Historia się powtarza

Renault Clio III 1.5 dCi

Tekst i zdjęcia: Maciek Medyj

Clio, jak nazwa może wskazywać, to auto z kawałkiem historii. Było świadkiem wielu przełomów i ważnych punktów w dziejach, dotyczących zarówno jego samego, jak i firmy Renault, a także wydarzeń na świecie. Pierwsza generacja tego modelu została zaprezentowana na Salonie Motoryzacyjnym w Paryżu w 1990 roku, niecały rok po upadku muru berlińskiego, a tuż przed oficjalnym zjednoczeniem Niemiec, w czasie, kiedy w całej Europie powiało zmianami. Było drugim po Espace samochodem Renault, które otrzymało prawdziwe imię, czyli nazwę składającą się z liter, zamiast cyfrowego oznaczenia noszonego przez pozostałe modele, w tym bezpośredniego poprzednika, popularną "piątkę". Clio pierwszej generacji miało okazję obserwować przemiany własnościowe swojego producenta, który w 1996 roku z firmy państwowej przekształcił się znowu w prywatną, w której spory procent udziałów wykupili pracownicy. Wreszcie Clio jest jedynym samochodem, który dwukrotnie otrzymał tytuł Europejskiego Samochodu Roku – w latach 1991 i 2006. Warto wspomnieć, że firma Renault w sumie 6 razy była laureatem tego tytułu, wyprzedzona tylko przez Fiata, tryumfatora ośmiokrotnego. Ciekawostką pozostaje fakt otrzymania tej nagrody w 1993 roku przez jedyny samochód spoza Europy, Nissana Micrę, który wtedy nie śnił nawet, że będzie miał kiedyś tak wiele wspólnego z Clio. Mariaż Renault z Nissanem w 1999 roku zaowocował stworzeniem uniwersalnej płyty podłogowej dla aut klasy B. Pierwszym samochodem zbudowanym na tej bazie był właśnie Nissan Micra trzeciej generacji (K12), drugim Renault Modus, kolejnym - najnowsze Clio. Zmodyfikowana owa platforma posłużyła też do skonstruowania ostatniego dziecka francusko-japońskiego związku - Nissana Note.

Wygląd Renault Clio ma więcej wspólnych cech z image Modusa, niż Megane II, które zapoczątkowało w swoim czasie kontrowersyjną stylistyczną rewolucję. Widać w nim także nawiązania do poprzednika, jak na przykład pionowe, ostre przetłoczenie na masce silnika. Eklektyzm stylów i najciekawszych pomysłów zaowocował zgrabną, nowoczesną sylwetką, w modnym kształcie klina, z dużymi przednimi reflektorami, szeroko uśmiechniętym wlotem powietrza pod zderzakiem, oraz sporą powierzchnią przeszkoloną. O nadwoziu nie można więc powiedzieć złego słowa. Moim zdaniem jest nawet ładniejsze niż u konkurencyjnego Fiata Grande Punto.

We wnętrzu, szczególnie w przestrzeni przed kierowcą, Renault przypomniał, jak ważnym wynalazkiem w historii cywilizacji okazało się koło. Oczywiście ten kształt miała sama kierownica, z zamkniętym w okręgu emblematem marki, także srebrne obwódki zegarów, podobnie jak kratki nawiewów i mocowanie osłony dźwigni zmiany biegów. Srebrnym okręgiem podkreślono maskownice głośników w drzwiach. Łukiem w stronę kierowcy opadała górna część deski rozdzielczej, a zespół nawiewów znad panelu środkowego szczerzył swoje czarne zęby w czymś w rodzaju uśmiechu. Uwagę zwracały kuliste pokrętła regulacji siły nadmuchu. Okrągłe były przyciski sterowania radiem i klimatyzacją, wyświetlacz tej ostatniej także, w srebrnej aureoli, oraz osadzenia klawiszy elektrycznych szyb na monstrualnych uchwytach do zamykania drzwi. I tutaj pojawia się drobny zgrzyt. Otóż uchwyty te osadzono zbyt blisko zawiasów, więc zamknięcie szeroko otwartych drzwi, siedząc w środku kabiny, wymagało użycia sporej siły. Poza tym przeszkadzały w wygodnym oparciu nóg w czasie jazdy, podobnie zresztą jak kant panelu środkowego. A więc z obu stron coś gryzło w kolana. Poza tym siedziało się wygodnie, w dobrze wyprofilowanych fotelach, posiadających bardzo dobre trzymanie boczne i wystarczająco długie siedziska, a w przypadku miejsca kierowcy nawet regulację wysokości. Wszystkie materiały wykończeniowe były przyjemne w dotyku, także dla oka, a nawet dla ucha, bo nic w czasie jazdy nie trzeszczało ani nie piszczało. Użytkowników różnych gadżetów, typu PDA z GPS czy CB, zasilanych z gniazda zapalniczki, zmartwi umiejscowienie tego ostatniego - w okolicach dźwigni hamulca ręcznego, czyli z daleka od miejsca, gdzie wykorzystujące je urządzenia się przeważnie montuje. Za to firmowy, wbudowany sprzęt grający wykonywał swoje zadanie na wysokim poziomie, dostarczając słuchaczom wszelkich potrzebnych basów i trebli, oraz pozwalając się regulować w szerokim zakresie.

