Państwo Regulscy
Tomasz
Szczerbicki, fot.
ze zbiorów autora
Halina i
Janusz Regulscy byli prawdziwymi Polakami, patriotami i wielkimi
pasjonatami automobilizmu. Ich wkład do historii polskiej
motoryzacji jest ogromny i wymierny. Te, obecnie nieco zapomniane,
osoby zasługują na najwyższy szacunek miłośników dawnej motoryzacji,
zwłaszcza tych, których sercu bliska jest polska motoryzacja II
Rzeczpospolitej.
W tym roku obchodzimy 12 rocznicę śmierci Pani Haliny Regulskiej i
23 rocznicę śmierci Janusza Regulskiego. Ich życie, w jakże
zmiennych kolejach losu, miało trzy podstawowe filary - Polska,
rodzina i... motoryzacja.
Tak naprawdę
to niewiele wiemy o czasach przedwojennych, ludziach z tamtych lat i
ich osiągnięciach. Trochę o Janie Ripperze, trochę o Witoldzie
Rychterze, a reszta (?), to... czarna dziura. Takie nazwiska jak:
hr. Raczyński, Liefeldt, Mazurek, Szwarcstain, Widawski, Bitschman,
Hołuj, hr. Tyszkiewicz, hr. Potocki, Regulski, Koźmianowa są prawie
zupełnie nieznane.
Komunistyczne
media nie były zainteresowane wspominaniem II Rzeczpospolitej.
Wolna, po 1989 roku, Polska zachłysnęła się komercyjnym stylem życia
w stylu amerykańskim i też szybko zabrakło miejsca na opowieści o
dawnych latach. A przecież ktoś, kiedyś powiedział: „Naród, który
myśli o przyszłości musi znać i szanować swoją przeszłość...”.
Ktoś inny powiedział, że „Jeżeli nie znamy swojej historii, to
niewarci jesteśmy miana – człowieka cywilizowanego”. A pewnie
hiszpański filozof stwierdził, że „historia jest najlepszą nauką
o teraźniejszości”.
Od czego
zacząć? Czy od wyścigowej pasji Janusza Regulskiego? Czy od
sportowych sukcesów Haliny Regulskiej? Czy od samochodowych wypraw
turystycznych obojga małżonków? Czy od pracy Janusza Regulskiego w
zarządzie Automobilklubu Polskiego? Czy od udziału Pani Regulskiej w
budowie kościoła św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej? Czy od...? Każdy
wątek związany z Januszem i Haliną Regulskimi to barwna opowieść
niemalże na książkę.
Halina
Maciejowska i Janusz Regulski poznali się już w wolnej Polsce. W
listopadzie 1919 odbył się ich ślub. Oboje urodzili się pod koniec
XIX wieku. Janusz Regulski w 1887 roku a Pani Regulska w 1899 roku.
W latach 20.
Janusz Regulski rozpoczął pracę jako dyrektor Towarzystwa Akcyjnego
„Siła i Światło”. Było to stanowisko bardzo eksponowane i dobrze
opłacane. Pozwoliło na życie na wysokim poziomie i realizację swoich
pasji, w przypadku Janusza Regulskiego była to motoryzacja.
Pierwszy
samochód w domu Państwa Regulskich pojawił się w 1923 roku. Była to
czterocylindrowa, chłodzona powietrzem Tatra z otwartą karoserią.
Ten solidny samochód użytkowo - turystyczny zaczął być również
wykorzystywany do sportu. Po raz pierwszy Janusz Regulski
wystartował na Tatrze wiosną 1925 roku, w wyścigu samochodowym w
Poznaniu.
Gdzieś mniej
więcej w tym czasie Pani Halina Regulska zdobyła prawo jazdy, a w
1926 roku wzięła udział w pierwszej samochodowej imprezie sportowej,
za kierownicą Tatry.
