Szóstka na szóstkę z minusem

Honda FR-V 2.2 i-CTDi

Tekst i zdjęcia: Michał Nejbauer

Do testów otrzymaliśmy tym razem dwie powtórki w jednej nowości, czyli Hondę FR-V 2.2 i-CTDi. Dokładniej mówiąc: Hondę FR-V z dwulitrowym silnikiem benzynowym testowaliśmy porównując z Fiatem Multiplą, czytaj: Multiplikacja czyli sześciopaki dwa. Natomiast wysokoprężny silnik 2.2 i-CTDi testowaliśmy choćby w Hondzie Accord:  Pierwszy taki diesel. Właściwie niniejszy test mógłby składać się więc z cytatów z obu wspomnianych wyżej artykułów, ale spróbujemy podejść do tematu na nowo.

FR-V to takie pudełko na kołach, wygląda trochę jak wyobrażenia samochodów przelewane na papier we wczesnym dzieciństwie. Prostokątne pudło z lekko ściętym tyłem i bardziej ściętym przodem wygląda mimo to efektownie, zachowując przy tym tradycyjną bryłę hatchbacka. Niska szyba pokrywy bagażnika jest mocno pochylona, nadając sześcioosobowej Hondzie dynamiki. Efekt ten wzmacnia linia okien, zdecydowanie wznosząca się ku tyłowi, kontynuując linię pokrywy silnika. W przekroju poprzecznym FR-V to niemal kwadrat, ale trudno się dziwić, sylwetka wymuszona jest pojemnością wnętrza i zastosowania trzech niezależnych foteli w rzędzie.

Masywna deska rozdzielcza z początku przytłacza wielkością i czernią tworzywa, szybko jednak można się do niej przyzwyczaić, a jeszcze szybciej odkryć jej funkcjonalność. Zegary są na swoim miejscu, sterowanie radiem i klimatyzacją również, czyli na środku deski. Konsoli środkowej tu nie ma, a to z prostej przyczyny: musi być miejsce na nogi pasażera środkowego fotela. Z tego samego powodu lewarek dźwigni zmiany biegów umieszczono na desce rozdzielczej, blisko kierownicy. Efektownie rozwiązano tu osłonę lewarka: nie ma żadnych skórzanych czy gumowych mieszków, lewarek wyrasta ze sferycznej osłony w kolorze matowego aluminium. A ergonomia? Bardzo poprawna, biegi zmienia się łatwo i bez zmęczenia. Pod lewarkiem zmiany biegów znalazła się również dźwignia, a raczej cięgno hamulca postojowego, wygodna i niezajmująca miejsca na podłodze. Fatalnym rozwiązaniem jest za to umiejscowienie klawiszy sterowania szybami we wszystkich drzwiach: znalazły się one niemal poziomo na desce rozdzielczej z lewej strony kierownicy. Wymaga to sporego przyzwyczajenia, znacznie dłuższego niż testowy tydzień.

Jeśli chodzi o ilość miejsca i wygodę, to przedni rząd foteli nie należy do najbardziej komfortowych. Siedziska są trochę za krótkie, a regulacja w poziomie zbyt mała, osoby słusznego wzrostu będą narzekać na brak miejsca za kierownicą. Jedynie środkowy pasażer może sobie pozwolić na większy komfort, dzięki możliwości odsunięcia fotela o dobre kilkadziesiąt centymetrów do tyłu. Jeśli natomiast ten fotel jest pusty, można skorzystać ze zmyślnego schowka: przednia połówka siedziska jest odchylana, jednocześnie tworząc półkę na drobne przedmioty i odsłaniając niedużą wnękę. Można również złożyć do przodu oparcie środkowego fotela z półką na plecach, mamy wtedy podręczny stolik. Uchwyty na napoje ukryte są w dolnej, środkowej części deski rozdzielczej: wystarczy wcisnąć klapkę a wysunie się duża konsola z trzema miejscami na kubki z płynami.

O ile do ilości miejsca z przodu można mieć zastrzeżenia, to do miejsca na tylnych fotelach juz nie. Trzy niezależne fotele pozwalają na wysoki komfort podróżowania trzem dorosłym i rosłym osobom. Dodatkowo środkowy fotel można głęboko cofnąć, co po pierwsze zwiększa ilość miejsca na wysokości barków, a po drugie pozwala przedniemu środkowemu pasażerowi na taki sam manewr. Jedynym ograniczeniem jest tutaj ilość bagaży w bagażniku - odsunięty fotel zmniejsza jego pojemność o dobre parędziesiąt litrów.

