Nic za darmo

Renault Laguna GT 2.0 turbo

Grzegorz Rochna, fot.: Maciek Medyj

Renault Laguna jako jedyne auto francuskie w tej klasie jest tak często spotykane na naszych ulicach.  Poprzednie generacje cieszyły się bardzo dużą popularnością, nie tylko wśród zwykłych użytkowników, ale także jako sprawdzone auto służbowe lub taksówka. Najnowsza odmiana Laguny, w której zwiększono jeszcze bardziej poziom bezpieczeństwa, dostała odmładzający makijaż, który nie tylko poprawił jej wygląd zewnętrzny, ale co ważne nadał bardziej sportowego stylu.

Bryła nadwozia pozostała praktycznie ta sama, jest to dalej typowy hatchback, a jej ostre linie wydają się być bardziej wyraziste. Widać od razu, szczególnie z przodu, że całość komponuje się dużo lepiej, niż poprzednia wersja, a także upodabnia się do reszty modeli tej marki. Niskie i szerokie nadwozie z dużą powierzchnię szyb, oraz mocno zaakcentowane ranty błotników (przednie są plastikowe), w których mieszczą się 17-to calowe koła (standard w wersji GT).

W nowej atrapie nad zderzakiem z większym wlotem powietrza, zamontowano nowe i większe reflektory ksenonowe, które świecą nie tylko bardzo mocno, ale po przełączeniu ze świateł mijania na długie reflektory unoszą się delikatnie do góry, co widać bardzo wyraźnie i zwiększa jeszcze bardziej ich zasięg. Tylne lampy również świecą dużo lepiej, a ich wielkość także uległa powiększeniu. Tuż nad nimi, na pokrywie bagażnika, pojawił się delikatny spojler. Właśnie tym ostatnim detalem testowana Laguna GT różni się od zwykłej, standardowej wersji, co sprawia, że wielu kierowców chcących porywalizować np. pod światłami, ma nietęgie miny.

Wnętrze "Renówki" idealnie komponuje się z tym co oferuje silnik. Wiadomo, że w słabszych wersjach  zabraknie skóry oraz innych sportowych gadżetów, ale nadal dominuje tutaj sportowy styl i wysoka ergonomia. Pierwszą rzeczą, która wpada w oko, jest dwukolorowa, przeszywana czerwoną nicią skóra na obiciach bardzo wygodnych foteli, zasługujących na miano kubełków. Dodatek w postaci srebrnej listwy umieszczonej na desce i aluminiowej gałki zmiany biegów rozjaśnia delikatnie ciemne wnętrze, podobnie jak zegary ze srebrnym cyferblatem podświetlane na czerwony kolor. Skórzana kierownica, dobrze leżąca w rękach i z dużym zakresem regulacji w obydwu płaszczyznach, ma zamontowane sterowanie radiem i tempomatem. Do braku stacyjki, w samochodach Renault zdążyliśmy się przyzwyczaić, a zastosowanie karty "hands free" posiada same plusy i zero minusów. Poza tym wszystkie przełączniki, obsługa fajnie grającego audio i wydajnej klimatyzacji są pod przysłowiową ręką. Brak standardowej dźwigni hamulca ręcznego, zastąpiono ją elektrycznym klawiszem, który automatycznie blokuje hamulce przy tylnych kołach. To rozwiązanie jest idealne dla zapominalskich, jednak u fanów sportowej jazdy wzbudza mały niesmak, pozbawiając ich możliwości efektownych nawrotów na ręcznym, jednak tych niezadowolonych  jest na szczęście dużo mniej. Małym zgrzytem jest system pomiaru ciśnienia w kołach. Wystarczy przy wysokiej temperaturze podróżować z dużymi prędkościami, a system zacznie nas ostrzegać o jego niebezpiecznym wzroście, np. z 2,3 atmosfery do 2,9. Po zatrzymaniu i wystygnięciu opon, wszystko wraca do normy. W tylnych drzwiach, a także na tylnej półce, zamontowano bardzo przydatne nie tylko latem rolety, które w prosty sposób odpinają się i zwijają.

Tylna kanapa zapewnia wystarczająca ilość miejsca nawet dla trzech osób, jednak przy komplecie pasażerów trzeba niestety zrezygnować z wygodnego, rozkładanego podłokietnika, w którym ukryto mocowania na napoje. Bagażnik ma pojemność 430 litrów, co w zupełności wystarcza do załadowania bagażu dla czterech osób, kiedy przyjdzie nam ochota na dalszą wyprawę.

