Kochane maleństwo

Honda CBR 600RR Telefonica

Maciek Kalkosiński, fot. Dariusz Borowicz

Prawdziwy ścigacz powinien być dziki, narwany i nieokiełznany. Przynajmniej, jeśli jego właściciel zamierza siedzieć w barze i opowiadać kolegom, jakiego to on potwora dosiada. Dla tych, którzy wolą nie przedkładać słów nad czyny, Honda zbudowała CBR 600RR.

Model RR powstał w 2004 roku jako ewolucja F4 Sport. Honda postanowiła wtedy upodobnić 600 do większego brata „Fireblade” i nadać jej zdecydowanie bardziej sportowy image. Rok później, mimo prawie niezmienionego wyglądu zewnętrznego, dokonano paru bardzo istotnych modernizacji mechanicznych. Zmieniono przednie zawieszenie z klasycznych teleskopów na w pełni regulowane up-side-down firmy Showa oraz dołożono z przodu radialnie zamocowane zaciski hamulcowe Tokico. Poprawiło to znacznie, i tak już dobre, prowadzenie. W rok 2006 600RR wchodzi bez zmian technicznych, tradycyjnie jednak przedstawiono nowe schematy lakierowania, w tym replikę wyścigowego malowania Telefonica Movistar, którą miałem przyjemność odebrać jako pierwszy dziennikarz w Polsce.

Mimo upływu trzech lat (dla motocykla sportowego to bardzo długo) wygląd „cebry”, jak zwykli ją nazywać motocykliści, cały czas cieszy oko. Agresywny przód z dwiema lampami i gustownymi wlotami powietrza do układu doładowania oraz bardzo lekko narysowany i agresywnie zadarty tył z centralnie umieszczonym układem wydechowym zdradzają powiązania z wyczynowymi maszynami z Moto GP. Testowy egzemplarz posiadał dodatkowo karbonowe nakładki na półkę i zegary oraz imitujące karbon naklejki na pokrywkę zbiornika paliwa i tankpad. Jeśli połączymy to ze wspomnianym malowaniem przeniesionym wprost z wyścigów, będzie już jasne, dlaczego na karoserii RR często goszczą zazdrosne i zachwycone spojrzenia.

Pozycja za kierownicą jest w miarę wygodna, mimo filigranowej konstrukcji. Oczywiście sprzęt rozpatruję w kategorii motocykli sportowych, bo ktoś, kto nie miał styczności ze ścigaczami i tak będzie narzekał, że nie da rady wysiedzieć. Rozsądnie ugięte nogi i sporo miejsca na siedzeniu pozwalają na uzyskiwanie dłuższych przebiegów dziennych. Dla chcących ruszać w dłuższe trasy, kłopotliwy może być jedynie spory nacisk powietrza na ramiona, pojawiający się już od 150-160 km/h. Z pewnością akcesoryjna wyższa szybka może tu pomóc. Wygodę pasażerki (bo kto by na motorze jeździł z facetem?) można skwitować starym ściągaczowym powiedzeniem: jak kocha to wytrzyma, jednak współczuję bardzo tym, których najdzie ochota na towarzyszenie swojemu facetowi w dłuższym wypadzie. Na ich miejscu przy pierwszej okazji nabyłbym i zamocował ukochanemu gustowną sportową nakładkę, która skutecznie uniemożliwi doczepienie się jakiś przypadkowych blachar (no niestety, na taki sprzęt to dziewczyny lecą…) na tylne siedzenie i jednocześnie zapewni im spokojny sen w domu.

Po przekręceniu kluczyka w stacyjce sprzęt „wita” nas odliczając prędkość i poruszając wskazówką obrotomierza, który całe szczęście pozostał analogowy. Gdy odpalimy silnik, od razu wiadomo, że mamy do czynienia z Hondą. Pracuje on cicho i bez żadnych nietypowych dźwięków. To samo tyczy się skrzyni biegów, przy której używaniu, częściej niż w maszynach innych firm nie słyszymy nic, zamiast głośnego „Klik”. Oczywiście, od czasu do czasu skrzyni zdarzy się postukać, ale taki już urok sportowych motocykli. Należy pamiętać tylko, że skrzynie w nowoczesnych ścigaczach konstruowane są tak, że dużo lepiej pracują, gdy nie używamy sprzęgła, a jedynie umiejętnie operujemy gazem zarówno przy wbijaniu wyższych jak i redukowaniu biegów.

Silnik jest mocną stroną CBR, jeśli rozpatrujemy sprzęt w kategoriach drogowych. Jednostka posiada bardzo korzystny wykres oddawana mocy. Nie ma tu żadnych skoków czy falowania. Wszystko dzieje się stopniowo i bardzo płynnie. Od 5 tys. obrotów silnik zaczyna pracować i ciągnąć jak na motocykl sportowy przystało, od 8 tys. obrotów jazda zaczyna się robić całkiem dynamiczna, a powyżej 11 tys. aż do odcięcia, mamy do dyspozycji prawdziwe stado chętnych do galopu koników. Mimo, że dysponuje mocą około 117 KM (około, gdyż układ dynamicznego doładowania dodaje od kliku do kilkunastu procent mocy w zależności od prędkości), RR nie należy do najmocniejszych motocykli w swojej klasie (standardem w tym roku są okolice 130 KM), to na drodze publicznej różnica dla przeciętnego człowieka jest nie do wychwycenia. Spory jak na sportową 600-kę moment obrotowy w średnim zakresie pozwala na dynamiczną jazdę na trasie przy użyciu tylko 6 biegu.

