Owca w wilczej skórze
Peugeot 407 2.0 HDi SV Sport
tekst i
zdjęcia: Michał
Nejbauer
Czterystasiódemka
obecna jest na rynku juz od dłuższego czasu, ale jakoś tak się
złożyło, że dopiero teraz dostaliśmy ją do testu. Na dodatek w
najbogatszej wersji SV Sport, z wysokoprężnym silnikiem HDi o
pojemności 2 litrów i mocy 136 KM.
407 jest
ewolucyjną następczynią 406, modelu swego czasu bardzo popularnego,
również w Polsce. Jednak aktualny model niewiele ma wspólnego z
poprzednikiem, szczególnie jeśli chodzi o stylizację.
Czterystasiódemka jest znacznie masywniejsza od poprzedniczki, a
także bardziej agresywna. Zawdzięcza to przede wszystkim aktualnej
"twarzy" francuskiego lwa (właściwie powinno być "mordy" albo
"pyska"...), którą zdominował potężny wlot powietrza. Proporcje
nadwozia zostały trochę zachwiane, tył został mocno skrócony na
rzecz długiej maski silnika, co tylko dodaje sylwetce agresji i
dynamiki, uzupełnione jeszcze przednią szybą pochyloną pod dużym
kątem i 17-calowymi obręczami kół. W efekcie nadwozie 407-ki w pełni
zasługuje na miano bardzo atrakcyjnego.
We wnętrzu panuje
czerń, rozjaśniona nieznacznie jedynie czarno-szarą pepitką
materiałowych wstawek na fotelach i okleinami w jasnym carbonie. Ale
ponuro nie jest, raczej elegancko. Masywna deska rozdzielcza,
sięgająca daleko za zestaw zegarów, zaprojektowana została ciekawie
i całkiem ergonomicznie. Wskaźniki i przełączniki rozmieszczono tu
tradycyjnie, choć grafitowa konsola środkowa z panelem sterowania
radiem z odtwarzaczem CD i wbudowanym telefonem, a także
klimatyzacji, wydaje się być przeładowana małymi przyciskami i
wymagająca uwagi przy obsłudze. Bardzo dobre wrażenie sprawiają
zegary o białych tarczach z czerwoną skalą i wskazówkami.
Zestaw audio gra
całkiem przyzwoicie, ale czasem pojawia się problem z radiem. Otóż
407 ma antenę wklejoną w tylną szybę - jeśli włączymy jej ogrzewanie
gdy jest mokro (bo tylko wtedy trzeba włączać...), to pojawiają się
zakłócenia w odbiorze radia.
Fotele w wersji SV
Sport obszyte są skórą, natomiast środkowa część siedziska i oparcia
otrzymała materiał pleciony, w szaro-czarną kratkę. Wyglądają
efektownie i komfortowo i takie właśnie są. Wyprofilowanie i zakres
regulacji powinny zadowolić nawet bardzo wymagających użytkowników,
a dobre trzymanie boczne podnosi jeszcze wygodę podróżowania.
Przestrzeni jest z przodu pod dostatkiem, trochę mniej miejsca jest
dla nóg pasażerów tylnej kanapy, wysokie osoby mogą tu narzekać.
Bagażnik jest
taki, jak oznaczenie modelu, bowiem jego pojemność wynosi dokładnie
407 litrów. Jak na tak duży samochód to trochę mało, szczególnie że
konkurencja ma większe kufry, ale jest za to prostokątny. Brakuje w
nim też wieszaków na torby z zakupami na przykład, a otworzyć go
można jedynie pilotem. W razie potrzeby przewiezienia dłuższych
przedmiotów, można złożyć asymetrycznie dzielone oparcie tylnej
kanapy.
Pod maską naszej
czterystasiódemki drzemał dwulitrowy silnik wysokoprężny HDi o mocy
136 KM. Drzemał, a mówiąc szczerze, trudno go było obudzić. Przy
uruchamianiu tej jednostki napędowej, zwłaszcza zimnej, odczuwalne
jest mocne szarpanie, na dodatek odpala z pewnymi oporami. Jednak po
kilku chwilach silnik uspokaja się i pracuje miarowo i całkiem
cicho, możemy więc jechać spokojnie. I tylko spokojnie, bo naprawdę
trudno wyrwać silnik z drzemki. 136 KM i 320 Nm zachowują się jak co
najwyżej 100 KM i 200 Nm, a przecież półtorej tony do uciągnięcia to
nie jest tak dużo. Na obroty wchodzi powoli i niechętnie, a nie ma
też wyraźnego zwiększenia mocy w przedziale 2000-3500 obr/min. Nie
pomaga tu sześciobiegowa skrzynia manualna, jej przełożenia są
trochę zbyt długie, za to praca lewarka jest zadowalająca choć
trochę za miękka, biegi wchodzą pewnie. Całość zespołu napędowego
wystarcza więc do spokojnej jazdy, gorzej będzie z dynamiką i
brawurą. Oczywiście nie można powiedzieć, że 407 2.0 HDi jest
zawalidrogą, ale po takich osiągach na papierze można spodziewać się
o wiele więcej. A pali też niemało, bo ponad 10 litrów oleju
napędowego na 100 km w jeździe miejskiej.
Zawieszenie
czterystasiódemki jest interesujące: sprawia wrażenie komfortowego,
dobrze wybierającego nierówności. Jednak pierwsza większa
niedoskonałość nawierzchni pozbawi nas tego wrażenia, bowiem
zawieszenie dobija wtedy mocno i nieprzyjemnie. Ale zakręty pokonuje
stabilnie i spokojnie, po prostu wygląda na to, że konstruktorzy
zupełnie nie uwzględnili specyfiki nawierzchni dróg trzeciego
świata, czyli naszych. Większych zastrzeżeń nie mieliśmy do
hamulców, działają bardzo poprawnie, nie ma też problemu z
nadgorliwym ABS-em.
Peugeot 407 2.0 HDi wygląda więc jak
owca w wilczej skórze. Bardzo efektowna, dynamiczna i drapieżna
sylwetka idzie tu w parze z nienajlepszymi osiągami. Współczesne
diesle konkurencji, o mocach ponad 130 KM, radzą sobie o wiele
lepiej. Humor poprawia cena czterystasiódemki, niecałe 115 tysięcy
za bardzo dobrze wyposażony samochód tej klasy to przyzwoita kwota,
szczególnie w zestawieniu z niektórymi ofertami konkurencji.
