Szczęka opada z hukiem
Seat Leon 1.9 TDI tuning
Michał
Nejbauer, fot. Maciek Medyj, Maciek Kalkosiński
W poprzednim
numerze testowaliśmy "zwykłego" Leona
2.0 FSI, a już teraz nadarzyła się okazja do zaprezentowania
wersji po tuningu, nie tylko optycznym, choć tym razem ze słabszym
silnikiem wysokoprężnym. Już i tak efektowne nadwozie, wyposażono w
kilka drobiazgów, które diametralnie zmieniają charakter Leona, co
widać było dokładnie na twarzach postronnych obserwatorów w trakcie
lansowania się tym wózkiem po ulicach Warszawy i okolic. W tym
artykule skupimy się
więc właśnie na zmianach, jakich dokonano w fabrycznym modelu Leon 1.9 TDI.
Okazuje się, że
agresywny przód Leona można uczynić jeszcze bardziej drapieżnym.
Zderzak w pakiecie tuningowym wyposażony jest w potężny centralny
wlot powietrza do chłodnicy oraz dwie, równie potężne, pionowe
atrapy wentylatorów hamulców. Dolną krawędź zaokrąglonych narożników
zderzaka wyposażono w delikatne, ale wyraźne spojlery. Boczne progi
nadwozia otrzymały dyskretne nakładki, kontynuujące przedni spojler,
zanikający w stronę tyłu. A tylny zderzak jest konsekwencją
przedniego, równie masywny, z dwiema pionowymi atrapami dyfuzorów.
Dolna, środkowa część zderzaka jest w kolorze czarnym i stanowi
jednocześnie osłonę wydechu, jednego z trzech do wyboru - nasz
egzemplarz wyposażony był dwie, szeroko rozstawione końcówki
wydechu, obie aktywne. Nad pokrywą bagażnika dominuje spory spojler
dachowy, proporcjonalnie dobrany do całości nadwozia. Usportowione
stylistycznie nadwozie uzupełniono kilkoma chromowanymi dodatkami,
czyli obudową lusterek, klamek drzwi przednich (tylne są przecież
schowane w słupku) oraz listwą na dolnej krawędzi pokrywy bagażnika.
Do tego jeszcze 18-calowe obręcze z lekkich stopów z oponami Pirelli
Pzero Rossi i mamy bardzo
efektowną sylwetkę, wzbudzającą zazdrość u zdecydowanej większości
wielbicieli tuningu optycznego.
We wnętrzu nie mogło zabraknąć
stylistycznych dodatków, choć trochę brakuje tu konsekwencji. Pedały
i podparcie dla lewej stopy otrzymały efektowne aluminiowe nakładki.
Okrągłe głośniki we wszystkich drzwiach ubrano w ramki w kolorze
matowego aluminium, tej samej barwy jest efektowna listwa na
poszyciu drzwi przednich, ale na tylnych już nie. Interesującą gałkę
zmiany biegów przyozdobiono akcentami, mającymi udawać białe
aluminium, ale wyszło to zbyt plastikowo. Kratki nawiewu utrzymano w
chromowanych ramkach, również zegary otrzymały delikatne, chromowane
ramki. I to właśnie jest, wspomniany wyżej, brak konsekwencji, bo
naszym zdaniem byłoby zdecydowanie lepiej utrzymać wszystkie srebrne
dodatki wnętrza w jednym odcieniu, najlepiej matowego aluminium. Z
dodatków należy jeszcze wymienić aluminiowe nakładki na progi oraz koło kierownicy obszyte skórą z
czerwoną nicią na szwie.
Najmniej efektowne są tu
standardowe fotele, choć i tak wygodne, z dostatecznym trzymaniem
bocznym. Jeśli jednak nabywca Leona planuje wyposażyć swój nowy
samochód w pakiet tuningowy, powinien zawczasu zamówić do niego
pakiet "Sport", zawierający właśnie sportowe fotele wykończone
tapicerką "Sport".
Tyle na temat tuningu optycznego,
ale nasz testowy Leon 1.9 TDI przeszedł jeszcze modyfikację silnika.
Standardowo ta wysokoprężna jednostka osiąga moc 105 KM i 250 Nm
momentu obrotowego. Zmiana chipa, sterującego zasilaniem jednostki
napędowej, pozwoliła na podniesienie mocy do 130 KM. Efekt nie jest
tak powalający, jak ospojlerowanie Leona, samochód jeździ tylko
odrobinę szybciej i dynamiczniej od wersji standardowej. Naszym
zdaniem prezentowany zestaw tuningu optycznego zdecydowanie bardziej
pasuje do benzynowej wersji silnikowej 2.0 FSI, w której nawet
standardowy wydech ma sportowe brzmienie, o osiągach już nie
wspominając. Zdecydowanym plusem zaś, choć jedynie estetycznym, jest
pozbawienie silnika TDI plastikowego dekla ozdobnego.
Pozostałe elementy samochodu, jak bagażnik,
zawieszenie czy hamulce, nie uległy zmianie, choć ze wspomnianym
przy okazji foteli pakietem "Sport", nabywca otrzymałby jeszcze
sportową charakterystykę zawieszenia, przydatną na równych drogach,
ale w polskich warunkach dość kontrowersyjną.
Warto czy nie warto zaopatrzyć Leona w pakiet tuningowy? Oczywiście,
że warto, choć jest to kosztowne - przy zakupie zestawu ponownie
szczęka opadnie z hukiem, jednak tym razem na widok rachunku. Ale wydane pieniądze zrekompensują zazdrosne i pełne uznania
spojrzenia innych kierowców, a nawet przechodniów. Niebagatelną
zaletą tego pakietu jest również fakt, że prześwit pojazdu nie jest
zmniejszony, więc spokojnie można wjeżdżać na krawężniki i
ograniczniki prędkości, unikając tym samym ośmieszenia. Bardzo
efektowne nadwozie otrzymało więc doskonały zestaw waloryzujący.
