Croma resurrection
Fiat Croma 1.9 JTD Multijet
tekst i
zdjęcia: Michał Nejbauer
W czasach, gdy w
Europie Środkowej dogorywała komuna, a polskie fabryki produkowały,
jak się da i z czego się da, Polskie Fiaty 126p i 125p (przepraszam,
ten ostatni nosił już nazwę FSO 1500), niepolski Fiat miał w ofercie flagowy model Croma, marzenie i synonim luksusu dla wielu
Polaków. Gdy Croma się zestarzała, w polityce włoskiego koncernu
zabrakło miejsca na następcę modelu, który zszedł z rynku śmiercią
naturalną. Jednak w piątym roku trzeciego tysiąclecia Włosi
postanowili wskrzesić Cromę, tym razem nie jako liftback, ale kombi.
Nowa Croma
utrzymana jest w nowej stylistyce Fiata, którą koncern kontynuuje w
najnowszym Grande Punto. Zaokrąglone nadwozie bez zbędnych
ozdobników, masywny przód z dużym wlotem powietrza i sporymi
reflektorami, krótki - jak na kombi - tył z wysoko umieszczonymi,
poziomymi światłami. Sylwetka niebrzydka, a byłaby jeszcze
ładniejsza, gdyby nie wyciągnięto w górę dachu, co zaburza proporcje
i przez to nowa Croma traci na widoku z profilu.
Zaglądając do
wnętrza Cromy, właściwie od razu nasuwa się pytanie: czy to jest
Fiat? W środku trudno odnaleźć siermiężny fiatowski design i
wykonanie, z dziwacznie ukształtowanymi plastikami i tapicerką w
równie dziwacznych miejscach. Croma jest w środku uporządkowana,
dystyngowana i po prostu ładna, bardziej przypomina Lancię niż
Fiata. Prosta, dwubarwna deska rozdzielcza z delikatnymi
przetłoczeniami sprawia dobre wrażenie nie tylko dla oczu, materiały
i wykończenie są tu porządnej jakości. Zestaw zegarów jest prosty i
bardzo czytelny, prędkościomierz i obrotomierz otrzymały delikatne
aluminiowe ramki, a całość podświetlono ciemnopomarańczową barwą,
niemal czerwoną. Efektowną konsolę środkową w metalizowanej ramce
poprowadzono wysoko, dzięki czemu dźwignia zmiany biegów znalazła
się w bardzo wygodnej pozycji, pośredniej między usytuowaniem w
podłodze i na desce rozdzielczej. W konsoli zabudowano również radio
z odtwarzaczem CD Blaupunkta - czyli dzisiejszy standard Fiata, a
także czytelne i wygodne sterowanie klimatyzacją, w naszym
egzemplarzu automatyczną dwustrefową, dostępną za dopłatą 3.000 zł.
Projektanci Cromy
zapatrzyli się trochę na Saaba i przenieśli stacyjkę z kolumny
kierownicy na tunel środkowy, poniżej dźwigni zmiany biegów. Nie
mamy nic przeciwko, wymaga to jednak przyzwyczajenia, szczególnie
dla stałych bywalców salonów Fiata. Sama stacyjka i elektroniczny
kluczyk to również rozwiązanie podobne do tego w Saabie czy
Mercedesie. Ciekawostką, niespotykaną dziś w innych samochodach,
jest za to dbałość Fiata o palaczy, w Cromie znajdziemy aż cztery
popielniczki: dla kierowcy na tunelu środkowym oraz dla pasażerów na
drzwiach prawych przednich i obu tylnych.
Najgorzej z
elementów wnętrza wypadają przednie fotele. Brakuje im trzymania
bocznego i nie są zbyt wygodne, co może być odczuwalne już po
100-150 km jazdy. Wielka szkoda, że Fiat nie przyłożył się bardziej
do tego ważnego elementu, bo psuje to obraz dobrze zaprojektowanego
i wykonanego wnętrza. Lepiej jest z tylną kanapą: wygodna, z dużą
ilością miejsca, na dodatek wyprofilowana tak, że i trzecia osoba
może tu śmiało podróżować. Obszerność wnętrza Croma zawdzięcza
przede wszystkim dużemu rozstawowi osi: 2700 mm, co skrzętnie i
efektywnie wykorzystano.