Równolegle ze
sportem szła praca społeczna Janusza Regulskiego w Automobilklubie
Polskim. W latach 1926 – 1948 był przewodniczącym komisji sportowej
Automobilklubu Polskiego (AP) i wiceprezesem tej organizacji. W 1927
został po raz pierwszy komandorem Międzynarodowego Rajdu
Automobilklubu Polskiego. Do wybuchu wojny był wielokrotnie
komandorem największych zawodów automobilowych w Polsce.
Hołdujemy
przeważnie zawodników uczestniczących w wyścigach czy rajdach,
zapominając o działaczach i bezpośrednich organizatorach tych
imprez. Gdyby nie Janusz Regulski i jego wieloletnia praca społeczna
jako przewodniczącego komisji sportowej AP, polski sport
automobilowy II Rzeczpospolitej nie osiągnąłby tak wysokiej rangi i
poziomu. Doceniali to nie tylko Polacy. W motoryzacyjnej prasie
niemieckiej, francuskiej, włoskiej czy Węgierskiej ukazywały się
pochlebne recenzje Wyścigów Tatrzańskich, Wyścigów Lwowskich,
Międzynarodowych Rajdów AP.
Powróćmy jednak do sportu. W 1926 roku Państwo Regulscy przesiedli
się z Tatry do dużego, reprezentacyjnego samochodu Mettalurgique. A
w kilka miesięcy po tym wydarzeniu, w garażu Janusza Regulskiego
pojawiło się również nowiutkie, wyścigowe Bugatti z silnikiem 1500
cm³.
Teraz dopiero rozpoczęło się wielkie ściganie. Przez dwa następne
lata Janusz Regulski był w czołówce najlepszych polskich kierowców
wyścigowych, zdobywając laury na wielu imprezach, a także
trzykrotnie był rekordzistą Polski.
Pierwsza oficjalna próba ustanowienia polskiego rekordu prędkości
odbyła się w sierpniu 1926 roku. Na szosie Różan - Pułtusk Janusz
Regulski, jadąc swoim Bugatti 1500, osiągnął średnią prędkość 116,5
km/h w jednokilometrowej jeździe ze startu lotnego. W klasie aut
największych Henryk Liefeldt, na Austro-Daimlerze 3000, uzyskał
wynik 152 km/h.
Pani Halina też nie zasypywała gruszek w popiele. Za kierownicą
Mettalurgique, we wrześniu 1927 roku, stanęła na starcie II Rajdu
Pań.


Bardzo głośne, w światku automobilowym, stały się podróże Państwa
Regulskich. Na początku po Europie, z wypadami nawet do Hiszpanii, a
nieco później również do Afryki. Obszerne relacje z tych wypraw
ukazywały się w miesięczniku „AUTO”.
W 1928 roku w automobilowym życiu
rodziny Regulskich zaszły poważne zmiany. Janusz Regulski
zrezygnował z wyczynów sportowych, za to Pani Halina wręcz
przeciwnie, zaczęła wchodzić w wielki sport. Efektem tych zmian była
sprzedaż Bugatti i Mettalurgique a w zamian kupno, idealnego do
dalekich podróży, Austro-Daimlera i zwinnego Fiata 509 dla Pani
Haliny.
W tym też roku Janusz Regulski wszedł do zaszczytnego grona „Elity
Polskich Jeźdźców Automobilowych”. W latach 1928 – 1939 tylko 11
kierowców dostąpiło tego wyróżnienia.
Wielki sport wciągał Panią Halinę. We wrześniu 1928 roku stanęła na
starcie III Rajdu Pań. A na mecie okazało się, że... była najlepsza.
To jeszcze bardziej rozpaliło jej sportowe namiętności. W numerze 9
miesięcznika „AUTO” z roku 1928 pisano: „...Pierwsze miejsce w
klasyfikacji zdobyła Pani Regulska na samochodzie Fiat 509 i zdobyła
je naprawdę zasłużenie, gdyż jazda jej była wzorem i ideałem jazdy
rajdowej...”.
