Dużo za dużo

SsangYong Rexton 270 Xdi A/T

tekst i zdjęcia: Michał Nejbauer

Całkiem niedawno zaproszono nas na oficjalne wejście SsangYonga na rynek polski (czytaj: Sekret odkryty?). Nie było jednak możliwości przejażdżki modelami koreańskiego producenta, więc czym prędzej należało wziąć któryś z nich do testu. Pierwszy wolny termin był na Rextona 270 Xdi automat, więc ochoczo go odebraliśmy i przetestowaliśmy. Egzemplarz okazał się być bardzo świeżym, z przebiegiem zaledwie 720 km.

SsangYong Rexton z założenia ma być dużym, wygodnym pojazdem typu SUV i na takiego wygląda. Nadwozie wyszło spod ręki włoskich projektantów ze studia Italdesign i trzeba przyznać, że może się podobać. Sylwetka jest klasyczna dla tego typu pojazdów, wyróżnikiem Rextona jest podejście do detali. Masywny tył z bardzo szerokim, skośnym słupkiem kontrastuje trochę z wysokim, ale niemal pozbawionym zderzaka przodem. Elegancji mają dodawać chromowane listwy na drzwiach i na nadkolach, zastosowanie tych ostatnich nie przypadło mi do gustu, ale co kto lubi. Pionowo zestawione reflektory mijania, drogowe i przeciwmgielne wyglądają atrakcyjnie, lecz niezbyt dobrze oświetlają drogę, bo w ich świetle widzimy tylko odcinek pomiędzy mniej więcej trzecim-czwartym a czterdziestym metrem. Światła przeciwmgielne niewiele pomagają w widoczności drogi tuż przed samochodem, bo świecą równie wysoko. Lepiej ma się sprawa ze światłami drogowymi, choć i tu można oczekiwać więcej.

Wnętrze na pierwszy rzut oka robi wrażenie przestronnego i eleganckiego, przede wszystkim za sprawą powszechnego zastosowania tu jasnobeżowych plastików i skóry w identycznym odcieniu, a także jasnej, matowej imitacji drewna. Jednak plastiki w tym odcieniu nie wyglądają zbyt dobrze (jak zwykle - bez względu na markę samochodu), drewnopodobne okładziny też są trochę tandetne, za to skóra na fotelach prezentuje się wyśmienicie, łącznie z inicjałem "R" wyszywanym na oparciach. Do foteli za chwilę wrócimy, poświęćmy chwilę desce rozdzielczej. Od razu widać efekty niegdysiejszego skoligacenia SsangYonga z Daewoo, niektóre elementy, jak regulacja lusterek zewnętrznych czy wyświetlacz automatycznej klimatyzacji, dobrze znane są posiadaczom Daewoo a teraz Chevroletów. Podobnie jest z regulacją kierownicy, którą w tak drogim samochodzie można ustawić jedynie w pionie! Sterowanie nagrzewem i klimatyzacją ma te same ułomności co w Chevroletach: przy trochę chłodniejszej pogodzie bardzo trudno jest ustawić dogodną temperaturę - ostatniego dnia testu o 9 rano próbowałem ustawić odpowiednią temperaturę, ale z kratek nieustannie płynęło gorące powietrze, pomimo włączenia klimatyzacji i ustawienia jej na "low".

Do pozostałych elementów kokpitu nie można mieć większych zastrzeżeń, zegary są czytelne i efektownie podświetlone. Ciekawie prezentuje się popielniczka typu wędrującego, czyli wyjmowana podobnie jak kubek z napojem. W jej metalizowanej na chrom pokrywce umieszczono małe ogniwa baterii słonecznej, które zasilają podświetlenie, włączające się po otwarciu popielniczki. Bardzo ładnie prezentuje się osłona lewarka automatycznej skrzyni biegów z imitacją matowego aluminium. Matowe aluminiowe wykończenie znajdziemy również na podłokietnikach drzwi, szkoda tylko, że klamki wewnętrzne są metalizowane na wysoki połysk. Matowe aluminium wyglądałoby i tu szlachetniej, w ogóle powinno być takiego wykończenia wnętrza zdecydowanie więcej.

Komfort podróżowania podnosi tzw. zestaw multimedialny Kenwood, a składający się z odtwarzacza CD, MP3, DVD, nawigacji, a wszystko wyświetlane na 6,5-calowym ekranie z menu dotykowym. Fajnie gra, a i film można sobie obejrzeć, choć to ostatnie raczej dla kierowcy (nie polecamy podczas prowadzenia) i pasażera, dla bywalców tylnej kanapy ekran umieszczony jest trochę zbyt nisko.

