Hmmm, Kodiak: czysta klasyka quadów w najlepszym wydaniu. Model 450FWA, tegoroczna nowość w ofercie Yamachy. Z folderów zapowiada się na maszynę, która dojedzie wszędzie bez względu na warunki terenowe. Idealny dla służb mundurowych działających w trudnodostępnych rejonach jak i dla żądnych wrażeń cywili. Sprawdźmy więc te zapowiedzi w praktyce.

Kodiak ma bardzo zwartą, niepozorną wręcz sylwetkę. To duża zaleta, którą wyjaśnimy trochę później. Błotniki są bardzo wysokie, tworzą niemal równą płaszczyznę z siedzeniem i zbiornikiem paliwa, co kojarzy się z pudełkiem na kółkach.  Z przodu jest długa „maska” z solidnym bagażnikiem, opartym na końcu o masywną osłonę chłodnicy, pełniącą jednocześnie funkcję kangura. Ten ostatni łączy się na dole z osłoną przedniej przekładni, a całości dopełniają dodatkowe osłony przednich półosi. Za kanapą nad tylną osią znajduje się kolejny stelaż ze stalowych rurek do przewozu ekwipunku. Wszystko wskazuje więc na przeznaczenie Kodiaka, któremu niestraszne powinny być różne dziwne pułapki, czyhające w trudno dostępnym terenie. Konstrukcja zawieszenia również skłania do dzikich wypraw: niezależne zawieszenie oraz dołączany napęd wszystkich kół, dodatkowo przełożenie biegu terenowego, a nawet blokada centralnego mechanizmu różnicowego, czyli wszystko, czego potrzebuje rasowy ATV.

Zasiadając na wygodnej, jednoosobowej kanapie Kodiaka, ujrzymy przed sobą niezbędny zestaw wskaźników w solidnej obudowie. Zestaw zawiera ciekłokrystaliczny wyświetlacz, informujący o rodzaju wybranego napędu, aktualnej prędkości, przebiegu kilometrów, czasie jazdy, a także kontrolkę temperatury cieczy chłodzącej oraz wskaźniki położenia dźwigni zmiany biegów i załączenia blokady dyferencjału. Na niewysokiej kierownicy, która przy maksymalnym skręcie uderza w kolana, zainstalowano z lewej standardowe włączniki zapłonu, świateł, klaksonu, cięgno ssania, z prawej zaś typowe dla quadów cięgno gazu pod kciukiem oraz czerwony włącznik napędu czterech kół. Dopiero po jego wciśnięciu można odsłonić żółty przycisk załączający blokadę mechanizmu różnicowego. Jest jeszcze maleńki wskaźnik poziomu paliwa, zamontowany na obudowie zbiornika paliwa, po prawej stronie korka wlewu. Z lewej strony zbiornika paliwa umieszczono dźwignię zmiany biegów o pozycjach dobrze znanych kierowcom samochodów z automatyczną skrzynią biegów: N - neutral, P - park, H - przełożenie wysokie szosowe, L - przełożenie niskie terenowe oraz R - wsteczny.

Do wad Kodiaka trzeba zaliczyć brak jakiegokolwiek schowka, choćby symbolicznego. Wszystko, co chcemy przewieźć, musimy mocować na stelażach bagażnika przedniego i tylnego, na szczęście ich udźwig jest spory: przedni przewiezie 40 kg ładunku, tylny zaś dwukrotnie więcej.

Zapoznaliśmy się już z instrumentami sterowania Kodiakiem, czas więc odpalić silnik. Jednocylindrowy czterosuw o pojemności 421 ccm pracuje twardo, ale przyzwoicie cicho. Sprawnie i dynamicznie rozpędza ćwierćtonową maszynę do prędkości 73 km/h (tyle udało się zobaczyć na wyświetlaczu, w czasie jazdy po asfalcie oczywiście). Obsługa Kodiaka jest prawie bezproblemowa, wyjątek dotyczy zmiany przełożeń skrzyni biegów: żeby gładko zmienić przełożenie trzeba do oporu wcisnąć pedał tylnego hamulca, co nie jest łatwe, gdyż niewiele wystaje on ponad podnóżek. Łatwiej jest lewą ręką ścisnąć dźwignię tego samego hamulca przy kierownicy, ale wtedy biegi trzeba zmieniać prawą ręką (dźwignia jest po lewej).