Dobre wiadomości dla osób jeżdżących w drugim rzędzie - miejsca na tylnej kanapie było sporo, szczególnie przy wzroście użytkowników nie przekraczającym 180 cm. Dostęp tam też był wystarczająco dobry, ale tylko prawy fotel pamiętał swoje ustawienie sprzed wpuszczenia pasażera. Oparcie kanapy tylnej podzielono asymetrycznie, a składało się je bez potrzeby podnoszenia siedzisk, lecz niestety nie dało się uzyskać płaskiej podłogi w powiększonym w ten sposób bagażniku. Między częścią główną a pozyskaną występował stosunkowo wysoki próg, na którym można na przykład zamontować na stałe uchwyt gaśnicy. Ale przestrzeń bagażowa, nawet bez jej powiększania, była całkiem spora jak na auto tej klasy. Bagaże na wyjazd we dwoje, a nawet we troje, na pewno by się zmieściły.

Testowane Clio napędzał zaskakująco dynamiczny silnik wysokoprężny 1,5 dCi w wersji o mocy 86 KM. Dawał sporą frajdę, gdyż przy ruszaniu spod świateł nie dawał szans pozostałym, nawet chętnym do ścigania. Po wciśnięciu gazu po prostu ruszał jak wystrzelony z procy, przyspieszając chętnie i bez wahania na każdym kolejnym biegu. Dzięki temu również przy wyprzedzaniu nie pozostawiał wątpliwości, czy manewr się uda, czy czekać na inną okazję. Bardzo dobrze, zresztą jak w większości samochodów z silnikiem Diesla, działało hamowanie biegami, wspomagające i tak bardzo skuteczny układ hamulcowy, wyposażony w system ABS, który włączał się naprawdę w ostateczności – żadnego popiardywania na piasku ani terkotania w kałuży. Trochę można było narzekać na pracę lewarka, choć o krótkim skoku, gdyż zmiana biegów wymagała użycia stosunkowo dużej siły, być może ze względu na dość silną sprężynę centrującą, co dla kierowców lubiących ostro przyspieszać i hamować biegami jest w sumie zaletą. Ponadto wszystkie biegi wchodziły pewnie, z wyczuwalnym "potwierdzeniem".

Zawieszenie skonstruowano zgodnie z zasadą, że najprostsze rozwiązania są najlepsze, i tak przód postawiono na nieśmiertelnych kolumnach McPhersona, a tył podparto kultową belką skrętną. Całość zestrojono na tyle sztywno, żeby autem nie bujało wtedy, kiedy bujać nie powinno, czyli głównie w zakrętach i na lekko pofałdowanej nawierzchni, ale też na tyle sprężyście, żeby spod samochodu nie dochodziły żadne stuknięcia, a na pewno nie miało się wrażenia, tak jak ma to miejsce w niektórych samochodach "sportowych", że koła na stałe przymocowano do nadwozia. Generalnie Clio może nie urzekało komfortem materaca wodnego na hamaku zawieszonym między bambusami, ani nie trzymało się drogi jak tramwaj torowiska, natomiast – co najważniejsze – zachowywało w stu procentach przewidywalnie w każdych warunkach, zarówno na suchej jak i na mokrej nawierzchni.