A sam bagażnik nie jest mały. W konfiguracji podstawowej, czyli trzy tylne fotele postawione, środkowy zrównany z zewnętrznymi, jego pojemność wynosi 439 litrów do wysokości okien, czyli tyle co rekordziści wśród hatchbacków i przeciętna dla sedanów - jednym słowem: wystarczająca. Jeśli nie, to możemy złożyć każdy z trzech tylnych foteli, uzyskując odpowiednio więcej miejsca, na dodatek z zupełnie płaską podłogą. Dłuższe przedmioty również można przewieźć w FR-V, wszak składa się oparcie przedniego środkowego fotela. Największą wadą jest brak możliwości złożenia oparcia przedniego prawego fotela, wtedy można by było przewieźć naprawdę spore przedmioty. Plusem jest za to duży otwór załadunkowy z nisko umieszczoną dolną krawędzią.

Tyle o wnętrzu, czas zajrzeć pod maskę. A naszą FR-V napędzał wysokoprężny silnik, skonstruowany samodzielnie przez Hondę (no prawie, bo zastosowany tu common rail jest wszak Boscha). I po raz kolejny obsypiemy go słowami uznania, tak jak wcześniej. Pojemność 2,2 litra, 140 KM mocy przy 4000 obr/min, 340 Nm przy 2000 obr/min i płaska charakterystyka momentu obrotowego. Czego chcieć więcej? Cichej pracy? Proszę bardzo, i-CTDi pracuje cicho, równo i stabilnie, łatwo można zapomnieć o dieslu. Niskiego spalania? Ależ oczywiście, choć 8-10 litrów może wydawać się dużo, ale przy tej wielkości i masie samochodu, a także przy dynamicznej jeździe, wynik ten okazuje się bardzo dobry.

Swoje zasługi ma tu również 6-biegowa skrzynia manualna, z przełożeniami bardzo dobrze dobranymi do charakterystyki silnika. Dynamiczna jazda nie wymaga bowiem ciągłego operowania lewarkiem, silnik pracuje z pełną mocą od niecałych 2000 obrotów aż do odcięcia przy 5000 (choć czerwone pole zaczyna się przy 4500). Jedynie sprzęgło brało przy samej podłodze i bardzo gwałtownie, ale raczej była to kwestia regulacji.

Zawieszenie FR-V jest dość dobre na nasze drogi. Na rzadko u nas spotykanej, równej nawierzchni 6-osobowa Honda zachowuje się wzorowo, nawet przy bardzo szybkiej jeździe zakręty pokonuje stabilnie i w pełni przewidywalnie. Trochę gorzej jest na nierównościach, stabilność pozostaje dzięki niezależnemu zawieszeniu wszystkich kół, ale już na większych nierównościach potrafi niezbyt przyjemnie dobijać. Mimo to pozwala na komfortowe podróżowanie nawet przy pełnym obciążeniu. Do hamulców trudno mieć większe zastrzeżenia, świetnie sobie radzą z masą pojazdu, choć przy gwałtownym hamowaniu z dużych prędkości na koleinach potrafi zachować się trochę nerwowo, co wynika najprawdopodobniej z dużego rozstawu kół i szerokich opon.

Honda FR-V 2.2 i-CTDi jest niewątpliwe ciekawą pozycją na rynku. Jest lepiej przemyślana niż konkurencja, choć droższa. Na pewno warto ją kupić, jeśli często musimy podróżować w 6 osób. Ale czy warto wybrać wersję wysokoprężną? Od wersji z takim samym wyposażeniem, ale ze 150-konnym, dwulitrowym silnikiem benzynowym, droższa jest o niemal 20.000 zł! To bardzo dużo, a co za tę różnicę dostajemy? Nieznacznie lepsze osiągi - w sprincie do setki diesel jest szybszy o 0,3 sekundy, prędkość maksymalna jest taka sama. Sporą oszczędność w codziennej eksploatacji - diesel zużywa na 100 km średnio 3 litry mniej paliwa, na dodatek trochę tańszego. Czy to się opłaca? To już każdy z potencjalnych nabywców musi policzyć sam, w zależności od przewidywanych przebiegów. Ale tak czy inaczej, otrzymujemy pojemny, całkiem wygodny samochód 6-osobowy z bardzo nowoczesnym i świetnym silnikiem.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
2204 cm3
 moc maksymalna / obr/min
103 kW (140 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

340 Nm / 2000

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na przednie koła
 Skrzynia biegów

6-manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
195
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
10,2
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 8,0 / 5,3 / 6,3
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4285 / 1810 / 1610
 rozstaw osi (mm)
2680
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1598 / 2130
 pojemność bagażnika (l) 439 / 1049
 pojemność zbiornika paliwa (l) 58
 Cena (wersja Comfort / testowana Executive) 107.000,00 zł/ 117.000,00 zł