Słuszna alternatywa
Toyota Prius 1.5 VVT-i
Grzegorz
Rochna, fot.: Michał Nejbauer
W kraju kwitnącej wiśni samochody o napędzie hybrydowym stały się
czymś normalnym i ogólnie dostępnym. Od wielu lat Japończycy
pokazują ciekawe koncepcje, które są wdrażane do produkcji i
sprzedaży, natomiast my widzimy je praktycznie tylko na światowych
salonach. Poza Japonią jedynym miejscem, gdzie takie pojazdy można
często spotkać na ulicach, jest stan Kalifornia w USA, z bardzo
rygorystycznymi normami emisji spalin oraz ulgami podatkowymi dla
posiadaczy samochodów czystych ekologicznie, z alternatywnym
napędem. Pierwsza generacja produkowanej seryjnie hybrydy pojawiła
się w Japonii w 1997 roku, a bazą była Toyota Echo, czyli Yaris w
wersji sedan, przeznaczona na rynek właśnie amerykański.
Toyota wprowadzając nowy model Prius na rynek europejski,
postanowiła złamać przyzwyczajenia Europejczyków i pokazała, że
połączenie silnika spalinowego z elektrycznym może dać wymierne
efekty w codziennej bezproblemowej eksploatacji. Pomysł okazał się
strzałem w dziesiątkę, a przyznanie tytułu "Car of the Year 2005" -
Samochodu Roku 2005 zarówno w Europie, jak i za oceanem,
jednoznacznie potwierdziło pełną akceptację dla wprowadzenia tego
modelu do sprzedaży.
Toyota Prius ma mocno przeszklone, pięciodrzwiowe nadwozie, z linią
dachu ostro opadającą ku tyłowi. Oczywiście wszystko po to aby
zmniejszyć opory powietrza, a wynik Cx-0,26 tłumaczy wszystko. W
sylwetce Priusa, można też zauważyć wspólną stylistykę dla
najnowszych produktów Toyoty.
Wnętrze jest bardzo futurystyczne, do tego przytulne i wykonane ze
starannością znaną dla Toyoty. Dobrej jakości plastiki, z których
wykonano deskę rozdzielczą i inne detale nie wykazują oznak zużycia,
biorąc pod uwagę intensywność testów dziennikarskich. Zasiadając w
bardzo wygodnych fotelach, pokrytych miłą w dotyku tkaniną podobną
do alcantary, rzeczą która wpada od razu w oko jest 7-calowy
kolorowy wyświetlacz, zamontowany na centralnej konsoli, na którym
widać wszelkie informacje dotyczące sprzętu audio, klimatyzacji i -
co najważniejsze - stanu naładowania baterii elektrycznej, rodzaju
załączonego w danym momencie napędu, chwilowego zużycia benzyny i
prądu. Dopiero w głębi, pod samą szybą, zamontowano
ciekłokrystaliczne zegary, podobne jak w Yarisie, które pokazują
prędkość, aktualne przełożenie skrzyni biegów, ilość paliwa w
zbiorniku, oraz gotowość zespołu napędowego do jazdy. Brak
standardowej stacyjki zastąpiono pilotem, który należy włożyć w
specjalną szufladkę, a samo uruchomienie silnika (silników)
następuje po naciśnięciu klawisza START. Wiele funkcji dostępnych
jest również w klawiszach zamontowanych na kierownicy, i to nie
tylko sprzętu audio wraz ze zmieniarką CD, ale nawet klimatyzacji.
Małym minusem pozostaje materiał, z jakiego wykonano kierownicę,
czyli plastik - przy tak ładnym wykończeniu wnętrza producent mógłby
pokryć ją skórą. Następną ciekawostką jest olbrzymia ilość schowków
jaką wygospodarował producent. Jest ich naprawdę sporo i są bardzo
pojemne, wliczając w to bagażnik o pojemności 408 litrów.
Pasażerowie wygodnej tylnej kanapy, mają do swojej dyspozycji dużo
miejsca i to nawet przy maksymalnie cofniętych przednich fotelach.
Ogólnie całe wnętrze jest bardzo przytulne i komfortowe. Zastanowił
nas jednak brak tempomatu, który jeszcze bardziej obniżyłby zużycie
paliwa, a podniósł komfort jazdy.
Zacznijmy od początku. Zasiadając za kierownicą i naciskając klawisz
Start, nie usłyszymy żadnego kręcenia rozrusznikiem. Na wyświetlaczu
pokaże się napis READY - gotowy, a wtedy wystarczy wybrać
przełożenie, do przodu lub do tyłu i puścić pedał hamulca. Priusa
praktycznie zawsze odpalamy silnikiem elektrycznym, a jeżeli stan
baterii jest za niski, po chwili do pracy rusza benzynowy.
Toyotę Prius wyposażono w silnik, a właściwie w dwa silniki.
Benzynowy ma pojemność 1497 ccm, szesnaście zaworów i zmienne fazy
rozrządu. Moc jaką rozwija wynosi 78 KM. Wynik może nie rewelacyjny,
ale pozostaje jeszcze elektryczny silnik prądu zmiennego, zasilany
napięciem 500 V, o mocy 68 KM. W połączeniu obu tych jednostek
napędowych nie otrzymujemy 146 KM, bowiem moc w tym przypadku
niestety się nie sumuje. Napęd przekazywany jest na kilka sposobów:
Po uruchomieniu silnik spalinowy jest wyłączony a silnik
elektryczny pozostaje w gotowości.