Janusza Regulaskiego wciągała zaś praca na polu propagowania
motoryzacji w Polsce. W roli działacza czuł się bardzo dobrze a
efekty jego pracy były bardzo konkretne. Prywatnie zamienił wyścigi
na turystykę i teraz Austro-Daimlerem Państwo Regulscy zwiedzali
Europę i Afrykę.
Początek lat 30 to Wieki Światowy Kryzys, który bardzo mocno dotknął
również Polskę. Na kilka lat przestano organizować imprezy sportowe
ze względu na bark zawodników. W rodzinie Państwa Regulskich też
odczuto spadek koniunktury. Sprzedano Austo-Daimlera i kupiono
tańszy i bardziej funkcjonalny samochód Citroen.
Życie automobilowe zamarło, ale nie zamarło automobilowe serce Pani
Haliny. Powstała myśl budowy kościoła w Podkowie Leśnej, niedaleko
której mieścił się majątek Zarybie, własność Państwa Regulskich.
Janusz Regulski podsunął pomysł, aby wybudować kościół pod wezwaniem
Św. Krzysztofa, patrona podróżujących, a więc i wszystkich
zmotoryzowanych. Powołano Komitet Budowy Kościoła i energicznie
wzięto się za poszukiwanie pieniędzy na ten cel. Szczytny cel,
szczery i czysty w intencjach zapał oraz pozycja towarzyska Pani
Regulskiej sprawiły, że kilka warszawskich banków i firm złożyło
obfite datki, które pozwoliły na rozpoczęcie budowy. Udział w
budowie miały również takie organizacje jak: Automobilklub Polski,
Polski Związek Motocyklowy, Aeroklub RP i Polski Touring Klub. W rok
po położeniu kamienia węgielnego, 11 listopada 1933 roku dokonano
konsekracji kościoła. Nie stałoby się tak, bez zaangażowania Pani
Regulskiej, dla której to zacne przedsięwzięcie było sprawą bardzo
ważną. Janusz Regulski ufundował dzwon do tego kościoła.
3 maja 1934 r. odbyło się uroczyste otwarcie sezonu automobilowego i
pierwsze poświęcenie pojazdów motorowych. Na tą uroczystość przybyło
250 samochodów i motocykli. Niecodziennym pojazdem podczas tego
święta był autobus warszawskiej komunikacji miejskiej, wydelegowany
na tą uroczystość przez Prezydenta Warszawy. Sensację wzbudziło
również przybycie kilku warszawskich prywatnych taksówek i...
dorożki konnej.
Po uroczystej mszy świętej, celebrowanej przez księdza biskupa
Antoniego Szlagowskiego, biskup wyszedł przed kościół i staną na
specjalnym podwyższeniu, z którego miało odbywać się świecenie
pojazdów. W tym momencie odezwały się klaksony wszystkich pojazdów a
na niebie ponad wieżą kościoła ukazały się samoloty Aeroklubu RP.
Ta tradycja zachował się do dziś. Wiosną każdego roku, do małego
kościółka w Podkowie Leśnej zjeżdżają miłośnicy starych samochodów,
aby otrzymać błogosławieństwo na rozpoczynający się sezon. W tym
roku też kilkaset pojazdów brało udział w tej uroczystości.
Od 1936 roku powoli poprawiała się sytuacja gospodarcza w Polsce.
Wielki Kryzys ustępował. Państwo Regulscy zamienili Citroena na
większego i mocniejszego Chryslera.
W tym też roku Pani Halina stanęła po raz kolejny na starcie Rajdu
Pań i znowu była najlepsza. Po kryzysowych latach Państwo Regulscy
powrócili też do swojej pasji podróżniczej.
Sukcesy sportowe Pani Haliny zostały dostrzeżone i docenione. Przed
kolejnym Rajdem Pań, w 1937 roku, firma Steyer zaproponowała, aby
Pani Regulska pojechała ich samochodem. Tak też się stało. Cóż,
znowu trzeba napisać, że pani Halina i tym razem była pierwsza.
