Oszczędność podwojona
Dacia Logan 1.5 dCi
Grzegorz
Rochna, fot. Maciek Medyj
Dacia Logan została przetestowana w naszym magazynie już
kilkakrotnie. Jednak za każdym razem była to wersja wyposażona w
silniki benzynowe, o pojemnościach 1,4 i 1,6 litra. Tym razem
testujemy Logana z turbodieslem, na którego czekaliśmy z
niecierpliwością od pierwszego pojawienia się tego auta w sprzedaży.
Długo oczekiwane połączenie taniego auta z dieslem spełniło się, a
do tego dochodziły głosy naszych czytelników, które brzmiały
jednogłośnie: CHCEMY DIESLA!!! Czyżby wróżyłoby to sukces rynkowy
marki? Postaramy się znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Pod względem wyglądu Dacia nic się nie zmieniła. Dalej mamy do
czynienia z klasycznym sedanem, o ciekawej, lecz niezbyt
nowoczesnej stylistyce. Przypomnijmy nasze pierwsze wrażenia z
poprzedniego testu: „Patrząc
od przodu widzimy przedział silnikowy, następnie pasażerski,
zdecydowanie przerośnięty i kwadratowy w przekroju poprzecznym, a na
końcu równie kanciasty przedział bagażowy. Wysokie nadwozie, w
wykończeniu którego nie brakuje ostrych krawędzi, kryje w sobie dużą
ilość miejsca, oraz potężny bagażnik. Dwie pary drzwi otwierają się
szeroko, co ułatwia wsiadanie, a co najważniejsze ich długość nie
będzie przeszkadzała na zatłoczonych parkingach pod sklepami.
Podobnie jak klapa bagażnika, która po otwarciu nie będzie
przeszkadzała w załadunku, pomimo dość wysokiej krawędzi. Płaskie
powierzchnie blach na pewno zredukowały koszty produkcji, ale nie
wpłynęły akurat negatywnie na wygląd Logana”. Testowany diesel wystąpił w pięknym
wiśniowym kolorze, co daje mu dodatkowe punkty za „elegancję”.
Wnętrze, czyli „przedział
pasażerski jest bardzo duży i funkcjonalny. Projektanci zadbali o
wysokich pasażerów, bo miejsca nad głowami jest aż nadto. Wnętrze
jest wykończone tanim plastikiem w jednostajnym i smutnym szarym
kolorze, szczególnie podsufitka sprawia kiepskie wrażenie. Zegary są
czytelne i mają ładne podświetlenie, natomiast wszelkie przełączniki
i pokrętła umiejscowiono niezbyt funkcjonalnie. Sterowanie nawiewami
znalazło się na samym dole panelu środkowego - efekt jest taki, że
podczas jazdy na nieparzystych biegach lewarek skrzyni biegów
przeszkadza w ich regulowaniu. Sterowanie szybami elektrycznymi,
również znalazło się na centralnym panelu, obok klawisza ogrzewania
tylnej szyby, świateł awaryjnych i radia. Najciekawszym pomysłem
było zamontowanie elektrycznej regulacji lusterek zewnętrznych obok
dźwigni hamulca ręcznego”.
„Fotele
są w miarę wygodne, bez specjalnego podparcia bocznego, ta wygoda
dotyczy również tylnej kanapy i pozycji za kierownicą. Utrzymanie
wnętrza w czystości nie powinno sprawić problemów, bowiem użyto
odpowiednich materiałów, którym nie przeszkadza częsty widok szmatki”. W
testowanej wersji z silnikiem diesla dodano dwa przydatne i podnoszące komfort
podróżowania elementy, ale nie pozbawione istotnych wad. Po pierwsze fotel kierowcy otrzymał regulację
wysokości. Działanie tego prostego systemu podnoszenia i opuszczania
przypomina katapultę. Po naciśnięciu drutu znajdującego się pod
fotelem następuje zwolnienie blokady i... gwałtowny powrót w górne
maksymalne jego położenie. Jednak co by nie mówić kierowca ma w
końcu regulację fotela, jak by to nie działało - a działa i to sprawnie.
Drugim elementem jest sterowanie elektrycznych szyb w tylnych
drzwiach. Przyciski umieszczono
w niezbyt ciekawym miejscu, czyli na końcu obudowy hamulca
ręcznego, podobnie jak w poprzednich modelach Megane. Kto zapnie pasy na tylnej kanapie niełatwo otworzy sobie okno,
w tym celu trzeba się schylić, na dodatek nie robiąc tego
gwałtownie, żeby nie zblokować pasów
albo wręcz je odpiąć.
