Sport na wyrost
Chevrolet Lacetti 1.8 Sport
Grzegorz
Rochna, fot: Maciek Medyj
Chevrolet - nazwa tej firmy brzmi teoretycznie jednoznacznie. Jednak
na polskim rynku zdecydowano się na pewien krok marketingowy, w
wyniku którego logo tej znanej amerykańskiej firmy, zastąpiło źle
podobno kojarzące się Daewoo. Później wprowadzono ten zabieg również
w całej Europie i mamy teraz Daewoo z logo Chevroleta należące do General Motors.
Chevrolet Lacetti hatchback w prostej linii wywodzi się od bardzo
popularnego i zbierającego w naszym kraju raczej pochlebne opinie
Daewoo Lanosa. Natomiast wersja sedan i kombi (ta ostatnia testowana
przez nas: "Przyzwoicie
rodzinnie"), mają płytę podłogową "podebraną" ze znanej Nubiry.
Samo nadwozie Lacetti hatchback ma całkiem ładną i spokojną
sylwetkę, która bardzo przypomina poprzednika, wygląda wręcz na
solidny lifting Lanosa. Wrażenie jest raczej pozytywne, ponieważ
klasyczny wygląd hatchbacka nie rzuca się w oczy, a dodatki w
postaci większych zderzaków, gustownego spojlera na tylnej klapie
oraz ładnych felg, dodają delikatnego sportowego smaku.
Wnętrze w jasno-szarej tonacji wykonano z przeciętnej jakości
plastików, ale dobrze spasowanych. Deska rozdzielcza z gustownym
paskiem, przypominającym aluminium, jest dwutonowa i można uznać ją
za całkiem przyjemną dla oka. Zegary oraz cała konsola środkowa z
automatyczną klimatyzacją są bardzo czytelne i łatwe w obsłudze.
Ciekawostką jest zestaw audio znanej firmy, wyposażony w zmieniarkę
na 5 CD, ale przez kiepskiej jakości głośniki grający tak sobie.
Duża ilość schowków i podręcznych półeczek pozwala na poutykanie
wszystkich bardziej, lub mniej potrzebnych rzeczy.
Wersja Sport powinna posiadać choćby trochę lepsze fotele niż
odmiana standardowa. Tymczasem pomimo dość szerokiej regulacji - i
to tylko dla kierowcy - nie byliśmy nimi zachwyceni, siedziska nie
mają zbyt dobrego podparcia bocznego, ale mimo wszystko można je
uznać za w miarę wygodne. Zaskoczeniem jest za to regulowana w dwóch
płaszczyznach obszyta skórą kierownica - wielka rzadkość w modelach
Chevroleta. Pasażerowie tylnej kanapy nie powinni narzekać na
niewygody, kanapa o długim siedzisku jest wygodna, a i miejsca jest
całkiem sporo. Jak na współczesny samochód przystało, trzecia osoba
z tyłu zmieści się, ale tylko na bardzo krótkie podróże, na dodatek w
oparciu znajdziemy tu rozkładany podłokietnik z dwoma uchwytami na
napoje. W sumie Lacetti swoim wnętrzem nie zachwyca, ale biorąc pod
uwagę jakość wykonania i komfort podróżowania, oceniamy je jako
lepsze niż poprawne, choć do "Sport" jest tu bardzo daleko.
Bagażnik Lacetti
nie zachwyca pojemnością, ale 275 litrów to przyzwoity wynik z tej
klasie. W razie potrzeby można przecież złożyć dzielone
asymetrycznie oparcie tylnej kanapy i uzyskać do 1045 litrów
bagażnika, ale z wyraźnym progiem w podłodze.
Silnik ma pojemność 1,8 litra i znamy go z dawnych samochodów
Daewoo. Moc oficjalna, jaką generuje ta jednostka to 122 KM, ale w
praktyce wygląda na dużo mniej, odnosi się wrażenie, jakby to był
silnik co najwyżej 1,6 - jest co prawda w miarę elastyczny, ale do
"sportu" to jeszcze mu dużo brakuje. Przy wyższych obrotach łapie
zadyszkę, na co znaczący wpływ mają przełożenia poszczególnych
biegów, które są bardzo długie.
Na dodatek
fatalna praca samej dźwigni powoduje, że zaczynamy się lekko
denerwować (delikatnie mówiąc). Jej skok jest bardzo duży, a do tego
ciężko wcelować z dwójki na trójkę i z czwórki na piątkę. Dlaczego w
XXI wieku tak duża firma, jaką jest GM, nie potrafi zmienić tego
elementu? Przecież sama konstrukcja tego mechanizmu jest prostsza od
konstrukcji cepa zza naszej wschodniej granicy. Zużycie paliwa, przy
delikatnej jeździe wacha się pomiędzy 9 a 11 litrów na sto
kilometrów. Biorąc pod uwagę osiągi jest to po prostu trochę za
dużo.
Zawieszenie jest dostosowane do naszych polskich dróg. Nie jest
twarde, a wszelakie nierówności wybiera dość optymalnie. Co jakiś
czas coś zastuka i zapuka, ale nie należy się tym faktem za bardzo
przejmować. Do sportu się tym bardziej nie nadaje, bo przechyły na
zakrętach powodują obcieranie progami o asfalt. Jednak prowadzenie w
zakręcie, mimo małej podsterowności, uznajemy za całkiem poprawne.
Pamiętajmy, że koreańskie opony firmy Hankook, które zamontowano na
felgach Chevroleta, nie należą do najlepszych.
W układzie hamulcowym zastosowano cztery tarcze i ABS. Hamowanie z
większych prędkości powoduje wydobywanie się lekkiego dymu z
nadpalonych klocków hamulcowych, jednak pedał nie zapada się do
podłogi. ABS włącza się w odpowiednim momencie, czyli wszystko
działa jak powinno.
Testowana wersja "Sport" nie ma nic wspólnego z tą dyscypliną
motorową. Zamontowanie ozdobników w postaci ładnych 15-calowych felg
i dodatków tuningu optycznego, czyli zderzaków i spojlera na tylnej
klapie, uatrakcyjnia tylko nadwozie. Chevrolet przejął w spadku po
Daewoo wszystkie elementy mechaniczne, na które użytkownicy tego
drugiego narzekali. Nic z tym nie zrobiono i to nas najbardziej
dziwi. Ale choć poprawiono jakość montażu i użyto lepszych
materiałów, wypuszczono na rynek znowu przeciętne auto - czy to
wystarczy, aby zdobyć nowego klienta? Co do modelu z pakietem
"Sport" to należy poczekać na prawdziwy rarytas, który podobno ma
być wprowadzony na nasz rynek, czyli Lacetti WTCC R+. Wyposażony on
będzie w dwulitrowy silnik ze sprężarką o mocy 172 KM, obniżone i
utwardzone zawieszenie, dużo większe hamulce, a także wnętrze
pasujące do słowa, którego nazwą nie można sobie szastać.