Wracając do foteli: nie wiedzieć czemu, projektanci wnętrza potraktowali podróżnych z przodu zupełnie odmiennie niż tych z tyłu. Kierowca i pasażer obok mają do dyspozycji wygodne oparcie z niewielkim (ale zawsze) trzymaniem bocznym, natomiast siedziska przednich foteli są zbyt krótkie, a regulacja wysokości ma za mały zakres. Przydałaby się możliwość ustawienia siedziska znacznie niżej, co przy braku podparcia dla ud poprawiłoby komfort jazdy. Na szczęście skóra na fotelach jest dużo lepsza niż w samochodach innych koreańskich marek, nie ma tu problemu zsuwania się po śliskim siedzisku. Dłuższe i lepiej wyprofilowane siedziska mają fotele w drugim rzędzie, dzięki czemu są naprawdę wygodne, a i miejsca na nogi jest tu pod dostatkiem. Wygląda to tak, jakby największą frajdę z jazdy Rextonem miał mieć prezes wożony z tyłu, a kierowca niech się męczy.

Bagażnik Rextona jest za to iście imponujący. Z zewnątrz nadwozie nie zdradza tak dużej przestrzeni bagażowej, której pojemność wynosi aż 935 litrów, a po złożeniu tylnych foteli można uzyskać maksymalnie 1524 litry. Z powodzeniem zmieści się tu masa różnorodnego bagażu, a jedynym problemem jest sięgnąć po przedmioty znajdujące się tuż za oparciem tylnej kanapy, bo bagażnik jest naprawdę długi. Z tego samego powodu z trudem używa się płytkiej wnęki z pokrywą w przedniej części podłogi bagażnika, łatwiej do niej sięgnąć składając oparcie tylnego fotela. Na obu burtach kufra znajdziemy po jednej otwartej kieszeni z siatką, są też całkiem spore zamykane schowki, z czego jeden, na lewej burcie, mieści lewarek. Kolejne narzędzia do zmiany koła schowano sprytnie pod lewym tylnym fotelem - tu mała dygresja: nie dość, że trzeba się trochę nabiegać od bagażnika do tylnych drzwi, to rozwiązanie samego lewarka jest niezbyt fortunne. Mały, a punktów podparcia na progach nie ma, trzeba więc ustawić go, np. z tyłu, pod mostem, czyli dość głęboko, w czym pomagać ma przedłużka schowana pod tylnym fotelem, ale i tak wymaga to sporej cierpliwości, na dodatek koło zapasowe umieszczono pod bagażnikiem. Miałem okazję to przetestować, gdyż pechowo "złapałem gumę". Plusem jest za to dostęp do bagażnika, pokrywa otwiera się wysoko a krawędź załadunku znajduje się na poziomie podłogi. Jeśli potrzebujemy wrzucić lekkie przedmioty, wystarczy otworzyć jedynie uchylną szybę.

 Naszego Rextona napędzał pięciocylindrowy, rzędowy turbodiesel w technologii common rail 3 generacji z ciśnieniem wtrysku 1600 barów, o mocy 165 KM i momencie obrotowym 340 Nm, dostępnym przy 2400 obr/min. Silnik ten współpracuje z 5-biegową skrzynią automatyczną, pracującą w trybie normalnym, zimowym i sekwencyjnym. Zarówno silnik jak i skrzynia produkowane są na licencji Mercedesa, jednak o ile kultura ich pracy jest na bardzo przyzwoitym poziomie, to osiągi już nie. Główną winę ponosi tu skrzynia biegów, która pracuje ospale i dość długo się zastanawia, który bieg włączyć. Na solidny kick-down też nie mamy co liczyć, zanim automat zrozumie o co nam chodziło, jest już mocno za późno. Pocieszeniem jest zużycie paliwa, które nie powinno przekroczyć 11-13 litrów na 100 km w zależności od stylu jazdy i warunków na drodze i bezdrożach.

W naszej wersji Rextona przeniesienie napędu następuje stale na wszystkie koła, z centralnym mechanizmem różnicowym rozdzielającym siłę napędu na obie osie w zależności od warunków trakcyjnych. Na suchej, twardej nawierzchni jedynie niewielka część momentu przekazywana jest na oś przednią. Napęd na przednie koła wzrasta w warunkach gorszej przyczepności, a w skrajnych warunkach napęd rozłożony jest równomiernie na obie osie (50/50). Stąd nazwa tego napędu: TOD - Torque on Demand, co dosłownie tłumaczy się na "moment na żądanie".

Tyle teorii, a co to oznacza w praktyce? W praktyce system napędu działa bardzo dobrze, zmiana rozdziału mocy na osie następuje niezauważenie dla kierowcy, a jedyna obsługa to wciskanie gazu. W zakrętach na suchym asfalcie tylna oś ma co prawda tendencje do uślizgu, ale mniej wprawnych kierowców ratuje system kontroli trakcji TCS i stabilizacji toru jazdy ESP, który można wyłączyć, choć nie do końca. Na przykład w zimowym trybie skrzyni biegów i przy wyłączonym ESP, gdy koła wpadają w lekki poślizg na zakręcie, włączają się do gry hamulce. Tyle zachowania na szosie, a co się stanie, jeśli zjedziemy z utwardzonych szlaków?

