Sztuka wyboru

Suzuki Liana sedan 1.4 DDiS

Michał Nejbauer, fot.: Maciek Medyj

Jakiś czas temu testowaliśmy Suzuki Lianę w wersji hatchback z benzynowym silnikiem 1,6 (Złap się Liany). Przyszedł więc czas na test drugiej wersji nadwoziowej, czyli sedana, a także drugiej wersji silnikowej, czyli wysokoprężnej 1,4 DDiS.

Cóż oznacza ten tajemniczy skrót "DDiS"? Najpierw należy wyjaśnić, że firma Suzuki nie produkuje własnego silnika wysokoprężnego. 1,3 DDiS na przykład pochodzi od Fiata i GM, natomiast 1,4 DDiS to nic innego jak silnik HDi koncernu PSA. Z małym wyjątkiem: wysokoprężne silniki Suzuki są co prawda produkowane przez inne koncerny, ale osprzęt i elektronika są już made by Suzuki. Z tego powodu diesle te noszą oznaczenie DDiS: Diesel Direct injection by Suzuki.

Najpierw jednak zajmijmy się nadwoziem w wersji sedan. Do środkowego słupka przednia połowa Liany sedan niczym nie różni się od wersji hatchback. Dopiero opadająca linia dachu, wyodrębniony bagażnik i przez to większa o 12 cm długość nadwozia, wyróżniają wersję sedan. O ile jednak hatchback ma całkiem zgrabne proporcje to sedan wydaje się być zdecydowanie za wysoki. Szerokość Liany jest zaledwie o 14,5 cm większa niż jej wysokość. W hatchbacku duża pokrywa bagażnika niwelowała to optyczne wrażenie, ale w sedanie przedział pasażerski wygląda na przesadnie nadmuchany.

Deska rozdzielcza, fotele i cała przestrzeń pasażerska są takie same jak w hatchbacku. Wnętrze jest więc bardzo obszerne i wygodne, a siedzi się wysoko jak w minivanach. Istotną różnicą i dużym atutem jest bagażnik sedana, 447 litrów pojemności to wynik co najmniej dobry. Jest przy tym poprawnie ukształtowany, jedyną drobną wadą może być trochę zbyt mały otwór załadunkowy. Suzuki przewidziało pojawienie się konieczności przewiezienia dłuższych przedmiotów, więc oparcie tylnej kanapy jest składane i dzielone asymetrycznie. Odsłania się w ten sposób trapezowy otwór w przegrodzie, niezbyt duży, pozwalający przewieźć długie ale raczej wąskie przedmioty.

Baza silnikowa dla Liany wydaje się być dobra, 1.4 HDi znana z Citroena i Peugeota, to oszczędna i dynamiczna jednostka napędowa. Na przykład 8-zaworowy 1.4 HDi o mocy 68 KM świetnie napędza Citroena C3 (nasz test: Piękne kaczątko), jednak okazuje się, że do Liany wybrano 16-zaworową, 90-konną wersję tego silnika. Efekt? Oszczędność pozostała, natomiast dynamika uleciała chyba przez te dodatkowe 8 zaworów. Wrażenie jest takie, jakby 1,4 HDi 8v miał właśnie 90 KM, a 1,4 DDiS 16v tylko te 68 KM. Na dodatek maksymalny moment obrotowy 200 Nm, którym chwali się Liana w danych technicznych, nie jest osiągany już przy 1750 obr/min. 1,4 DDiS w Lianie pracuje bowiem tylko w zakresie 2000-3000 obr/min, zarówno poniżej 2000 obrotów jak i powyżej 3000 obr/min silnik ten właściwie nie istnieje. W praktyce wygląda to tak: zanim silnik osiągnie prędkość obrotową 2000 obr/min mamy ochotę poprosić kogoś z zewnątrz o pomoc i popchnięcie Liany. Po przekroczeniu przez wskazówkę obrotomierza magicznej cyfry 2 (x1000RPM) silnik nagle ożywa i zaczyna bardzo sprawnie rozpędzać samochód. Jednak bardzo szybko wskazówka dociera do cyfry 3 i zabawa się kończy. Co prawda obrotomierz wyskalowany jest aż do 5000 obr/min (powyżej już tylko czerwone pole przesilenia silnika), ale powyżej 3000 obr/min nie ma sensu kręcić, bo dalej Liana rozpędza się już tylko siłą inercji.

W miarę dynamiczna jazda Lianą 1,4 DDiS wymaga więc sprawnego operowania dźwignią zmiany biegów, aby utrzymać pracę silnika w zakresie 2000-3000 obr/min, w przeciwnym wypadku jazda będzie raczej spokojna. Niechętny do gwałtownej współpracy silnik odwdzięczy się za to niskim zużyciem paliwa na poziomie 5, góra 6 litrów na 100 km. Jednak ja osobiście wolę wybór pozostawiony kierowcy: albo spokojna, oszczędna jazda, albo dynamiczna, okupiona wyższym zużyciem paliwa. W Lianie 1.4 DDiS wyboru nie ma, możliwy jest tylko wariant pierwszy.

Standardowe wyposażenie Liany jest bogate, niezależnie od wersji nadwoziowej, nie ma tu też wersji uboższych czy bogatszych. Wszystkie Liany mają m.in. ABS z EBD, przednie i boczne poduszki powietrzne, wspomaganie kierownicy, centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby i lusterka, manualną klimatyzację czy radio z CD i 6 głośnikami. Wszystko dostajemy w cenie samochodu, a dodatkowo zamówić możemy chyba tylko aluminiowe felgi. Wersja z silnikiem wysokoprężnym jest przy tym droższa tylko o 4.000 zł od wersji benzynowej, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje sekwencyjna instalacja gazowa.

Czy warto więc kupić Lianę 1.4 DDiS? Odpowiedź nie jest wcale łatwa. Z jednej strony 60.900 zł to bardzo dużo jak na polską kieszeń, z drugiej zaś cena jest konkurencyjna, biorąc pod uwagę wielkość samochodu, wyposażenie i wysokoprężny silnik. W przypadku Liany diesel to wybór czysto ekonomiczny, który przypomina trochę czasy sprzed 20 lat: jeździsz taniej, ale wolniej niż benzynowym. Cóż, życie to sztuka wyboru.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
wysokoprężny common-rail
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1398 cm3
 moc maksymalna / obr/min
66 kW (90 KM) / 4000
 moment obrotowy / obr/min

200 Nm / 1750

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na koła przednie
 Skrzynia biegów

5 - manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
170
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
-
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 6,5 / 4,7 / 5,3
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4350 / 1690 / 1545
 rozstaw osi (mm)
2480
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1205 / 1690
 pojemność bagażnika (l) 447
 pojemność zbiornika paliwa (l) 50
 Cena 60.900,00 zł