Bardzo istotnym
elementem w samochodzie typu kombi jest bagażnik. Croma wypada tu
przyzwoicie, wizualnie krótki tył kryje pokaźny bagażnik o
pojemności 500 litrów. Dopłacając 1.000 zł otrzymamy tzw. modularną
podłogę, czyli podwójną - rzecz bardzo przydatną i ułatwiającą
utrzymanie porządku w bagażniku. Dostęp do niego jest łatwy, dolna
krawędź załadunku znajduje się na poziomie górnej podłogi. Bagażnik
można oczywiście powiększyć, i to na kilka sposobów. Asymetrycznie
dzielona tylna kanapa jest oczywiście składana, niestety nie
otrzymamy w ten sposób płaskiej podłogi przestrzeni ładunkowej,
oparcia są bowiem lekko uniesione. Pomyślano za to o przewożeniu
bardzo długich ładunków i za dopłatą 900 zł składa się również
oparcie przedniego fotela pasażera. Jeśli więc w Cromie zasiada
tylko kierowca, do dyspozycji ma aż do 1610 litrów przestrzeni
bagażowej, co nie jest wielkością bagatelną.
Croma oferowana
jest w Polsce w trzech wersjach silnikowych, wszystkie wysokoprężne
JTD: dwie o pojemności 1,9 litra: 8-zaworowa 120-konna oraz
16-zaworowa 150-konna, druga dostępna również z automatyczną
skrzynią 6-biegową. Trzecia to 200-konny pięciocylindrowy silnik o
pojemności 2,4 litra z 6-biegowym automatem. Nasz egzemplarz
napędzany był przez mocniejszy silnik 1.9 JTD z 6-biegową skrzynią
manualną. 150 KM i 320 Nm powinno robić wrażenie, i robi, ale poza
wrażeniem dostajemy niewiele. Ten Multijet zachowuje się, jakby miał
co najwyżej 120-130 KM mocy i znacznie mniejszy moment obrotowy.
Sprawia wrażenie mocno przymulonego, osiągnięcie fabrycznego
przyspieszenia od 0 do 100 km/h poniżej 10 sekund jest raczej
trudne. Nie lepiej jest z przyspieszeniami powyżej 100 km/h,
wyprzedzanie wymaga redukcji nawet o dwa biegi, a i tak nie uzyska
się zadowalającego przyspieszenia. Sprawa co najmniej dziwna, bowiem
konkurencja uzyskuje lepsze osiągi ze słabszymi nominalnie
silnikami. Pies jest jednak pogrzebany w skrzyni biegów, więc trochę
jej przeszkadza. O ile sam lewarek i jego praca są bez zastrzeżeń,
to przełożenia skrzyni dobrano niefortunnie, są po prostu zbyt
długie, co owocuje nienajlepszym wykorzystaniem nominalnych osiągów
silnika. Oczywiście spodziewam się, że zbiorę tu kolejne baty od
miłośników Fiatów za krytykę zespołu napędowego, ale wystarczy
sprawdzić empirycznie, że konkurencja radzi sobie tu o wiele lepiej.
Bardzo dobre jest
za to zawieszenie Cromy, komfortowo i cicho wybierające nierówności,
nawet te nasze polskie. Na zakrętach wysokie nadwozie przechyla się
znacznie, ale nie ma to negatywnego wpływu na pewność prowadzenia.
Zawieszenie Cromy jest więc zaskakująco dobre i przyjemne dla
pasażerów, niemal wzorcowe dla samochodów tej klasy. Nie mieliśmy
również zastrzeżeń do hamulców Cromy, spisują się poprawnie w
każdych warunkach, ABS może tylko czasem zareaguje zbyt wcześnie.
Samochód wytraca prędkość stabilnie, bez nadmiernego nurkowania
przodem.
Wskrzeszenie Cromy
najwyraźniej się udało,
Fiat ma wreszcie samochód o bardzo przyzwoitym wnętrzu. Pomijając
przednie fotele i ospały zespół napędowy (jak na 150 KM oczywiście),
Croma jest zdecydowanie warta uwagi. Co ważne, jest modelem, który
może przekonać do siebie klientów nieprzychylnie patrzących dotąd na
ofertę Fiata. Zaporą może być jednak cena, najtańsza 120-konna Croma
kosztuje 83.300 zł, a najtańsza 150-konna 91.700 zł. Nie jest to co
prawda więcej niż konkurencja, ale czy nie za dużo, by przekonać do
siebie nabywców innych marek?
