Stracone dusze

Volkswagen Passat 2.0 TDI

Michał Nejbauer, fot: Maciek Medyj

Flagowa limuzyna Volkswagena (Phaetona pomińmy), czyli Passat kolejnej już generacji (któż je zliczy), ma się całkiem dobrze, po trudnych zmaganiach poprzedniej wersji z konkurencyjną Skodą Octavią czy większym, ale wcale nie droższym Superbem. Podobieństwo czeskich przebojów do sedana z Wolfsburga było tak uciążliwe dla niemieckiej firmy, że nowy Passat wyraźnie naznaczony został piętnem walki z wasalem z Mlada Boleslav.

Sylwetkę Passata śmiało zaliczyć można do efektownych i eleganckich, w porównaniu z poprzednią generacją zmiany stylistyczne są bardzo pozytywne, plasując samochód bliżej modeli Audi. Potężny, chromowany wlot powietrza i ciekawie wykrojone reflektory prezentują się intrygująco i agresywnie jednocześnie. Sylwetkę klina sprytnie potęgują delikatne listwy na drzwiach, wznoszące linię boczną nadwozia ku wysokiemu tyłowi z charakterystycznym kształtem lamp zespolonych. I choć pozornie nadwozie Passata nie wyróżnia się niczym niezwykłym, to nietrudno jest wyłapać wzrokiem ten samochód spośród tłumu współczesnych pojazdów.

Trochę gorzej jest we wnętrzu nowego Passata. Projektanci tak bardzo chcieli (a może musieli...) odróżnić samochód od pozostałych modeli VW, a przede wszystkim od limuzyn Skody, że... przedobrzyli. Podzieli deskę rozdzielczą w poziomie na dwie części: zasadniczą oraz wyraźnie oddzielone zadaszenie na całej szerokości wnętrza. Efekt jest moim zdaniem taki sobie, kokpit stracił wrażenie volkswagenowskiego podporządkowania ergonomii, a z drugiej strony daleko mu do finezyjnych kształtów co poniektórej konkurencji. Wrażenia, bo nadal wszystkie przyrządy i kontrolki są tam, gdzie być powinny, ale siedząc za kierownicą Passata nie ma już poczucia jedności z samochodem, chłodne wnętrze jest wręcz obce i nie pozwala utożsamiać się z maszyną, co było atutem wcześniejszych generacji Passta, a jest nadal atutem Skody Octavii czy Volkswagena Golfa i Jetty. Nie mnie wyrokować, ale wydaje mi się, że nowe wnętrze nie powinno przypaść do gustu ani miłośnikom dotychczasowego stylu Volkswagena, ani jego przeciwnikom. Ot, taka nietrafiona wydumka. Gładki, niemal wypolerowany pas tuż pod "zadaszeniem" sprawia raczej tandetne wrażenie, lepiej jest z dużą płaszczyzną środkowej konsoli w kolorze aluminium, która jednak potęguje wspomniane wrażenie chłodnego wnętrza. Najciekawiej w tym wszystkim zaprojektowano zegary, które przeszklono osobno i oprawiono dyskretnie w chrom. Nowością jest elektroniczny kluczyk, podobny do coraz bardziej upowszechniającego się wśród konkurencji, jednak z odmiennym sposobem uruchamiania silnika. Kostkę tego kluczyka umieszcza się w gnieździe na desce rozdzielczej, ale nie ma dodatkowego przycisku start/stop. Aby uruchomić i zgasić silnik należy kluczyk wcisnąć głębiej.

Poza nieprzyjazną stylistyką, wnętrze Passata zachowało na szczęście swoje plusy, czyli ergonomię i przestrzeń. Miejsca jest dosyć, a pasażera oddziela od kierowcy bardzo szeroka konsola środkowa, pozbawiona dźwigni hamulca ręcznego, którą zastąpiono elektrycznym włącznikiem na lewej części deski rozdzielczej, tuż obok włącznika świateł zewnętrznych. Mało efektowna kierownica okazuje się wygodna i miła w manewrowaniu. Fotele przednie są zaprojektowane głównie pod kątem komfortu, z solidnym podparciem dla ud, ale trzymanie bocznie jest niezłe, wystarczające dla limuzyny tej klasy, regulacja również bez zastrzeżeń. Siedziska nie są zbyt miękkie, ich sztywność jest dobrze dopasowana do wielogodzinnych podróży. Tylna kanapa to niemal kopia przednich foteli z łącznikiem, dlatego też zapewnia wygodną podróż dwóm osobom, trzecia będzie narzekać przede wszystkim na oparcie, w którym zmieścił się podłokietnik ze schowkiem. Miejsca jest tu aż nadto, szczególnie na nogi, a zasługa w tym dużego rozstawu osi, wynoszącego 270,9 cm.

Od dawna już Passat słynął z dużego bagażnika, tak jest i tym razem: 565 litrów pojemności to wynik niemal bezkonkurencyjny. Równie imponująca jest długość bagażnika - 116,4 cm sprawia, że trzeba nieźle zanurkować do jego wnętrza. Po złożeniu oparć otrzymujemy niemal 2 metry bagażnika, a dokładnie 197,4 cm, czyli tyle, co w solidnym kombi, choć wysokość przestrzeni bagażowej to tylko 40,9 cm. Objętości nie ograniczają zawiasy, w Passacie sprytnie schowano je w poszyciu nadwozia.

