Tak wiele dla tak nielicznych

BMW 535d Touring

tekst i zdjęcia: Michał Nejbauer

BMW to producent samochodów o kontrowersyjnej opinii w naszym kraju, bynajmniej nie z własnej winy. Przycinki w stylu dresiarskim lub mafijnym są powszechnie znane, mocno już oklepane i coraz mniej aktualne. Jedno jest jednak pewne: BMW to samochody zdecydowanie z górnej półki, na które stać tylko wybrańców. Właśnie taki jest jeden z droższych modeli bawarskiego koncernu, testowany przez nas 535d Touring, kosztujący tyle co średnie mieszkanie w Warszawie albo skromny domek pod Warszawą.

Rozszyfrujmy oznaczenie: Touring to oczywiście wersja kombi, natomiast 535d oznacza tradycyjnie dla BMW model (5) i silnik (35d). Małe "d" na końcu to "diesel", a 35 powinno oznaczać pojemność, jednak akurat w tym przypadku oznaczenie jest zwodnicze, bo BMW 535d wyposażone jest silnik nie o pojemności 3,5 litra, ale 3,0 litrów, który różni się od tego w modelu 530d zwiększoną o 40 kW mocą, ot i cała filozofia oznaczenia.

Przyjrzyjmy się więc bliżej maszynie, na którą zdecydowaną większość Polaków nigdy nie będzie stać (chyba że na 15-20-letnią...). BMW 535d Touring ma bardzo klasyczną sylwetkę kombi z napędem na tylne koła, to ostanie widać po mocno wysuniętej przedniej osi. Urody "piątce" trudno odmówić, samochód jest gustownie efektowny i dopracowany w każdym detalu masywnego nadwozia.

Wsiadając do BMW 535d nie sposób nie zauważyć od razu wyjątkowych foteli, dostępnych w opcji pod nazwą "siedzenia komfortowe" za jedyne 9.902 zł. Obszyte jasnobeżową skórą fotele mają imponujący zakres ustawień: poza regulacją siedziska w pionie i w poziomie do dyspozycji mamy również regulację jego długości. Kąt pochylenia oparcia fotela można regulować oddzielnie na odcinku lędźwiowym i barkowym. Do tego dochodzi regulacja trzymania bocznego foteli przednich, bardzo rzadko spotykana a bardzo przydatna, nie wspominając już o niesamowitym wrażeniu obejmowania pasażera przez fotel. Wszystkie powyższe regulacje sterowane są elektrycznie, łącznie z wysokością zagłówka. I właśnie w zagłówku jest dodatkowa możliwość regulacji, ale już ręczna: można niezależnie regulować obie strony poduszki zagłówka, tak by zapewniała boczne trzymanie również dla głowy pasażera. W efekcie fotele BMW 535d należą do najwygodniejszych jakie można spotkać w samochodach, są niesamowitym połączeniem wysokiego komfortu i trzymania w czasie szybkiej jazdy. Tak naprawdę to są trochę niebezpieczne, bo zasiadając w nich wolimy ujrzeć przed sobą kominek zamiast deski rozdzielczej, a zamiast kierownicy ująć w dłonie kieliszek i cygaro - albo kochankę, czysta poezja.

Pasażerowie tylnej kanapy nie mają już takich luksusów, ale i tu będzie im bardzo wygodnie, choć kanapa jest wyprofilowana raczej dla dwóch osób. Pośrodku jest bowiem podłokietnik uchylny razem z zagłówkiem, ukrywający spory schowek i dwa uchwyty na napoje. Miejsca jest pod dostatkiem, również dla nóg pasażerów, którzy poczują się tu jak na salonowej sofie.

Ach, przez te fotele zapomniałbym o desce rozdzielczej. A jest ona zaprojektowana zgodnie z aktualnie obowiązującym wzorcem BMW, bardzo prosta, o surowym wręcz wystroju. Tu nie ma miejsca na efekciarską tandetę, wszystko ma być przejrzyste, funkcjonalne i takie właśnie jest. Bardzo ładne, klasycznie proste zegary oprawiono aluminiowymi ramkami, a tuż obok - pośrodku deski rozdzielczej - umieszczono ciekłokrystaliczny wyświetlacz systemu iDrive. Istota iDrive polega na sterowaniu wszystkimi funkcjami nawigacji, telefonu, audio, wideo - a nawet opcjonalnie telewizji - za pomocą jednego pokrętła na tunelu środkowym, tuż za dźwignią zmiany biegów a obok dźwigni hamulca ręcznego. I choć na początku system ten wymaga pewnego skupienia i nauczenia, to po pewnym czasie staje się rzeczywiście mało absorbującym uwagę kierowcy. Poprzez iDrive sterować można również rozdziałem nawiewu powietrza, choć większość przycisków i pokręteł klimatyzacji umieszczono na desce.

