Prawie, prawie...
Hyundai Sonata 2,4
Grzegorz
Rochna, fot. Maciek Medyj
Co potencjalny nabywca stawia jako priorytet przy zakupie auta w
Polsce? Proste pytanie i prosta odpowiedź: wabikiem bowiem jest
cena. Dopiero potem zastanawia się czy ten samochód pasuje mu
wizualnie, liczy koszty eksploatacji i sprawdza poziom usterkowości,
oraz wyposażenie za oferowaną cenę. Prawa rynku zmieniły się na
przestrzeni kilku lat i to diametralnie. Przechodzimy załamanie
sprzedaży, a ponieważ walka o klienta trwa, stąd wiele firm,
kojarzących się z produkowaniem tanich samochodów, dla
przysłowiowego Kowalskiego, próbuje zdobyć w naszym kraju klasę
wyższą.
Takim przykładem na pewno jest nowy Hyundai Sonata. Koreańska firma
do tej pory kładła nacisk na modele Accent, Getz i dostawcze H1,
czyli cieszące się największym wzięciem Hyundaie na rynku, a Sonata
zdobywała raczej rynki USA i Europy Zachodniej.
Sonata to typowy sedan, którego dynamiczną sylwetkę już gdzieś
widzieliśmy, a przynajmniej tak nam się wydaje. Ale jest to kwestia
skojarzeń wizualnych, którą każdy interpretuje inaczej. Ostre linie
z przodu i lekko zaokrąglony tył to cecha i nowa linia jaką podążają
teraz wszystkie modele Hyundaia.
Skośne reflektory z przodu, duży zderzak z czarną atrapą chłodnicy
oraz długą maskę połączono z delikatnie zaokrąglonym dachem. Pomimo
wysokiej linii okien, wnętrze jest mocno doświetlone przez promienie
słoneczne, a to dzięki dużej powierzchni szyb. Tył Sonaty to wielkie
i skośne lampy oraz linia bagażnika typowa dla sedana. Całość
postawiono na dużych 17 calowych kołach, o rozmiarze 225/50.
Głównym rynkiem sprzedaży modelu Sonata to USA, więc dobrze
wyciszone wnętrze jest zrobione z myślą o amerykańskim nabywcy.
Elementy plastikowe nie są najwyższej jakości, ale grunt że wszystko
dobrze spasowano tak, że nic nie trzeszczy i nie denerwuje kierowcy.
Dwukolorowa deska rozdzielcza z końca lat 90-tych, wykonana ze
średniej jakości plastiku, również nie zachwyca, ale wszystkie
przełączniki są w zasięgu ręki, a ich obsługa nie sprawi problemów.
Co do zegarów, to także są bardzo czytelne i na pewno nie mają w
sobie nic z ekstrawagancji, chociaż trochę lepiej wygląda to po
zmroku. Po prostu Koreańczycy we wszystkich swoich samochodach, od
klasy najniższej do najwyższej, stosują ten sam styl i używają tych
samych tworzyw do produkcji wszystkich plastikowych elementów. Duże
koło regulowanej i podobno skórzanej kierownicy, trochę razi, poza
tym gdyby zastosowano większy zakres regulacji w dwóch
płaszczyznach, komfort podróżowania kierowcy poprawiłby się bardzo.
Wszystko przez to, że przednie fotele, pomimo swojej wielkości, nie
spełniają do końca oczekiwań kierowcy i pasażera. W Sonacie siedzi
się po prostu zbyt wysoko, a do tego kompletny brak trzymania
bocznego powoduje, że podczas pokonywania zakrętów mocno trzymamy
się kierownicy. Z tyłu jest dużo lepiej, pasażerowie usadowią się
wygodnie na szerokiej kanapie, a jadąc w dwie osoby mogą skorzystać
z szerokiego i otwieranego podłokietnika, w którym zamontowano
uchwyty na napoje. Automatyczna klimatyzacja, spisuje się doskonale
i jest łatwa w obsłudze. Gorzej sprawuje się sprzęt audio, który gra
bardzo przeciętnie, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Całą
sytuację ratuje piękne jasnobeżowe wnętrze, skóra na fotelach i duża
ilość pojemnych schowków. Bagażnik o pojemności 523 litrów jest
bardzo głęboki, można go także powiększyć, składając dzielone
oparcie tylniej kanapy. Tak, że można spakować całą rodzinkę na
dłuższe wakacje, lub przewieźć dłuższe przedmioty.