Przy niskiej prędkości - bateria zasila silnik elektryczny, który
poprzez przekładnię przekazuję napęd na koła.
Przy dużym przyspieszeniu - silnik spalinowy napędza prądnicę która
wspomaga baterię przy zasilaniu silnika elektrycznego który poprzez
przekładnię przekazuję napęd na koła.
Podczas jazdy ze stałą prędkością - silnik spalinowy napędza
prądnicę zasilającą silnik elektryczny, który poprzez przekładnię
przekazuje napęd na koła.
Kiedy zwalniamy lub hamujemy - zastosowano tu hamulec dynamiczny,
który z kół napędzanych przekazuje energię poprzez przekładnię do
silnika elektrycznego który ładuje baterię. Producent określa
trwałość baterii na 240 tysięcy kilometrów.
Uff, trochę to skomplikowane, ale szybko można się tego nauczyć,
szczególnie że dzieje się to wszystko automatycznie, bez udziału
kierowcy. Dodatkowo podczas jazdy ogarnia nas dziwne uczucie, bowiem
mimo woli zwracamy uwagę na stan baterii. Chcemy za wszelką cenę
utrzymać ją cały czas maksymalnie naładowaną i zdejmujemy nogę z
gazu wykorzystując każde pochylenie terenu i siłę rozpędu. Poza tym,
przy większej wprawie, odnajdziemy takie położenie pedału gazu, w
którym silnik spalinowy będzie cały czas ładował akumulatory, a
Prius będzie nie tylko jechał ze stałą prędkością, ale nawet się
rozpędzał. Cały zespół napędowy jest bardzo cichy, dlatego trzeba
uważać podróżując przy pomocy silnika elektrycznego, nie tylko w
mieście, ale też przez polskie wioseczki. Nadjeżdżającej Toyoty po
prostu nie słychać, w związku z tym trzeba być czujnym i sygnał
dźwiękowy mieć w pogotowiu. Średnie spalanie w jeździe mieszanej nie
przekracza 6 litrów, ale bezproblemowo można zejść do 5 litrów,
czyli wartości podawanych przez producenta. Prius dość żwawo
rozpędza się do setki w czasie poniżej jedenastu sekund, co przy
masie własnej 1300 kg i mocy, jaką osiąga silnik benzynowy do spółki
z elektrycznym, jest wynikiem bardzo dobrym.
Skrzynia biegów, a raczej jej konstrukcja, znana jest lepiej
posiadaczom jednośladów. ECVT, to nic innego jak stosowana w
motorowerach i skuterach bezstopniowa przekładnia pasowa. Oczywiście
w Toyocie jest bardziej rozbudowana i udoskonalona elektronicznie,
ale zjawisko podczas dynamicznego ruszenia pozostaje takie samo.
Silnik wchodzi na obroty i auto rusza, po czym bez żadnych szarpnięć
rozpędza się, przy jednostajnym dźwięku jednostki napędowej. Obroty
silnika powoli spadają, a prędkość auta rośnie i tak prawie do
osiągnięcia prędkości maksymalnej. Zastosowanie takiej przekładni
jest bardzo ciekawą koncepcją i pasującą idealnie do całego zespołu
napędowego.
Zawieszenie to sprawdzona konstrukcja oparta z przodu na kolumnach
McPersona, a z tyłu na belce skrętnej. Jego zestrojenie jest sztuką
kompromisu, bowiem w zakręcie Prius prowadzi się pewnie, z lekką
tendencją do podsterowności, a na nierównościach i torowiskach nic
nie przestawia tyłu auta, które zachowuje zadany tor jazdy.
Praktycznie żadne dźwięki i wstrząsy nie zakłócają spokoju
pasażerów. Nad całością czuwa system VSC, który ingeruje tylko w
ostateczności.
Hamulce wyposażono w trzy systemy: system ABS, system wspomagający
EBD i system kontroli siły hamowania ECB. Konstruktorzy zadbali o
bezpieczeństwo na najwyższym poziomie, co powoduje, że hamowanie
nawet z większej prędkości przebiega bezproblemowo.
Zastosowanie napędu hybrydowego w aucie rodzinnym jest fajną i
rzadko spotykaną koncepcją. Zanim zaczniemy podróżować Priusem
koniecznie trzeba zapoznać się z instrukcją obsługi, aby nie
popełnić żadnego błędu podczas codziennej eksploatacji. Rozwiązania
zastosowane we wnętrzu, np. deski rozdzielczej, są nowatorskie i
wyglądają nieziemsko, szczególnie po zmroku. Zastosowanie silnika
benzynowego zamiast diesla o tej samej pojemności jest wynikiem
większej emisji cząstek stałych silników wysokoprężnych. Gwarancja
na układ hybrydowy wynosi 8 lat lub 160 tysięcy kilometrów, czyli
całkiem sporo.
Toyota Prius to ciekawa alternatywa dla polskich użytkowników.
Niestety jej cena jest dość wysoka, ponieważ 112 tysięcy złotych w
kraju, gdzie nie docenia się takich rozwiązań, stosując np.
jakiekolwiek ulgi podatkowe dla posiadaczy tego typu samochodów, a
także brak zainteresowania ze strony zwykłych użytkowników w walce z
zanieczyszczeniem środowiska, pozostawia ofertę firmy Toyota w
sferze ciekawostek, dostępną jedynie dla małej grupy docelowej.
