Mercedes Sprinter
to jeden z wielu blaszaków, jakie dostępne są na naszym rynku. Takie
zestawienie nadwozia oferuje wiele firm, a wybór jest dosyć trudny.
Ale zacznijmy od początku. Sprinter produkowany jest już od 10 lat,
a ilość dostępnych wersji nadwoziowych zadowoli chyba każdego
klienta. Od początku produkcji jego wygląd pozostał praktycznie bez
zmian, od razu widać podobieństwo, jakie łączy go z większymi
modelami tej firmy. Gwiazda na masce, przednie lampy i atrapa
chłodnicy to główne elementy, które nie pozostawiają wątpliwości, że
mamy do czynienia z Mercedesem. Jeżeli w samochodach dostawczych
można mówić o dynamicznej sylwetce, to Sprinter taką właśnie
posiada, a to podoba się nabywcom.
W mocno
przeszklonym przedziale pasażerskim, mieszczą się 3 osoby. Fotel
kierowcy wyposażony w składany podłokietnik, posiada bardzo szeroki
zakres regulacji, jednak nie można tego wykorzystać w 100%.
Przegroda, która oddziela nas od paki, blokuje pełne odsunięcie
siedziska od kierownicy. Nie pomaga nawet maksymalne podniesienie
fotela do góry oraz regulowana kierownica. Jest to największa wada
tego auta, bowiem producent powinien myśleć nie tylko o przestrzeni ładunkowej,
ale również o kierowcy, który przy wzroście powyżej 180 cm wzrostu
będzie miał duży problem z usadowieniem się za sterami Sprintera. Do
dyspozycji mamy jeszcze kanapę, na której zmieszczą się dwie osoby.
Środkowe miejsce, pomimo zamontowania dźwigni zmiany biegów na
konsoli, nie sprzyja dalekim podróżom, ale i tak brak dźwigni w
podłodze ułatwia kierowcy poruszanie się we wnętrzu kabiny. Schowki,
jakie mamy do dyspozycji w kabinie, pozwalają pozabierać dużo
wszelakich drobiazgów, jakie zazwyczaj są "niezbędne" podczas
użytkowania samochodu dostawczego. Nawet dolną cześć drzwi
wykorzystano na schowki, prawe na apteczkę, a lewe na trójkąt
ostrzegawczy. Dodatkowym wyposażeniem była klimatyzacja, którą
powinno dostawać się jednak w wyposażeniu podstawowym, bo komfort
jazdy kierowcy, dla którego miejsce za kierownicą jest przecież
miejscem pracy, powinien być najważniejszy.
Blaszak
standardowo ma tylne drzwi dzielone, które otwierają się pod kątem
270 stopni i boczne przesuwne, a także nisko zamontowany stopień
ułatwiający ręczny załadunek. Przestrzeń bagażowa testowanej wersji
z rozstawem osi 3550 mm i podwyższonym dachem jest imponująca, jej
długość wynosi aż 3265 mm, wysokość 1855 mm, a szerokość między
nadkolami to 1270 mm. Objętość tej paki wynosi 10,4 metra
sześciennego, a ładowność to 1450 kg. Tylny otwór załadunkowy ma
szerokość 1560 mm i wysokość 1775 mm, natomiast boczny ma 1045 mm
szerokości i 1520 mm wysokości. Ściany boczne i drzwi wyłożone są od
wewnątrz sklejką, co zapobiega przypadkowym uszkodzeniom blach
nadwozia przez ładunek, a haki umieszczone nisko na burtach
pozwalają solidnie umocować przewożone przedmioty. Jak widać
Sprinter jest świetnie przygotowany do postawionych mu zadań w
temacie możliwości przewozowych.
Silnik o
pojemności 2148 ccm, to czterocylindrowy turbodiesel, zasilany
systemem common-rail, o mocy 129 KM i momencie obrotowym 300 Nm.
Dostępne są jeszcze dwie jednostki napędowe o tej samej pojemności,
ale mocy 82 i 109 KM oraz pięciocylindrowa o pojemności 2685 ccm i
mocy 156 KM. W testowanej wersji 313 CDI moc silnika wystarcza w
zupełności do szybkiego przewożenia ładunku, nie tylko w mieście,
ale głównie w trasie. Dzięki płaskiej charakterystyce i wysokiemu
momentowi obrotowemu zapominamy o częstej zmianie biegów, co jest
bardzo przydatne na naszych zatłoczonych ulicach. Jeżeli chodzi o
zużycie paliwa to brak szóstego biegu jest bardzo odczuwalny. W
mieście, podróżując bardzo spokojnie, zejście poniżej 10 litrów na
setkę jest praktycznie niemożliwe, natomiast w trasie osiągnięcie
tej wartości, oczywiście przy umiarkowanym traktowaniu pedału gazu,
jest do zrealizowania. Konfiguracja tego silnika z 5-biegową
skrzynią jest bynajmniej dziwna. Przy skrzyni 6-biegowej ilość
zużywanego paliwa jak i głośność w kabinie uległaby zmniejszeniu, a
więc także i koszty eksploatacji.
Skok i
prowadzenie dźwigni zmiany biegów jest precyzyjne, poza włączaniem 5
biegu. Być może była to kwestia regulacji cięgien, ale niesmak
pozostał. Pierwszy bieg jest bardzo krótki, co jest przydatne jeżeli
ruszamy pod górkę i z dużym obciążeniem. Jeżeli śmigamy po mieście
trzeba się po prostu nauczyć, że zaraz po włączeniu jedynki
praktycznie od razu włączamy dwójkę. Reszta biegów jest
zestopniowana w poprawny sposób, poza wymienionym brakiem szóstki.
Sprinter ma tylny
napęd, a elementem amortyzującym są poczciwe resory i zamocowany do
nich sztywny most. Wszelakie więc nierówności potrafią przestawić
tył auta - jeżeli podróżujemy na pusto - poza tym odgłosy ich
pokonywania przenoszą się poprzez zawieszenie do kabiny i do
przestrzeni bagażowej. Problem ten zanika, jeżeli wrzucimy na pakę
przynajmniej 200 kg. Ogólnie zawieszenie jest nieźle zestrojone, ale
trzeba pamiętać, że Mesiek ma ponad 2,5 metra wysokości, więc w
ostrych zakrętach należy uważać. Gdyby nie system ASR, to nawet na
suchej nawierzchni tył latałby na boki, co wprawnemu kierowcy nie
przeszkadza, ale może zaskoczyć w najmniej oczekiwanej sytuacji.
Niestety system ten wymaga dopłaty.
Mercedes Sprinter to ciekawa, ale niestety nie tania propozycja na
rynku blaszaków. W kabinie jest przyjemnie, ale nie za bardzo
wygodnie. Brak szóstego biegu, oraz systemu ASR, które u konkurencji
są na wyposażeniu standardowym, podnoszą koszty zakupu Sprintera, a
można by je przeznaczyć np. na klimatyzację. Pomimo wesołego koloru,
testowanego Mercedesa, wnioski nasuwają się same. Mocny silnik i
gwiazda na masce to nie wszystko, aby przekonać się do zakupu tego
dość drogiego blaszaka.