Rexton postawiony jest na pełnej ramie, z przodu zastosowano tu zawieszenie niezależne na podwójnych wahaczach, z tyłu zaś sztywny most na wahaczach wleczonych i sprężynach śrubowych. W zestrojeniu zawieszenia próbowano osiągnąć kompromis pomiędzy komfortem a własnościami terenowymi. W efekcie Rexton bardzo miękko i komfortowo pokonuje nierówności asfaltu czy drogi gruntowej przy niedużych prędkościach. Szybsza jazda na nierównościach okupiona jest już bujaniem i mocnym podskakiwaniem samochodu, co jest już mniej przyjemne, a i pewność prowadzenia gwałtownie maleje. Zdecydowanie więc polecamy Rextona do spokojnej jazdy w terenie, na szosie samochód prowadzi się bardzo dobrze i komfortowo, nawet przy sporych prędkościach rzędu 150 km/h.

Piachy czy błota Rexton pokonuje ze sporą łatwością, choć na rewelacje nie można liczyć. Prezentuje raczej przyzwoitą średnią segmentu samochodów typu SUV wyposażonych w reduktor, bo i taki posiada. Znacznie ułatwia to pokonywanie trudniejszych przeszkód czy stromych podjazdów, jednak w Rextonie zastosowano elektroniczny włącznik przełożenia terenowego, co jest może rozwiązaniem wygodnym, ale w samochodach niemal każdej marki zawodnym. Nam akurat się zdarzyło, że po jeździe z włączonym przełożeniem 4L i zatrzymaniu, samochód w ogóle nie chciał jechać dalej, zachowywał się tak, jakby sprzęgło było rozłączone, dopiero po dłuższej chwili system zaskoczył i można było kontynuować jazdę. Istnieje tu jednak możliwość, że to wina skrzyni biegów, która po prostu się zagotowała.

Poza tym Rextonem śmiało można przejeżdżać spore kałuże, oby nie za głębokie, bardzo dobrze radzi sobie także na suchych nawet piachach. Frajdy z jazdy w lekkim terenie będziemy mieć więc sporo, ale musimy pamiętać, że nie jest to samochód w tereny trudniej dostępne, choćby z powodu niezbyt dużego kąta natarcia - 28,5 stopnia i zejścia - 25 stopni, typowego dla klasycznych SUV-ów. Efektowne stopnie boczne dodatkowo ograniczają zdolności terenowe Rextona, a są one standardem w lepszych wersjach.

Hamulce, wyposażone oczywiście w ABS z elektronicznym rozdziałem siły hamowania, są skuteczne. Jednak wspomniana wyżej charakterystyka zawieszenia powoduje, że przy ostrzejszym hamowaniu Rexton mocno nurkuje przodem, a gdy na dodatek asfalt będzie niezbyt równy, to samochód zachowa się przy tym trochę nerwowo, szukając drogi.

Czas na podsumowanie: przedstawiciel SsangYonga w Polsce twierdzi, że atutami tych samochodów jest doskonała jakość i konkurencyjna cena. Czy warto więc zapłacić niemal 190 tysięcy złotych za Rextona 270 Xdi A/T Premium? Naszym zdaniem zdecydowanie nie, a to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: jakość wykonania Rextona na pewno nie jest szczytem możliwości przemysłu motoryzacyjnego, co najwyżej przeciętną średnią. Nasz egzemplarz miał minimalny przebieg, a już kilka elementów wnętrza trzeszczało. Sprawę ratuje tu jedynie 3-letnia gwarancja (ograniczona jednak do 100.000 km przebiegu). Po drugie: cena. Nawet jeśli odejmiemy 5.900 zł za możliwość oglądania filmów na DVD, to 184 tysiące złotych jest nadal grubą przesadą. Za te pieniądze otrzymujemy bowiem całkiem przyzwoitego SUV-a, ale np. z regulacją kierownicy zaledwie w jednej płaszczyźnie, z maksymalnie 4 poduszkami powietrznymi (w czasach, gdy tańsze samochody mają już kurtyny), z mało wygodnymi przednimi fotelami. Nie powala więc na kolana ani wyposażenie, ani zdolności trakcyjne w terenie, ani osiągi. A za te pieniądze powinno już tak być.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny common rail
 układ / liczba zaworów
R5 / 20
 pojemność
2696 cm3
 moc maksymalna / obr/min
121 kW (165 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

340 Nm / 2400

 położenie podłużnie z przodu
 napęd stały na wszystkie koła
 Skrzynia biegów

5-automat

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
170
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
13,4
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 12,6 / 8,4 / 9,9
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4720 / 1870 / 1830
 rozstaw osi (mm)
2820
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1948 / 2550
 pojemność bagażnika (l) 935 / 1524
 pojemność zbiornika paliwa (l) 80
 Cena (wersja Premium) 189.900,00 zł