Najmocniejsza w klasie

BMW 320d

Grzegorz Rochna, fot. Maciek Medyj

Samochody BMW kojarzą się ze sportowymi i luksusowymi środkami lokomocji, lecz początki firmy Bayerische Motoren Werke to nie samochody, ale  produkcja samolotów i motocykli. W dzisiejszych czasach BMW to zaawansowane  rozwiązania technicznie, przez co dotrzymują kroku konkurencji, a nawet ją wyprzedzają. Oczywiście w parze z nowinkami i z prestiżem podąża cena, a tak było zawsze i tak jest w przypadku aut bawarskiej produkcji. Model 320d, który przyszło nam przetestować, udowodnił, że wszystkie skojarzenia z bawarską firmą potwierdzają się w 100%.

BMW 320d to typowy sedan z klasycznym napędem tylnych kół. Niska sylwetka z długa maską o delikatnych i zaokrąglonych liniach, ma wspólne detale dla wszystkich modeli firmy, jak choćby przednia atrapa, zwana popularnie "nerką". Od przednich lamp, ze ślicznymi i ładnie wkomponowanymi światłami postojowymi, poprzez dwie pary drzwi, aż do tylnej klapy to typowe BMW, posiadające cechy sportowca. Nadwozie postawiono na trochę za małych 16-calowych kołach, które schowano w delikatnie zaakcentowanych nadkolach. Całość trochę psują tylne lampy i brzydka, nieefektowna końcówka układu wydechowego, nie pasujące do ładnej reszty.

We wnętrzu odnajdujemy styl, jaki obowiązuje w "beemkach" od kilkunastu już lat. Dwa okrągłe zegary, wysoki tunel z dźwignią zmiany biegów, a także centralna konsola są co jakiś czas naszpikowane nowościami, czytaj "wyświetlaczami, lampkami  i pokrętłami", ale zarys deski rozdzielczej jest praktycznie taki sam. Za regulowaną w dwóch płaszczyznach i obszytą skórą kierownicą siedzi się nisko i wygodnie, w bardzo dobrze trzymających fotelach. Wysoko przebiegający parapet, czyli linia okna, oddaje sportowy charakter, jaki spotkamy na każdym kroku we wnętrzu "Trójki". Wszystkie przełączniki, sterujące automatyczną klimatyzacją i świetnie grającym sprzętem audio, są pod przysłowiową ręką. Jednak, jak to zwykle bywa, jest parę minusów. Warto zwrócić uwagę na zamontowanie zmieniarki CD, której na próżno szukać w kabinie, ponieważ konstruktorzy zamontowali ją w bagażniku. W dużo tańszych samochodach stosuje się wspólną obudowę dla całego zestawu audio, czyli w jednej obudowie radio i zmieniarka. Proste i ułatwiające życie rozwiązanie, ponieważ kiedy przyjdzie nam ochota na wymianę płyt CD np. w ulewnym deszczu, nie musimy wysiadać z auta. Drugim takim paskudnym minusem jest "czerwony plastik" umieszczony pod lusterkiem, mający za zadanie odbierać kod wysyłany z kluczyka, aby włączyć lub wyłączyć fabryczny alarm. Można było ładniej to zaprojektować, skojarzenia nasuwają się same: podobny element montowany był w starych rosyjskich zabawkach, np. w czołgach lub pojazdach księżycowych, tylko tam taka lampka migała, a w BMW niestety nie.

Pasażerowie tylnej kanapy, wyposażonej w trzy zagłówki, nie powinni narzekać na brak komfortu podróżowania, no chyba że jest ich więcej niż dwóch. Trzecie miejsce nie jest zbyt sprzyjające dalszym podróżom ze względu na podłokietnik, który co prawda jest chowany w oparcie kanapy, ale także na zamontowaną na tunelu obudowę nawiewów dla tylnych miejsc, która zajmuje sporo miejsca na nogi trzeciego pasażera. Bagażnik, który można powiększyć poprzez złożenie oparcia, jest sporych rozmiarów, 460 litrów, ale tu pojawia się kolejny minus, czyli ruchoma półka, dostarczana za dopłatą i montowana w jego górnej części, znacznie ograniczająca jego pojemność. Gdy ruszamy dynamicznie, zbyt słabe zaczepy odpinają się same i półka uwalnia się z głośnym hukiem, raz w jedną, raz w drugą stronę, a gdyby ją załadować np. drobnymi zakupami - lepiej o tym nie myśleć. Jednak całość wnętrza sprawia jak najbardziej pozytywne wrażenie, gdyż jest proste i funkcjonalne, a to w dzisiejszych czasach sztuka, która nie u wszystkich stawiana jest na pierwszym miejscu. Kiedy po zmroku podejdziemy do "beeemki", to po naciśnięciu pilota lampki umiejscowione pod klamkami rozjaśnią się piękną błękitną poświatą. Bajer? Tak, ale efektowny i bardzo przydatny.