„Bagażnik
Logana zaliczyć trzeba do imponujących, 510 litrów zadowoli
największych malkontentów. Jest przy tym bardzo wysoki, co umożliwia
pełniejsze wykorzystanie pojemności. Trochę za mała jest za to
pokrywa bagażnika, przez co załadunek większych pakunków może okazać
się niemożliwy. Niemożliwe jest także powiększenie przestrzeni
bagażowej, Logan ma nieskładaną tylną kanapę, więc z przewożenia
długich przedmiotów nici. Pokrywa bagażnika pozbawiona jest
jakiegokolwiek obicia, nie ma również żadnego uchwytu do zamykania”.
Najważniejsza rzecz, jak znalazła się w testowanej Dacii, a
wpływająca na jeszcze większe jej powodzenie, to doładowany silnik
diesla o pojemności 1,5 litra z bezpośrednim wtryskiem common rail.
Jest to znana już dobrze jednostka napędowa z palety Renault, stosowana np. w
Clio i spełniająca normę emisji spalin EURO 4. Moc 68 KM i 160 Nm
przy 1700 obr/min to całkiem przyzwoity wynik. Na dodatek po jego
uruchomieniu, siedząc za kierownicą trudno się zorientować, że mamy
do czynienia z dieslem. Silnik pracuje wyjątkowo cicho i jest to
zasługa albo tak efektywnej izolacji przedziału silnikowego, albo
dobrej konstrukcji tego silnika, albo i jedno i drugie. Silnik
dobrze radzi sobie z masą auta, a jest przy tym bardzo elastyczny,
co ma także wpływ na niskie zużycie paliwa. Te parametry zaspokoją
nawet tych najbardziej wybrednych i oszczędnych, bowiem po mieście
depcząc w pedał gazu Dacia spaliła około 5,8 litra, a w trasie 5
litrów na setkę. Są to średnie wartości przy normalnej i w miarę
dynamicznej eksploatacji. Maksymalnie Logan zużył 8 litrów i to
podczas jazdy autostradą z pedałem wciśniętym do oporu, z
prędkością maksymalną jaką pokazywała strzałka prędkościomierza,
czyli 180 km/h. Skrzynia ma pięć biegów i jej przełożenia podobnie
jak w wersji benzynowej dobrano w sposób zadowalający. Poprawiono
także pracę i skok lewarka, który stał się jeszcze bardziej
precyzyjny.
„Zawieszenie idealnie dobrano do polskich nawierzchni. Dacia
komfortowo przewozi pasażerów i całkiem sprawnie jeździ po
zakrętach. Trochę się wykłada przy pokonywaniu szybko ciasnych
nawrotów, ale nie jest to przecież rajdówka. Grunt, że nic nie
trzęsie i nie puka, a przejeżdżanie przez torowiska nie przestawia
tyłu Logana. Hamulce wyposażono w system ABS i działają one zgodnie
ze standardem w tej klasie. Po prostu normalnie hamują.”
Za 40 tysięcy złotych czterodrzwiowy turbo diesel z bagażnikiem o
pojemności ponad 500 litrów, klimatyzacją i ABS-em, z halogenami w
zderzaku, 15 calowymi felgami aluminiowymi i gwarancją na 3 lata -
to brzmi jak bajka w dzisiejszych czasach. A jednak udało się
stworzyć takie auto. Nie jest to cud stylistyczny, brakuje pięknych
plastików we wnętrzu i wielu innych mniej lub bardziej przydatnych
elementów. Ale mamy przede wszystkim idealne auto dla przeciętnego
Kowalskiego, na państwowej posadzie, z pensją poniżej średniej
krajowej, który podróżuje głównie po mieście i ma dwójkę
dorastających dzieci. Na pewno wielu takich ludzi wyda okrzyk
radości i popędzi do salonów Dacii, nie wspominając o najbardziej
wybrednej i oszczędnej grupie zawodowej spod znaku „taxi”. Każdy kto
zapragnie jeździć tanio i wygodnie po polskich wspaniałych drogach,
powinien rozważyć zakup Dacii Logan z dieslem. Nie traktujcie tego
jak reklamę, ponieważ nasze codzienne życie dyktuje nam tak twarde
warunki, przy których każda dobrze wydana złotówka przyniesie nam
dużo satysfakcji, o jeździe Loganem nawet nie wspominając.