Dwulitrowy silnik wysokoprężny TDI o mocy 140 KM znany jest już dobrze z innych modeli koncernu V.A.G. i słynie z potężnego momentu obrotowego, wynoszącego 320 Nm już przy 1750 obr/min. Jednak, o dziwo, w Passacie trochę rozczarowuje, nie jest tak dynamiczny jak w innych samochodach napędzanych tą jednostką, sprawia wrażenie najsłabszego spośród wszystkich testowanych przez nas dotąd samochodów 2.0 TDI grupy VW. Oczywiście Passat 2.0 TDI słabo wypada tylko w tym porównaniu, bo osiągi nadal ma bardzo przyzwoite: 9,8 sekundy od 0 do 100 km/h, choć prędkość maksymalna to tylko 209 km/h. Pompowtyrskiwacze dają znać o sobie przy tym głośną i twardą pracą, mimo niezłego wyciszenia komory silnika.

Skrzynia biegów o 6, dobrze dobranych przełożeniach do przodu pracuje bez zarzutu, a krótki skok lewarka uprzyjemnia tylko dynamiczną jazdę Passatem 2.0 TDI. Potężny moment obrotowy silnika sprawia, że "jedynki" prawie nie ma, niemal natychmiast po ruszeniu z miejsca należy wrzucić kolejny bieg, bo samochód najchętniej rozpędza się przy niskich obrotach silnika, nie ma specjalnego sensu wkręcać go powyżej 3000 obr/min. Zużycie paliwa oscyluje w granicach 10-11 litrów oleju napędowego na 100 km w sprinterskiej jeździe po mieście, przy poskromieniu sportowej żyłki kierowcy zużycie powinno spaść o około 2 litry.

Zawieszenie Passata przyzwyczaiło już do świetnego prowadzenia samochodu po równych nawierzchniach, tak jest i tym razem. Podobnie też jak wszystkie samochody Volkswagena, Passat jest trochę podsterowny w szybkich i ciasnych zakrętach. Komfort zawieszenia dobrano odpowiednio do charakteru limuzyny, poprawnie i całkiem miękko wybiera nierówności. Hamulce Passata sprawnie radzą sobie z masą pojazdu, choć w sytuacjach awaryjnych trzeba dość mocno wciskać pedał hamulca.

Volkswagen Passat pozostanie mocną pozycją w ofercie niemieckiej firmy, pomimo naszych zastrzeżeń co do deski rozdzielczej. gdzie traci sporo ducha poprzednich generacji. Atutem tego samochodu jest wygoda podróżowania nawet w bardzo długich trasach, dopracowane zawieszenie i świetna gama zespołów napędowych. Minusem pozostaje cena, za podstawową wersję Trendline z silnikiem 2.0 TDI trzeba zapłacić 96.990 zł, a lista wyposażenia dodatkowego będzie długa. Dostaniemy za to bardzo efektowne i obszerne nadwozie, którego stylistyka podniosła trochę klasę Passata, ale czy tak dużo w porównaniu z Jettą (patrz test Jetty: "Wielki powrót")?

 

Passat czy Jetta? Nieprzypadkowo w obydwu artykułach użyłem tych samych określeń, a opisy skrzyni biegów są po prostu identyczne. Dwa sedany Volkswagena, bardzo podobne (z tyłu niemal nie do odróżnienia - inne jest umiejscowienie tablicy rejestracyjnej), nieznacznie różniące się gabarytami, wyposażone w takie same zespoły napędowe - porównanie nasuwa się samo. I wydaje się, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, po co Passat jeśli jest Jetta? Passat w tej samej wersji wyposażeniowej co Jetta jest od niej droższy o 10%, ale nieznacznie tylko większy. Czy warto więc dopłacić 10.000 zł za elektromechaniczny hamulec postojowy, elektroniczny kluczyk i wnętrze dłuższe o 6,1 cm? Passat jest szerszy wewnątrz o 2,5 cm na wysokości przednich foteli i o 5,1 cm na wysokości tylnej kanapy. Bagażnik jest większy o 38 litrów. Jetta za to jest trochę szybsza i oszczędniejsza. Co więc wybrać? Odpowiedź jest jednak całkiem prosta: jeśli zależy ci na prestiżu, lepiej wybrać Passata. Jeśli zaś przywiązujesz większą wagę do walorów praktycznych i ekonomicznych, warto wybrać Jettę, gdyż za mniejsze pieniądze dostaniesz tylko nieznacznie mniej.

design nadwozia 46   silnik - moc / osiągi 47
design wnętrza 37   skrzynia biegów - przełożenia 47
ergonomia 48   skrzynia biegów - praca lewarka 47
wykończenie 43   zużycie paliwa 42
fotel kierowcy 45   zawieszenie - komfort 43
ilość miejsca z przodu 48   zawieszenie - prowadzenie 46
ilość miejsca z tyłu 48   hamulce 46
bagażnik standardowo 50   bezpieczeństwo bierne 46
bagażnik po rozłożeniu siedzeń 48   bezpieczeństwo aktywne 43
silnik - kultura pracy 40   cena 35
Suma punktów

895

0-299 - omijać z daleka

300-499 - kupować tylko w akcie desperacji

500-699 - znośnie, ale do ideału bardzo daleko

700-799 - nieźle, jednak producent mógłby lepiej się postarać

800-899 - dobry, choć warto rozważyć oferty konkurencji

900-1000 - bardzo dobry, polecamy bez zastrzeżeń

Wyniki testów

VW Passat

Ochrona kierowcy i pasażera:

Ochrona pieszych:

Ochrona dzieci:

Euro NCAP

model 2005

 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1968 cm3
 moc maksymalna / obr/min
103 kW (140 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

320 Nm / 1750-2500

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na koła przednie
 Skrzynia biegów

6-manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
209
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
9,8
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 7,9 / 4,9 / 6,0
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4765 / 1820 / 1472
 rozstaw osi (mm)
2709
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1454 / 2060
 pojemność bagażnika (l) 565
 pojemność zbiornika paliwa (l) 70
 Cena (wersja Comfortline / wersja Sportline) 100.390,00 zł / 103.890,00 zł