W 1938 roku Państwo Regulscy kupili drugi samochód - Lancię Aprilię,
którą jeździła Pani Halina. Tym samochodem wystartowała w swoich
ostatnich zawodach.
Oprócz „Rajdów Pań”, w swojej sportowej karierze, Halina Regulska
brała również udział w innych imprezach sportowych, takich jak:
wyścigi, jazdy konkursowe, gymkhany.
Nad nasz kraj nadciągały czarne chmury. Ludzie mieli jeszcze
nadzieję, że minister Beck załagodzi sytuację. Jednak 1 września
1939 r. wojna stała się faktem.
Podczas obrony Warszawy w 1939 r. Janusz Regulski, major rezerwy,
został powołany przez Prezydenta Warszawy na Komendanta Straży
Obywatelskiej, która zastąpiła ewakuowaną policję. W czasie okupacji
działał w ruchu oporu. Odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari i
wieloma innymi odznaczeniami.
W czasie oblężenia Warszawy Janusz Regulski używał Lancii do
poruszania się po mieście. W przeddzień kapitulacji jechał nią, pod
obstrzałem, z Ratusza na ulicę Czackiego, gdzie mieściła się Komenda
Straży. Auto było już mocno postrzelane, wszystkie opony były
przebite, samochód jechał na obręczach. Gdy przejeżdżał ulicą
Wierzbową obok Lancii wybuchł pocisk artyleryjski i odłamki
dokończyły żywota samochodu. Januszowi Regulskiemu nic się nie
stało, ale musiał pozostawić auto na ulicy i dalej pójść piechotą.
To wydarzenie jest niemal symbolicznym zakończeniem automobilowego
życia Państwa Regulskich.
Po zakończeniu wojny, dzięki staraniom przedwojennych działaczy, już
w 1946 r. został reaktywowany Automobilklub Polski. Od samego
początku w tych działaniach brał udział również Janusz Regulski.
Dzięki ofiarności przedwojennych członków AP mógł kontynuować
automobilową działalność sportową i turystyczną. Już w 1946 r. odbył
się tradycyjny Rajd Samochodowy AP, którego kolejna edycja (rok
później) była już XIII Międzynarodowym Rajdem Samochodowym AP.
Dowodem prężnego działania środowiska automobilistów był również
pierwszy numer nowego miesięcznika "Motoryzacja" wydany już w latem
1946 r.
Patrioci, przyzwoici i uczciwi Polacy nie mieli łatwego życia w tym
nowym „raju” pod przewodnictwem generalissimusa Stalina. Jeszcze w
czasie wojny wujek Stalin objął „opieką” 21.000 polskich
inteligentów i oficerów w Katyniu. Po wojnie ci, którzy nie
wyemigrowali, zapełniali ubeckie więzienia i obozy. Nie tylko
żołnierze AK, NSZ, BCh czy powojennego WIN-u byli prześladowani.
Również zwykłych, uczciwych ludzi zamykano za to tylko, że byli
uczciwi.
W 1948 r. Janusz Regulski został aresztowany i po groteskowym
procesie dostał wyrok 14 lat więzienia za „przynależność do grupy
planującej obalenie istniejącego ustroju”.
Z więzienia wyszedł po śmierci Stalina, po 7 latach pobytu we
Wronkach. Nie powrócił już do dawnej pracy społecznej na polu
motoryzacji. To były dziwne czasy. Zresztą od 5 lat Automobilklub
Polski już nie istniał. W styczniu 1950 roku rozwiązano
Automobilklub Polski i Polski Związek Motocyklowy tworząc na miejsce
tych organizacji jeden, czerwony do czerwoności, Polski Związek
Motorowy.
Janusz Regulski zmarł w 1983 roku. W 11 lat później odeszła Pani
Halina Regulska. Pamięć o nich jest ciągle żywa, chociażby w
corocznym święceniu pojazdów w Podkowie Leśnej, historii sportów
automobilowych w Polsce czy wspomnieniach o pierwszych rywalizacjach
sportowych kobiet.