Żwawe przemieszczadełko
Skoda Fabia 1.9 TDI
Tekst i
zdjęcia: Maciek Medyj
Skoda Fabia to
jeden z najlepiej sprzedających się samochodów w Polsce wśród
nowych, jak i jeden z bardziej poszukiwanych z drugiej ręki. Na ten
sukces złożyło się kilka czynników, wśród których najważniejszym
jest przystępna cena wersji podstawowej, a ponadto solidne wykonanie
i technologia Volkswagena. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt
startowania Fabii w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata WRC
w gronie załóg fabrycznych, które przecież można policzyć na
palcach, czyli w doborowym towarzystwie. Doświadczenia zdobyte na
rajdowych trasach skutkują lepszymi rozwiązaniami technicznymi
spotykanymi w "cywilnych" samochodach Skody. Sportowy duch obecny
jest z całą pewnością w testowanej przez nas Fabii 1.9 TDI.
Nadwozie
najmniejszej póki co Skody nie zmieniło się zbytnio od momentu
pojawienia się pierwszej wersji. Ale wyglądowi Fabii nie można nic
zarzucić, choć kiedyś budził kontrowersje, to już przyzwyczailiśmy
się do jej kształtów, prostych, a jednak wystarczająco nowoczesnych.
Testowana wersja prezentowała się jeszcze bardziej atrakcyjnie
dzięki postawieniu jej na charakterystycznych dla sportowych odmian
tego auta, szesnastocalowych, aluminiowych felgach, z prostymi i
grubymi sześcioma ramionami. Niestety założone na nie opony nie
spełniały swojego zadania tak jak powinny. Szczególnie na mokrym
asfalcie zachowywały się jak na lodzie.
We wnętrzu
prawie po staremu, to znaczy deska rozdzielcza w stylu prostokątno –
symetrycznym, przejrzysta ale trochę smutna. Przynajmniej nie
rozprasza kierowy podczas jazdy. Zegary czytelne, z urozmaiceniem w
postaci szarych pasków naokoło cyferblatów obrotomierza i
prędkościomierza, a między nimi tradycyjnie mały wyświetlacz
komputera pokładowego. Nie ma nadmiaru przycisków, wszystkie
pogrupowane są w logiczne układy, to samo dotyczy dźwigienek przy
kierownicy. Nie ma też nadmiaru schowków, i dobrze, oznacza to mniej
stukania i trzeszczenia, pojemne i ustawne kieszenie w drzwiach i
zamykany schowek w desce przed pasażerem wystarczą. Natomiast na
szczególną uwagę i pochwałę zasługują fotele. To prawdziwe
"kubełki", niemal takie jak w rajdówkach, z trzymaniem bocznym
zarówno pleców jak i ud, wzorowym po prostu i chyba w tej klasie aut
niespotykanym. Do tego rewelacyjna, trójramienna, obszyta skórą
kierownica z regulacją w dwóch płaszczyznach. Sprzęt muzyczny gra
całkiem poprawnie, na pewno dzięki dodatkowym głośnikom
wysokotonowym umieszczonym koło klamek. Radio z CD jest niewyjmowane,
co zwiększa pakiet jego zalet, szczególnie w naszym kraju.
Nie gorzej
jest z tyłu, kanapa ma wyraźnie wyodrębnione miejsca dla dwóch,
ewentualnie trzech pasażerów, oczywiście posiada trzy regulowane
zagłówki i trzy pasy bezpieczeństwa.
Na końcu
kabiny tradycyjnie znajdziemy bagażnik, do którego dostęp od tyłu
auta jest łatwy dzięki nisko umieszczonej dolnej krawędzi otworu
tylnej klapy. Pojemność ponad 300 litrów można powiększyć do nieco
ponad tysiąca poprzez złożenie najpierw siedzisk a potem oparć
niesymetrycznie dzielonej tylnej kanapy. Podłoga tak uzyskanej
przestrzeni ładunkowej nie jest płaska, cieszą za to zaczepy w
podstawowej jej części, służące na przykład do rozpięcia nad
mniejszymi przewożonymi tam przedmiotami elastycznej siatki
zapobiegającej ich przemieszczaniu.