Zawieszenie Kodiaka jest dość twarde, choć w miarę komfortowe, jak na quada oczywiście. Jest wystarczająco sprężyste, by kierowca nie podskakiwał na wybojach jak pajacyk, nie odbiją mu się również nerki. Jednak kierowanie Kodiakiem nie jest proste, gdyż dodatkowy przedni napęd wymaga sporej siły do manewrowania sprzętem, powoduje też, że Kodiak nie jest zbyt zwrotny, ale dopóki nie trafi się na drzewo lub mur, problem ten jest znikomy. Po załączeniu blokady przedniego dyferencjału zjawisko to narasta. Przydaje się tutaj, wspomniana na początku, zwarta sylwetka Kodiaka, regularny sześcian przeciska się między przeszkodami bez większej obawy zaczepienia jakąś wystającą częścią, a całkowita szerokość 108 cm też jest tu pomocna. Kodiak jest istotnie wąskim quadem (jak na wielkość silnika), ale nie wypływa to negatywnie na jego stabilność. Nisko położony środek ciężkości pozwala łatwo zachować równowagę, a wspomniana przed chwilą mała zwrotność staje się w tym przypadku zaletą. Zresztą, zmiana wad w zalety (i odwrotnie) w zależności od warunków, to cecha Kodiaka, a żeby się o tym przekonać, trzeba było wjechać nim w trudniejszy teren.

Nadwiślański brzeg to doskonały poligon dla wszelkiego sprzętu terenowego. Nieuregulowana królowa polskich rzek pozwala zapomnieć o wielkomiejskim zgiełku, choć do najbliższych warszawskich ulic jest w prostej linii ledwie parę kilometrów, co skrzętnie wykorzystują amatorzy off-roadu. Są tu jednak miejsca, gdzie gęsto rosnące drzewa i krzewy bronią dostępu samochodom terenowym, ale nie małym pojazdom, jak właśnie ATV. Czyhają zatem pułapki nieprzetartych szlaków, a w jedną z nich wpadłem właśnie Kodiakiem. Otóż na trasie przejazdu pojawiła się duża, błotnista kałuża, a tuż za nią stromy podjazd na wysokość dwóch - trzech metrów. Przeszkoda niepozorna, którą pojazd prowadzący pokonał bez większych problemów. Cztery koła zapięte, można więc śmiało atakować. Kałużę Kodiak pokonał z rozpędu i zaczął się żwawo wspinać na podjazd. Chwila nieuwagi i tuż przed wierzchołkiem wzniesienia przednie koła trafiły na doły, wyżłobione przez koła poprzednika, co wyhamowało prędkość do zera. Spoko, wsteczny, metr w dół, teraz reduktor i druga próba. Nic z tego, koła nadal trafiają na wyżłobienia, a podłoże tu luźne, koła mielą wilgotną ziemię, na dodatek nie bardzo jest jak zmienić kierunek jazdy. Do trzeciej próby dołącza się blokada mechanizmu różnicowego - efekt identyczny, mocy aż nadto ale koła wgryzają się w ziemię. Ale to jeszcze nie tragedia, trzeba po prostu wziąć większy rozpęd. Cofnąłem się więc jeszcze bardziej, na sam brzeg kałuży. I zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, mulisty brzeg wessał mojego Kodiaka bezlitośnie - podłoże okazało się bagnistą pułapką. Tu właśnie zaleta stała się wadą: duże osłony spodu i półosi, bardzo przydatne w jeździe po kamienistym podłożu na przykład, teraz przyssały Kodiaka do mułu jak żonę do portfela męża. Niefortunnie ten egzemplarz nie był wyposażony w wyciągarkę, więc konieczna była pomoc innych pojazdów.

Powyższego incydentu nie zaliczamy jednak do wad Kodiaka, zadziałały tu nie braki w sprzęcie, ale niefortunny zbieg okoliczności i chwila nieuwagi. Bo dalej Kodiak radził sobie wyśmienicie, zarówno na piachu jak i w płytkiej wodzie śmigał bez zająknięcia. Okazał się być doskonałym sprzętem do wypraw w najtrudniejsze i najbardziej niedostępne tereny. Nieduże wymiary, jakże istotne w transporcie, kryją potężne możliwości silnika i układu napędowego. I ten ciekawy kamuflaż liściasty…

Za pomoc w realizacji testu dziękujemy firmie

STEO Sp. z o.o. w Łomiankach, ul. Konarskiego 50

www.steo.com.pl, która dostarczyła nam ubiory i akcesoria.

 
 Podstawowe dane techniczne:
 
 Silnik
benzynowy
 układ, typ
1-cyl., 4-suwowy
 chłodzenie cieczą
 pojemność
421 cm3
 moc maksymalna / obr/min
-
 moment obrotowy / obr/min

-

 napęd 2x2, 4x4H, 4x4L
 Skrzynia biegów

bezstopniowa CVT z reduktorem

 przeniesienie napędu wał kardana, blokada centralnego mechanizmu różnicowego
 Zawieszenie przód
niezależne, podwójne wahacze
 zawieszenie tył
niezależne, podwójne wahacze
 Hamulce przód / tył tarczowe / tarczowe
 Opony przód AT 25x8-12"
 opony tył AT 25x10-12"
 prędkość maksymalna ok. 75 km/h
 Wymiary i masy  
 dług. / szer. / wys. (mm) 1984 / 1085 / 1120
 rozstaw osi (mm)
1233
 masa własna / ładowność (kg) 250 / -
 udźwig bagażnika przód / tył (kg) 40 / 80
 pojemność zbiornika paliwa (l) 15
 Cena

39.900,00 zł