Choć radarowe czujniki parkowania jest już niemal standardem w samochodach klas wyższych, to system w BMW 535d Touring zasługuje na odrobinę uwagi. Otóż jest on nie tylko akustyczny ale i wizualny, i właśnie na sposobie wizualizacji przeszkód polega wyjątkowość tego systemu, gdyż oprócz kierunku i odległości od przeszkody wyświetla również jej przybliżony kształt. Dzięki temu czujniki parkowania są tu rzeczywiście przydatne, bo pozwalają na dość dokładne omijanie przedmiotów lub wpasowanie się w wolne miejsce.

Dodatkowym gadżetem naszej testowej wersji był wyświetlacz HUD, czyli Head-Up Display, rozwiązanie znane do niedawna jedynie z wojskowych samolotów. A jest to po prostu wyświetlacz w górnej części deski rozdzielczej, rzucający obraz na przednią szybę. Dzięki temu podstawowe wskazania, jak choćby aktualną prędkość, obserwujemy na szybie na tle drogi, bez przenoszenia wzroku na zegary. Jego zaletą jest widoczność tylko pod małym kątem, dzięki czemu wskazania - szczególnie prędkościomierza - widoczne są tylko dla kierowcy. Gadżet ten kosztuje kolejne 6.601 zł, a nazwałem "gadżetem", gdyż jego przydatność jest trochę wątpliwa, bo tak naprawdę klasycznie rozmieszczone zegary znajdują się w polu widzenia kierowcy i zerknięcie na nie nie powoduje rozproszenia uwagi. Ale cóż, jeśli ktoś lubi cyferki na szybie to proszę bardzo, przy cenie samochodu to wręcz symboliczna dopłata.

BMW 535d Touring to samochód kombi, więc bagażnik jest tu bardzo istotny. Dostać się do niego można na dwa sposoby: uchylając samą szybę w pokrywie bagażnika lub całą pokrywę. O ile samą szybę trzeba otworzyć sobie ręcznie, to już cała klapa otwiera się i zamyka elektrycznie, przyciskiem na pilocie lub na niej samej. Co ciekawe, przy otwieraniu bagażnika roleta unosi się automatycznie, znacznie ułatwiając załadunek bagażu. Jednak przy zamykaniu roletę opuścić trzeba już ręcznie, tak więc dostęp do przestrzeni bagażowej jest w połowie zautomatyzowany. A sam bagażnik? Jest z pewnością duży i w formie prostokąta z płaską podłogą i ścianami bocznymi. Jego pojemność wynosi aż 500 litrów pod roletą, ale w razie potrzeby można go powiększyć, składając dzielone oparcie tylnej kanapy niemal do poziomu. W tym przypadku do dyspozycji mamy już 1650 litrów, co jest wynikiem przyzwoitym, choć z pewnością nie rekordowym. Dużym plusem niemal pozbawiony progu duży otwór załadunkowy oraz schowki w burtach i dwa spore w podłodze, z praktycznymi przegródkami.

Tak naprawdę to każdy element wnętrza kabiny BMW 535d podporządkowany jest jednocześnie wygodzie podróżowania jak i ergonomii prowadzenia. To już standard w bawarskich samochodach, że prowadzi się je wyśmienicie, czerpiąc maksimum radości z jazdy. Jedyne, co nieznacznie psuje ten idylliczny obraz przedziału pasażerskiego, to trochę tandetnie wyglądające jasnobeżowe plastiki, choć są one wysokiej jakości. Ale to już przywara tworzywa sztucznego w tym kolorze, które w każdym samochodzie, bez względu na markę i klasę, nie prezentuje się zbyt dobrze.

Za to dobrze, a nawet bardzo dobrze, prezentuje się wysokoprężny silnik BMW 535d z podwójną turbosprężarką (Variable Twin Turbo). Ta rzędowa "szóstka" o pojemności 3,0 litrów osiąga moc aż 272 KM i potężny moment obrotowy 560 Nm przy 2000 obr/min. Te suche liczby przekładają się na bardzo szybką i dynamiczną jazdę, kombiak BMW osiąga 100 km/h w 6,6 sekundy od startu, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 250 km/h. Sześciobiegowa skrzynia automatyczna pracuje przy tym bez zarzutu, szybko i sprawnie zmieniając przełożenia bez opóźnienia, typowego dla większości "automatów". Skrzynia pracuje w kilku trybach: standardowym, sportowym i sekwencyjnym. Automatyczny tryb sportowy działa jednak tak sprawnie, że manualna sekwencyjna zmiana biegów pozostanie jedynie dla zażartych przeciwników automatów. Całość zespołu napędowego zapewnia mnóstwo pozytywnych emocji w czasie jazdy, z osiągami na poziomie samochodów typowo sportowych, a bawarska "piątka" to przecież duże kombi. Na tym jednak zalety napędu się nie kończą, bo nie dość, że BMW 535d Touring jest samochodem bardzo szybkim, to na dodatek oszczędnym. Przy bardzo agresywnej jeździe średnie zużycie paliwa w teście nie przekraczało 12,5 litra oleju napędowego na 100 km, co przy takich osiągach, automacie i masie dwóch ton jest wynikiem po prostu rewelacyjnym.