W kwestii ekonomicznej należy rozpatrzyć przede wszystkim cenę zakupu, zużycie paliwa, koszty przeglądów oraz ewentualnie cenę późniejszej odsprzedaży. Cena modelu podstawowego, trzydrzwiowego z silnikiem 1,2 16V to niecałe 40 tysięcy złotych. W standardzie są miedzy innymi cztery poduszki, ABS i wspomaganie kierownicy. Każda wersja posiada komputer pokładowy wyświetlający komunikaty w języku polski. Wersja testowana miała, jak to zwykle bywa, wszystko oprócz skóry, w tym system bez kluczyka, z odpalaniem silnika przyciskiem, który w tym celu wystarczyło tylko nacisnąć, a nie trzymać aż zaskoczy. Taki wypas może kosztować w przypadku Clio nawet 70 tysięcy złotych. To dużo, biorąc pod uwagę, że to auto, choć urosło w stosunku do poprzednika, nie zalicza się jeszcze do klasy C, którą w przypadku Renault reprezentuje Megane. Natomiast biorąc pod uwagę skromne ilości paliwa, jakimi zadowalał się zamontowany w Clio silnik wysokoprężny, oraz trwałość takich silników, a co za tym idzie wydłużony okres między przeglądami – na dłuższą metę opłaca się wydać kilka tysięcy więcej. A i klientów na używany na pewno nie zabraknie.

Trzecia generacja Renault Clio spełniła oczekiwania, na co dowodem może być miedzy innymi tytuł Europejskiego Samochodu Roku 2006. Jest godnym kontynuatorem tradycji małego miejskiego samochodu Renault, który w naszym kraju był i z pewnością nadal będzie traktowany, jako auto rodzinne. Posiada wygląd, który nie może się nie podobać. Nie szokuje, ale nie ma też w sobie nic, do czego można by było mieć zastrzeżenia. Jedyne wady wnętrza to uwierające w kolana elementy drzwi i deski rozdzielczej oraz brak płaskiej podłogi bagażnika. Poza tymi szczegółami jest świetnie. To samo dotyczy doskonałego napędu i niezawodnego zawieszenia. I te pięć gwiazdek w testach zderzeniowych Euro NCAP. Konkurencja znowu będzie miała ciężki orzech do zgryzienia.

 
design nadwozia 48   silnik - moc / osiągi 49
design wnętrza 38   skrzynia biegów - przełożenia 49
ergonomia 38   skrzynia biegów - praca lewarka 49
wykończenie 42   zużycie paliwa 48
fotel kierowcy 47   zawieszenie - komfort 43
ilość miejsca z przodu 36   zawieszenie - prowadzenie 48
ilość miejsca z tyłu 38   hamulce 45
bagażnik standardowo 38   bezpieczeństwo bierne 49
bagażnik po rozłożeniu siedzeń 42   bezpieczeństwo aktywne 49
silnik - kultura pracy 50   cena 43
Suma punktów

889

0-299 - omijać z daleka

300-499 - kupować tylko w akcie desperacji

500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko

700-799 - nieźle, jednak producent mógłby lepiej się postarać

800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty konkurencji

900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń

Wyniki testów

Renault Clio

Ochrona kierowcy i pasażera:

Ochrona pieszych:

Ochrona dzieci:

Euro NCAP

model 2005

 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1461 cm3
 moc maksymalna / obr/min
63 kW (86 KM) / 3750
 moment obrotowy / obr/min

200 Nm / 1900

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na koła przednie
 Skrzynia biegów

5-manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
174
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
12,7
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 5,2 / 4,0 / 4,4
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 3986 / 1719 / 1496
 rozstaw osi (mm)
2575
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1240 / 1655
 pojemność bagażnika (l) 288 / 1028
 pojemność zbiornika paliwa (l) 55
 Cena (wersja podstawowa / testowana) 59.000,00 zł / 70.250,00 zł