Niektórzy producenci chwalą się, że ich turbodoładowane, wysokoprężne jednostki napędowe o pojemności do 2 litrów są najmocniejsze w klasie. Nic bardziej mylnego, bowiem palmę pierwszeństwa dzierży tu BMW. Czterocylindrowy diesel z Bawarii ma silnik w systemie common rail, o pojemności 1995 ccm i mocy 120 KW, czyli 163 KM! Dodatkowo moment obrotowy sięga 320 Nm już przy 2000 obr/min, co prawda do tej magicznej liczby silnik jedzie trochę ospale, ale to co dzieje się powyżej, daje pierwsze miejsce wśród takich jednostek dieslowskich. Gdyby nie charakterystyczna praca na zimno, to wrażenia z jazdy są podobne jak z silnikiem benzynowym o pojemności przynajmniej 2,5 litra. Oczywiście po rozgrzaniu klekot zanika, więc dalsza eksploatacja przebiega w "szybkiej" ciszy. Setkę na liczniku mamy po 8,3 sekundy, a osiągnięcie prędkości maksymalnej, czyli 225 km/h, nie stanowi problemu. Gdyby zastosowano skrzynię o 7 biegach, BMW 320d pojechałoby jeszcze szybciej. Zużycie paliwa jakie podaje producent dotyczy raczej delikatnej jazdy. W praktyce kiedy noga aż rwie się do naciskania pedału akceleratora (gazu),  wygląda to tak: 10 litrów po mieście, natomiast w trasie także 10 na sto kilometrów. Oczywiście mówimy o bardzo dynamicznej jeździe, ponieważ kiedy się trochę ostudzimy, to w mieście zejdziemy do 8 litrów, a w trasie do 7. Jeśli zestawimy to z mocą i osiągami, otrzymamy jeden z najoszczędniejszych diesli na rynku. Skrzynia biegów ma 6 przełożeń do jazdy w przód w standardzie i to bardzo dobrze zestopniowanych. Lewarek ma króciutki, sportowy skok i jest bardzo precyzyjny w prowadzeniu.

Tylny napęd to klasyka. Tak też jest w BMW, ponieważ firma pozostała wierna takiemu rozwiązaniu, dzięki czemu ma swoich fanów. Zestrojenie zawieszenia przez konstruktorów można uznać za perfekcyjne. To my decydujemy o tym jak auto ma zachować się w zakręcie, czy chcemy by było podsterowne lub nadsterowne. Oczywiście mówimy o przypadku, gdy pozbędziemy się systemu ESP, wyłączalnym w 100% klawiszem na desce rozdzielczej. Kiedy opóźnimy skręt kierownicą i płynnie dodamy gazu, "Trójka" jest podsterowna, natomiast lekkie szarpnięcie kierownicą z jednoczesnym mocnym wciśnięciem gazu powoduje lekki uślizg tylnych kół. Można także podczas szybkiej jazdy podcinać biegiem, tak aby pojechać delikatnym slajdem. Poza tym "Trójka" prowadzi się precyzyjnie i wprawny kierowca poradzi sobie z jej ujarzmieniem po kliku minutach jazdy. Nierówności wybiera dość twardo, ale sztuka kompromisu pomiędzy komfortem i sportem udała się znakomicie. Gorzej jest trochę pod pełnym obciążeniem, ale tylko gdy przejeżdżamy przez poprzeczne nierówności.

Do hamulców nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Działają bardzo skutecznie, nawet z prędkości maksymalnych. ABS włącza się w ostatnim momencie, a wyżej wymieniony system ESP nie denerwuje kierowcy agresywnym "wstrzymywaniem" mocy przekazywanej na tylne koła.

BMW 320d to jednak sportowiec, pomimo zastosowania silnika diesla. Nie odbiega dynamiką ani prowadzeniem od swoich większych i droższych braci, a tym bardziej od konkurencji, często znacznie ją wyprzedzając. Cena przekraczająca 140 tysięcy złotych stanowi pewną zaporę przed zbytnią popularnością w naszym kraju. Wiadomo jednak, że fani tej firmy, która wiernie stosuje tylny napęd we wszystkich swoich modelach, wydadzą każdy pieniądz, aby śmigać samochodem z Bawarii.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1995 cm3
 moc maksymalna / obr/min
120 kW (163 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

340 Nm / 2000

 położenie podłużnie z przodu
 napęd na koła tylne
 Skrzynia biegów

6-manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
225
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
8,3
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 7,8 / 4,5 / 5,7
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4520 / 1817 / 1421
 rozstaw osi (mm)
2760
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1490 / 1935
 pojemność bagażnika (l) 460
 pojemność zbiornika paliwa (l) 60
 Cena (wersja podstawowa / testowana) 136.100,00 zł / 148.748,00 zł