Operacja udana
Citroen C3 II 1.6
tekst i
zdjęcia: Michał Nejbauer
Szokująca i
awangardowa stylistycznie "kaczka" Citroena, czyli model C3, zdążyła
już spowszednieć na ulicach i szosach, a to przede wszystkim dzięki
niezłej sprzedaży - jeździ już dużo egzemplarzy tego samochodu,
zdążyliśmy się więc przyzwyczaić do jego widoku. Ale Citroen nie
spoczął na laurach i przeprowadził ostatnio delikatną operację
plastyczną "cetrójki".
Nowe wcielenie
nieznacznie różni się zewnętrznie od poprzedniego. Zmiany w tylnej
części C3 ograniczyły się do lamp, a właściwie ich detalu, czyli
bezbarwnych teraz segmentów kierunkowskazów, światła cofania i
przeciwmgielnego, kształt pozostał ten sam. Chromowana listwa nad
tablicą rejestracyjną dodaje odrobinę elegancji, wszak odmiana z
benzynowym silnikiem 1.6 dostępna jest teraz tylko w jednej wersji
wyposażeniowej, noszącej zobowiązującą nazwę "Exclusive". Więcej
zmian znajdziemy z przodu pojazdu, tu lifting jest już wyraźniejszy,
choć również dotyczy jedynie detali. Takie same pozostały lampy
główne i przeciwmgielne oraz pokrywa silnika. Przemodelowaniu uległ
grill, który ma teraz większe logo i mniej żeber, za to bardziej
masywnych. Nowy zderzak otrzymał dodatkowy wąski wlot powietrza, zaś
główny wlot został powiększony, zmieniło się także przetłoczenie
dolnej części zderzaka. Zmianą natychmiast rzucającą się w oczy jest
przeniesienie tablicy rejestracyjnej na sam dół zderzaka. Upodabnia
to C3 do modelu C4, ale jednocześnie zwiększa ryzyko utraty tablicy
przy podjeżdżaniu pod krawężnik czy zaspę.
We wnętrzu zmiany
również niewielkie, ale istotnie wpływające na odbiór nowego
wnętrza. Deska rozdzielcza ma ten sam kształt, zmieniono detale.
Centralny wyświetlacz radia i klimatyzacji jest teraz większy i
umieszczono go w prostokątnej obudowie - wcześniej owalnej.
Globusowe kratki nawiewu zmieniły barwę z aluminiowych na czarne,
zyskały za to aluminiowe ramki. Imitacją aluminium otoczono również
konsolę środkową, w której znalazło się nowe radio z CD, a po obu
jego stronach nowe, płaskie przyciski. Zmienił się również kształt
dodatkowego nawiewu na krańcach deski rozdzielczej, z trzech
okrągłych otworów na trzy poziome szczeliny. Zwieńczeniem zmian w
desce rozdzielczej jest nowy zestaw zegarów. Jego główny wyświetlacz
jest teraz szerszy i obok cyfrowego prędkościomierza i licznika
przebiegu zawiera również wskaźnik poziomu paliwa w zbiorniku.
Wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej zniknął zupełnie, a
obrotomierz stał się mniejszy, wskazówka powędrowała z dołu na górę,
a podświetlenie obrotomierza zmieniło barwę na białą. Kierownica
pozostała niezmieniona.
Całkowitej zmianie
uległy boczki drzwi, tu nie zmieniły się jedynie klamki w okrągłych
wnękach. Reszta została przemodelowana i wygląda teraz znacznie
lepiej. Fotele przednie i tylne otrzymały nowy wzór przeszycia i
dodatkowe poduszki wzmacniające trzymanie boczne. W bagażniku zmian
nie widać, nadal ta sama pojemność 305 litrów, z tym że dodatkowa,
składana półka o nazwie "Moduboard" jest teraz standardem w wersji
Exclusive. Oparcie tylnej kanapy nadal jest asymetrycznie dzielone i
składane, siedzisko zaś pozostało nieruchome.
Silnik to
sprawdzona jednostka benzynowa o pojemności 1,6 litra i mocy 110 KM,
bardzo sprawnie i żwawo napędzająca "cetrójkę". Lubi wysokie obroty
i choć jest przy tym głośna, to odwdzięcza się bardzo dobrą dynamiką
i umiarkowanym zużyciem paliwa - trudno jest tu przekroczyć 10
litrów na 100 km nawet przy brutalnym traktowaniu przepustnicy.
Pięciobiegowa skrzynia ma przy tym poprawnie dobrane przełożenia, a
sam lewarek działa precyzyjnie, choć nie czuje się tu wyraźnego
"zapięcia" poszczególnych biegów. Zespół napędowy zadowoli więc w
zupełności statecznych kierowców, a posiada jeszcze nadwyżkę mocy
dla osób energiczniejszych, lubiących wyścigi o "pole position" pod
następnymi światłami.
W zawieszeniu "cetrójki"
zmian nie widać, nadal jest dość sztywne, nie pasujące trochę do
wizerunku marki, ale sprawnie i cicho tłumiące nierówności
nawierzchni. Dzięki temu małego Citroena prowadzi się pewnie i
komfortowo. Nie zawiodą nas również hamulce, standardowo wyposażone
w system ABS z asystentem hamowania awaryjnego BAS i elektronicznym
rozdziałem siły hamowania EBD.
Jak już
wspomniałem, C3 z benzynowym silnikiem 1,6 dostępne jest w jednej
tylko wersji Exclusive, właściwie bez dodatkowych opcji. A
wyposażenie standardowe jest bogate, w zakresie komfortu obejmuje
automatyczną klimatyzację, radio z CD i 6 głośnikami, elektrycznie
sterowane, podgrzewane i automatycznie składane przy zamykaniu
samochodu lusterka zewnętrze, elektryczne sterowanie szyb w drzwiach
przednich, automatyczne włączanie świateł i wycieraczek.
Bezpieczeństwo, to oprócz wspomnianego ABS-u z BAS i EBA na liście
standardowego wyposażenia figurują cztery poduszki powietrzne.
A wszystko to za
62.000 zł. Z jednej strony to umiarkowana cena, bo silnik fajny i
wyposażenie bogate. Z drugiej jednak strony to sporo, jeśli
porównamy C3 z ofertą niektórych producentów, szczególnie spoza
Europy
(i nie mamy tu wcale na myśli Chińczyków). Tak czy inaczej, C3
wyszło z kuracji odmładzającej obronną ręką, przede wszystkim wiele
zyskało wnętrze, nie jest już tak krzykliwe a w zamian nabrało
elegancji. I tak trzymać.