Radość z jazdy BMW 535d podnosi przeniesienie napędu na tylną oś, tradycyjnie już dla tej marki. Nad mniej wprawnymi kierowcami czuwa rozbudowany system kontroli trakcji DSC 8.0, zawierający m.in. ABS z elektronicznym rozdziałem siły hamowania EBV i układem wspomagającym siłę hamowania DBC, układ kontroli hamowania na zakrętach CBC czy system zapobiegający poślizgowi kół przy ruszaniu ASC. Systemu niestety nie da się całkowicie wyłączyć, dostępna jest jedynie podfunkcja systemu trakcji DTC, która pozwala na zwiększony poślizg kół w określonych granicach. W praktyce oznacza to, że przy w pełni włączonym systemie zniwelowane są wady tylnego napędu w poślizgu, natomiast przy włączonym trybie DTC kierowca może delektować się poślizgiem tylnych kół.

Zawieszenie jest idealnie dobrane do charakteru samochodu, czyli sportowy komfort. Komfort, bo doskonale wybiera nierówności nawierzchni, nie narażając podróżnych na nieprzyjemne doświadczenia. Sportowo, bo pozwala kierowcy na wiele szaleństwa przy pokonywaniu ostrych zakrętów. Duża w tym zasługa opcjonalnego systemu Dynamic Drive, który wymaga dopłaty skromnych 11.679 zł, a zawiera aktywne stabilizatory w przednim i tylnym zawieszeniu, ograniczające boczne przechyły nadwozia. Ale to nie wszystko, wersja kombi jest wyposażona jeszcze w układ automatycznej regulacji wysokości tylnego zawieszenia, na szczęście to dostaniemy już w standardzie, bez dopłaty. Układ działa pneumatycznie, a jego podstawowe zadanie to utrzymanie poziomu nad nawierzchnią przy załadowanym bagażniku, ale przy okazji spełnia też rolę dodatkowego stabilizatora przechyłów bocznych. Podsumowując: układ jezdny BMW 535d Touring w pełni zasługuje na słowa najwyższego uznania, a jeśli dodamy do tego bardzo skuteczne hamulce to mamy prawie pełny obraz prawdziwie sportowego kombi.

Prawie, bo należy wspomnieć jeszcze o aerodynamice i wyciszeniu wnętrza. W BMW 535d Touring podróżujemy w niemal całkowitej ciszy bez względu na prędkość, słychać jedynie delikatny pomruk silnika i wydechu. Nawet po przekroczeniu 200 km/h nie usłyszymy szumu powietrza (mimo relingów na dachu) ani jakiegokolwiek hałasu z przeniesienia napędu, bawarska fabryka wykazała się tu wyjątkową starannością.

Czas już chyba na podsumowanie. Testujemy samochody nowe, sprawdzając ich zachowanie w czasie jazdy, osiągi, spalanie. Nie testujemy więc kosztów eksploatacji, takich jak wizyty w serwisie (zwłaszcza po zakończeniu gwarancji) czy utrata wartości przy odsprzedaży. Pomijając więc te ostatnie aspekty, powiem krótko: BMW 535d Touring jest w pełni wart wydanych na niego pieniędzy, choć jest to suma niemała, a właściwie ogromna. Dostarcza luksusu na bardzo wysokim, a wrażeń z jazdy na najwyższym poziomie. Przyjemności są wszak kosztowne, szczególnie te wysokiej klasy.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny twin-turbo
 układ / liczba zaworów
R6 / 24
 pojemność
2993 cm3
 moc maksymalna / obr/min
200 kW (272 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

560 Nm / 2000

 położenie podłużnie z przodu
 napęd na koła tylne
 Skrzynia biegów

6-automat

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
250*
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
6,6
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 11,1 / 6,5 / 8,2
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4843 / 1846 / 1491
 rozstaw osi (mm)
2883
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1830 / 2315
 pojemność bagażnika (l) 500 / 1650
 pojemność zbiornika paliwa (l) 70
 Cena (wersja podstawowa / testowana - około) 264.100,00 zł / 312.000,00 zł

* ograniczona elektronicznie