Testowana wersja GT  została wyposażona w silnik o pojemności 2 litrów z turbosprężarką. Moc 150 kW, czyli 205 KM, i moment obrotowy o wartości 300 Nm, powodują solidne wgniecenie w fotel, gdy przyjdzie nam ochota na mocniejsze wdepnięcie gazu. Ciekawostką jest również "dołowa" charakterystyka silnika, tzn. nie trzeba go kręcić do czerwonej skali na obrotomierzu. A gdyby jeszcze zastosowano trochę większą turbinę, ostrzejsze wałki rozrządu i przesunięto odcięcie paliwa do 7000 tysięcy obrotów, okazałoby się, że Laguna GT jest prawdziwą wyścigówką. Nawet rzeczywiste wysokie zużycie paliwa byłoby do przełknięcia. Producent podaje dość mocno zaniżone wartości, bowiem w mieście aby utrzymać się w 12 litrach na setkę, należy podróżować bardzo delikatnie. W trasie przy prędkościach nie przekraczających 120 km/h Laguna spala około 8 litrów. Kiedy jednak zamierzamy w pełni wykorzystywać osiągi wersji GT, spalanie wzrasta do ponad 16 litrów w mieście i 13-14 w trasie. Osiągniecie prędkości maksymalnej, jaką podaje producent, czyli 235 km/h, jest czystą formalnością. Wystarczy kawałek prostej, a wskazówka prędkościomierza kręci się w prawo bez żadnych oporów.

Zastosowanie sześciu przełożeń w zestawieniu z mocnym silnikiem ma swoje uzasadnienie. Jednak ostatni bieg mógłby być troszkę dłuższy, co wpłynęłoby znacząco na zużycie paliwa. Dźwignia zakończona aluminiową gałką ma krótki skok i nic nie przeszkadza, aby poszczególne biegi zmieniać w sportowym stylu. Jednak podczas szybkiej zmiany przy wysokich obrotach z jedynki na dwójkę, słychać było mały zgrzyt, co świadczy o niezbyt trwałych poszczególnych elementach skrzyni biegów, choć być może takie szybkie zmęczenie jest zasługą wcześniejszych, nieumiejętnie przeprowadzanych testów przez brać dziennikarską?

W zawieszeniu sztuka kompromisu pomiędzy komfortem a sportowymi nastawami udała się firmie Renault praktycznie idealnie. Podczas podróżowania Laguną nic nie stuka, a poprzeczne nierówności i inne niespodzianki drogowe wybiera znakomicie. Kiedy zdecydujemy się na bardzo szybką jazdę, to w zakręcie musimy mocniej chwycić kierownicę, ponieważ przy gwałtownym dodaniu gazu auto samo prostuje zakręt, czyli staje się podsterowne. Dla fanów sportowych doznań zawieszenie może okazać się troszkę za miękkie, ale mamy do czynienia przecież z autem rodzinnym.

Hamulce tarczowe przy wszystkich kołach standardowo wyposażono w system ABS i elektroniczny korektor siły hamowania EBV. Hamowanie z dużych prędkości nie stanowi problemu, ponieważ odprowadzenie ciepła z tarcz przebiega bardzo szybko. Jednak trzeba przyzwyczaić się do tego, że pedał hamulca należy dość mocno naciskać, aby zatrzymać Lagunę podczas bardziej dynamicznej jazdy. Najważniejszą sprawą jest jednak zaufanie  producenta do kierowcy. System ESP po wciśnięciu klawisza wyłącza się całkowicie, co sprawia, że możemy w pełni korzystać z mocy silnika, bez obaw, że za chwilę obca siła skoryguje nam tor jazdy i obetnie w najważniejszym momencie dawkę paliwa, np. przy wyjściu z zakrętu.

Na Renault Lagunę GT warto zwrócić uwagę, bowiem jest to ciekawa propozycja w tej klasie pojazdów. Fajny wygląd nadwozia, bogate wyposażenie, wysoka jakość wykończenia wnętrza oraz konsekwencja konstruktorów w testowanej odmianie GT pod względem zawieszenia i napędu, wzbudzają emocje, szczególnie że cena wersji GT jest naprawdę do przyjęcia i mocno konkurencyjna. Wysokie zużycie paliwa jest wynikiem pełnego wykorzystywania osiągów Laguny, a decydując się na taką opcje silnikową musimy się z tym liczyć, bowiem nie ma nic za darmo.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
benzynowy z turbosprężarką
 układ / liczba zaworów
R4 / 16
 pojemność
1998 cm3
 moc maksymalna / obr/min
150 kW (205 KM) / 5000
 moment obrotowy / obr/min

300 Nm / 3750

 położenie poprzecznie z przodu
 napęd na koła przednie
 Skrzynia biegów

6 - manualna

 Osiągi (fabryczne)  
 prędkość maksymalna (km/h)
235
 przyspieszenie 0-100 km/h (s)
7,2
 Zużycie paliwa (fabryczne)  
 miasto / trasa / średnie (l/100 km) 11,7 / 6,6 / 8,5
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 4598 / - / 1433
 rozstaw osi (mm)
2748
 masa własna / dopuszczalna (kg) 1320 / -
 pojemność bagażnika (l) 430
 pojemność zbiornika paliwa (l) 68
 Cena 115.800,00 zł