A teraz
najważniejsze – czyli jak nasza Fabia 1.9 TDI
jeździ. Okazuje się, że całkiem nieźle. Maksymalny moment obrotowy
jest dostępny od zaskakująco niskich obrotów, więc przyspiesza
znakomicie, mieląc kołami przy zbyt szybkim puszczeniu sprzęgła i
wciśnięciu za mocno gazu. Jak już przyczepność złapie, to klasycznie
wgniata w fotel. Dobrze wtedy trzymać rękę na lewarku zmiany biegów,
gdyż dwójka niejako włoży się sama, oczywiście nie bez drobnej
pomocy nóg obsługujących pedały. Gdy na trójkę czas przychodzi
uczucie przyklejenia do oparcia zaczyna powoli słabnąć, więc ręka z
lewarkiem śmiało może wędrować ku przodowi, z małą pauzą pośrodku
tej drogi, gdyż sprężyna dźwigni nie jest za silna i trzeba poczekać
aż wszystko ustawi się w odpowiedniej pozycji. Odkryć też można
wtedy nagą prawdę o nieco za długim jednak lewarku, a co za tym
idzie również pokaźnym jego skoku. Może nie ma tu tragedii, takiej
jak na przykład w niektórych autach koreańskich, ale trzeba się do
tego przyzwyczaić. Biegi można kręcić stosunkowo wysoko, i żeby
zachować przyzwoitą dynamikę jazdy tak właśnie trzeba postępować.
Silnik wtedy mruczy przyjaźnie całą symfonią różnych dźwięków, w
której pierwsze skrzypce grają oczywiście głośno pracujące
pompo-wtryskiwacze.
Dobrze,
jedziemy już szybko, teraz co na to zawieszenie. Na polskich drogach
ma sporo pracy i na nierównej nawierzchni wręcz czuć jak walczy żeby
utrzymać prosty tor jazdy, szczególnie przy hamowaniu. ABS wykazuje
w takich warunkach nadzwyczajną nerwowość, charakterystyczną
przecież dla aut z koncernu, jak to się mówi Volkswagena, czyli Audi
Brand Group. Poza tym na równej drodze podwozie zachowuje się
wzorowo, jest dość twarde, ale zachowuje też cechy komfortowego,
wpadnięcie w małą dziurę nie oznacza zaraz huku i uderzenia jak
deską w pośladki. Sztywna oś zastosowana w zawieszeniu tylnych kół
sprawia, że w szybciej pokonywanych zakrętach można oszczędzać
bieżnik jednego z kół, co prezentujemy na zdjęciach. Mimo to Fabia
zachowuje się raczej podsterownie, chociaż może to wynikać też z
zastosowanych opon Bridgestone, które podczas testu zdawały się
przebywać w części na wakacjach w dalekich krajach. Zespół
Przeciwdziałania Nadmiernemu Przyspieszaniu, w skrócie ZPNP, nie
mylić z PZPN, czyli hamulce, działają płynnie i równomiernie, więc
Fabią trudno jest niezamierzenie stanąć dęba, tym bardziej, że jak
wspomniałem wcześniej, ASB włącza się raczej szybko, może nawet zbyt
szybko.
Kupić, nie
kupić? Pojeździć warto. Ale cena wersji z silnikiem wysokoprężnym
wyraźnie odstaje od ceny wersji podobnej tylko z silnikiem
benzynowym, nie mówiąc już o podstawowej 1,2. Ale to koszt tylko na
dzień dobry, później w miarę upływu czasu jest coraz taniej, olej
napędowy póki co jest tańszy od etyliny, a jak wiadomo mniej go
potrzeba do przejechania takiej samej ilości kilometrów niż w
silniku benzynowym o podobnej mocy. Biorąc pod uwagę jeszcze ogromną
trwałość jednostek typu diesel, oraz moment obrotowy, a właściwie
jego wartość w parze z dostępnością od niskich obrotów, okazuje się,
że Fabia 1.9 TDI może być wierną
partnerką w codziennych dojazdach, także w dalszych trasach. Dlatego
polecamy ją osobom, które będą chciały się z takim autem związać na
dłużej albo korzystać z niego bardzo intensywnie, a i osiągi będą
miały na uwadze. I nieważne, że auto nie jest duże - wystarczy żeby
sprawnie i w miarę wygodnie się przemieszczać, nawet z rodziną i
bagażami.
