trasach. To drugie
zresztą wydaje się nam znacznie ważniejsze.
Skrzynia biegów ma
6 przełożeń do jazdy w przód, co jest już światowym standardem przy
dieslach o mocy powyżej 130 KM. Przełożenia są dobrze dobrane, ale
raczej pod kątem właśnie podróży w długich trasach. Sama praca
skrzyni i lewarka nie pozostawia życzeń, jest wzorowa. Zużycie
paliwa jest bardzo przyzwoite, trzeba się trochę namęczyć, by
przekroczyć 10 litrów oleju napędowego na 100 km w jeździe
miejskiej.
O zawieszeniu i
hamulcach Corolli Verso nie ma potrzeby się rozpisywać, oba układy
działają wzorowo i są świetnie dobrane do charakteru i osiągów
samochodu, a samo zawieszenie jest bardzo udanym kompromisem
pomiędzy komfortem i stabilnością, a przy okazji nieźle sobie radzi
ze specyfiką polskich nawierzchni.
Toyota Corolla Verso jest więc nadal pełnokrwistym minivanem,
wygodnym i bogato wyposażonym. Najmocniejszy silnik wysokoprężny
wzmacnia tylko pozycję tego modelu, który nazwaliśmy niegdyś Orient
Expressem, a dodatkową zaletą - na polskim rynku - jest produkcja
tego silnika w naszym kraju, w wałbrzyskiej fabryce. Cena jest
bardzo konkurencyjna, biorąc pod uwagę komfort podróżowania i całe
177 KM mocy wyciśniętych z oleju napędowego.