Prawdziwą bronią wszystkich 600-ek jest prowadzenie. Tutaj już Honda należy do ścisłej czołówki i to zarówno na drodze jak i na torze. Trzeba przyznać, że mało sprzętów prowadzi się z taką precyzją i lekkością jak robi to RR. Po prawidłowym zestrojeniu zawieszeń (w zależności od wagi i indywidualnych preferencji) kierowca i maszyna tworzą jedną całość. Niewielki ruch ciała wystarczy, by zmienić kierunek jazdy. To ogromna zaleta w ruchu ulicznym. Bez trudu można omijać samochody w korkach nawet przy niewielkich prędkościach, bez charakterystycznego uczucia walenia się na boki.

Jazda po krętych drogach to prawdziwa przyjemność. Sprzęt daje się przerzucać z jednego łuku w drugi z ogromną szybkością i precyzją nie powodując zmęczenia i nie zmuszając do walki.

Manewry z dużą prędkością nie wymagają użycia znacznej siły i dają się wykonywać z należytą precyzją, choć czuć podatność na silniejszy wiatr (wada niskiej masy). Jeśli do czegoś miałbym się przyczepić w układzie jezdnym, to po pierwsze byłyby to opony. Przy moim, dosyć agresywnym stylu jazdy, sportowo-turystyczne Micheliny nie zapewniały wystarczającej przyczepności na wyjściu z łuku i przy bardzo mocnym hamowaniu. Po solidnym nagrzaniu i przy wysokich temperaturach otoczenia sprawowały się znacznie lepiej, jednak to i tak nie jest to, czego bym oczekiwał od motocykla sportowego. Oczywiście wiem, że ważna jest również trwałość, ale na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać, szczególnie, jeśli ktoś planuje wykorzystywać możliwości silnika i podwozia w większej mierze.

Odwrotna sytuacja zachodzi w przypadku hamulców. Przez pierwsze 30 minut jazdy hamulce są rewelacyjne – bardzo skuteczne i niezwykle precyzyjne (pomaga tu radialny zacisk). Po półgodzinnej ostrej jeździe, klamka na najwyższym położeniu zaczyna wpadać dwa razy głębiej niż na zimnych tarczach. Hamulce, nawet zgotowane, nie tracą nic ze swojej precyzji działania, jednak skuteczność spada. Cały czas do zatrzymania motocykla wystarczają dwa palce, różnica jest jednak wyczuwalna.

Jeśli o technicznych zawiłościach można pisać bardzo dużo, to jeśli chodzi o przyjemność z jazdy, to wątpię aby starczyło sił aby opisać uczucia, jakich doznaje właściciel RR. Ta wspomniana lekkość i łagodność prowadzenia potrafi dodać skrzydeł każdemu kierowcy, nawet, jeśli nie ma on zbyt wielkiego pojęcia o jeździe motocyklem (warto jednak, żeby choć podstawy znał, bo z racji osiągów CBR nie nadaje się dla osób początkujących). Podczas, gdy właściciele innych maszyn opowiadają jak to walczyli z poślizgiem na mokrej nawierzchni, jak podczas wyprzedzania niespodziewanie przód poderwał się do góry przy zbyt mocnym odkręceniu gazu, czy jak kierownica zaczęła bić przy gwałtownym przyspieszaniu na wyjściu z zakrętu, kierowca CBR może spokojnie opowieści tego typu włożyć między bajki i bez stresu przyjechać pierwszy. A gdy najdzie go ochota do zabawy, wystarczy niewielki strzał ze sprzęgła i reszta dzieje się sama. I to mi się podoba. To ja dyktuję warunki, a motocykl potulnie słucha. CBR 600RR dostaje duży plus.

Za pomoc w realizacji testu dziękujemy firmie

STEO Sp. z o.o. w Łomiankach, ul. Konarskiego 50

www.steo.com.pl, która dostarczyła nam ubiory i akcesoria.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
4-suwowy
 układ / chłodzenie
R4/16 / cieczą
 pojemność
599 cm3
 moc maksymalna / obr/min
86 kW (117 KM) / 13000
 moment obrotowy / obr/min

66 Nm / 11000

 rozrusznik elektryczny
 Skrzynia biegów

6-biegowa

 przeniesienie napędu łańcuch
 Zawieszenie przód
41-milimetrowy w pełni regulowany odwrócony widelec teleskopowy HMAS typu cartridge, skok 120 mm
 zawieszenie tył Zespolone typu Pro-Link z amortyzatorem gazowym z zewnętrznym zbiornikiem gazu, z regulacją napięcia wstępnego oraz siły tłumienia dobicia i odbicia, skok 130 mm
 Hamulce przód Hydrauliczne, podwójne tarczowe 310 x 4,5 mm, z zamontowanymi radialnie zaciskami 4-tłoczkowymi, tarcze pływające, klocki ze spieków metalicznych
 hamulce tył Hydrauliczne, tarczowe 220 x 5 mm, z zaciskami jednotłoczkowymi i klockami ze spieków metalicznych
 Opony przód / tył 120/70–ZR17M/C (58W) / 180/55–ZR17M/C (73W)
 Wymiary i masy: dług./szer./wys. (mm) 2010 / 690 / 1115
 rozstaw osi (mm)
1395
 masa własna (kg) 163
 pojemność zbiornika paliwa (l) 18
 Cena 48.900,00