Zespół napędowy posiada tyle samo zalet co i wad. Czterocylindrowy,
szesnastozaworowy silnik benzynowy ma pojemność 2,4 litra i rozwija
całkiem niemałą moc 161 KM, której za bardzo nie odczuwamy. Po
wciśnięciu pedału gazu do oporu nie zostaniemy wgnieceni w fotel, a
przecież półtorej tony masy własnej nie jest jakimś super ciężarem,
aby taka moc nie mogła sobie z nim poradzić. Wydawałoby się, że z
takiej pojemności moment obrotowy powinien być spory, natomiast w
Sonacie mamy tylko 219 Nm i to przy 4250 obr/min. Dobra dwulitrówka
biłaby go na głowę pod względem elastyczności i osiągów, gdyby nie
pięciobiegowa skrzynia, a dokładnie jej ciekawie dobrane
przełożenia. Wyjątkowo w tym przypadku, płaski przebieg momentu
obrotowego i długie przełożenia wpływają na poprawę elastyczności i
przyspieszenia. Jednak najbardziej denerwującym elementem w zespole
napędowym jest lewarek zmiany biegów. Jego skok jest potwornie
długi, no i precyzja działania ma wiele do życzenia. Szkoda, że ten
element nie został dopracowany, gdyż praca lewarka z dwójki na
trójkę i z czwórki na piątkę wprowadza lekkie zamieszanie na
pokładzie Hyundaia Sonaty.
Finalnie wszystko w miarę fajnie się układa i działa bardzo
sprawnie. Zużycie paliwa nie jest małe, ponieważ przy spokojnej
jeździe Sonata spala około 11-12 litrów po mieście, natomiast w
trasie ciężko utrzymać się poniżej 10 litrów. Gdy przyjdzie nam
ochota na szybszą jazdę to 16 litrów na ulicy i 12-14 na szosie nie
powinno być szokiem.
Co do pracy zawieszenia Sonaty, to spełnia ono swoje zadanie
znakomicie. Podróżowanie po polskich drogach przebiega w ciszy i
spokoju. Do wnętrza kabiny nie dochodzą żadne dźwięki z elementów
amortyzujących i nie jest to tylko kwestia dobrze wyciszonej kabiny.
Komfortu na pewno nie zabraknie, a poza tym szybkie pokonywanie
zakrętu nie jest dla dużego Hyundaia żadnym wyzwaniem. Nadwozie w
bardzo małym stopniu przechyla się na krętej drodze, a precyzyjnie
działający układ kierowniczy pomaga w szybkim przejechaniu takiego
odcinka. Podczas pokonywania torowisk lub innych poprzecznych
nierówności, tył auta potrafi lekko się przestawić, ale to zjawisko
zanika kiedy jedziemy w więcej niż dwie osoby, lub z większym
bagażem.
Test hamulców przebiegał trochę nerwowo i z niemiłym skutkiem, układ
jest po prostu niezbyt dokładny. Posiada co prawda "asystenta
hamowania" i cztery, ale za to małe tarcze hamulcowe, co wpływa
negatywnie na ich skuteczność. Po kilku mocniejszych hamowaniach
pedał hamulca zaczyna lekko twardnieć, a Sonata zaczyna gorzej sobie
radzić w takiej sytuacji. Faktem jest, że po dokładnym obejrzeniu
powierzchni tarcz hamulcowych, stwierdziliśmy że są już mocno
nadwyrężone, prawdopodobnie przez poprzednie testy, ale tak czy
inaczej ich powierzchnia jest zbyt mała, biorąc pod uwagę masę i moc
auta. Ten element powinien ulec jak najszybszej poprawie przez
fabrykę. ABS, z rozdziałem siły hamowania EBD jest standardem w
wyposażeniu seryjnym, włącza się w odpowiednim momencie i działa bez
żadnych zastrzeżeń na naszych krajowych drogach. ESP nie przeszkadza
w normalnym użytkowaniu i można go odłączyć klawiszem na desce.
Hyundai Sonata jest dość tanią i ciekawą ofertą, oczywiście jeżeli
spojrzymy na europejskie produkty. Do pełnego zachwytu jeszcze mu
trochę brakuje, ponieważ założenia koreańskich konstruktorów, różnią
się od tych japońskich, a już na pewno od niemieckich, w
szczególności jeżeli bierzemy pod uwagę fotele, jakość plastików i
hamulce. Jednak kwota rzędu 100.000 zł za klasę wyższą i to tak
bogato wyposażoną, jest dobrą propozycją, biorąc pod uwagę
gwarancję na trzy lata lub 100.000 kilometrów. Koszty eksploatacji z
tym silnikiem nie są małe, ale na pewno lepiej wyglądałaby Sonata z
silnikiem diesla, który widnieje przecież w ofercie Hyundaia, ale
nie w modelu Sonata...
