Citroen C3,
który zapoczątkował trend stylistyczny obecny już w całej gamie
samochodów osobowych tej marki, od C-1 do C-6, jest jednocześnie
najstarszym z tej rodzinki, czyli stosunkowo długo, właściwie od
momentu rozpoczęcia produkcji, nie był poddawany znaczącym
modyfikacjom. Jego charakterystyczny kształt, nawiązujący do
pierwszego masowo produkowanego Citroena - 2CV, łatwo rozpoznawany
jest w tłumie innych aut na ulicy. W Polsce można mówić nawet o
popularności Cetrójki, choć największy boom sprzedażowy ma już za
sobą. Nadal jednak jest samochodem chętnie kupowanym przez klientów,
wśród których zdają się przeważać kobiety, gdyż głównie do nich
adresowany jest ten średniej wielkości Citroen.
Co
spowodowało, że C3 tak łatwo przeszło do kanonu nowoczesnej
motoryzacji?
Po pierwsze
pojemne wnętrze,
prawie jak w minivanie. Kabina jest obszerna, szczególnie w pionie,
a jasne kolory plastików, wyoblona gdzie się da konsola i kultowe
już kratki nawiewów w kształcie globusów sprawiają, że siedząc w
niej trudno jest wpaść w depresję. Nie jest więc tylko pustym
sloganem hasło reklamowe towarzyszące kampanii sprzedaży auta na
całym świecie - Życie jest piękne.
Do środka
łatwo się wsiada i tak samo z niego wysiada, drzwi otwierają się
szeroko i choć same są sporych rozmiarów, nie przeszkadza to w
lekkim ich zamykaniu. Fotele maja wysoko umieszczone siedziska,
pokryte welurową, jasną tapicerką, i choć wyglądają na twarde po
zajęciu miejsca okazują się być całkiem wygodne. Niestety nie mają
dobrego bocznego trzymania, co doskwiera w zakrętach, podczas
pokonywania których ponadto widoczność ograniczają łukowato wygięte
i dość solidne przednie słupki. Za to i kierowca i pasażer mają do
dyspozycji własne regulowane i składane podłokietniki.
Mechanizmy
dostosowujące miejsce kierowcy do jego wzrostu i preferencji
działają poprawnie i są łatwo dostępne, tylko kierownica po
opuszczeniu do samego dołu zasłania obrotomierz przebiegający łukiem
tuż pod daszkiem zegarów. Deska rozdzielcza jest dwukolorowa, różne
są też faktury materiałów z których jest zrobiona. Plastiki
wyglądają na nadające się w stu procentach do recyklingu.
Prędkościomierz to wyświetlacz lcd z pomarańczowym tłem i jego
wskazanie trudno jest odczytać nie pomniejszając uwagi poświęconej
obserwacji drogi. Pozostałe kontroli i wskaźniki temperatury cieczy
chłodzącej oraz paliwa są bardziej niż czytelne. Większość
przycisków jest umieszczona w łatwo dostępnych miejscach, oprócz
sterowania otwieraniem szyb - między dźwignią zmiany biegów a
panelem środkowym, na którym można znaleźć radio z Cd i sterowanie
klimatyzacją. Wyświetlacz sprzętu audio, który gra poprawnie, choć
bez rewelacji, umieszczony jest na samej górze, tuż pod szybą.
Lusterka zewnętrzne są regulowane ręcznie. Wewnętrzne też, ale to
raczej normalne.
Jeśli chodzi o
przestrzeń życiową z przodu, to jest jej pod dostatkiem, choć
kierowca jest trochę ściśnięty przez deskę rozdzielczą - prawe
kolano opiera się o nią i na dłuższą metę może rozboleć. A przecież
pokrętła sterowania nawiewami i klimatyzacją mogły by być gdzieś
indziej, chociażby troszkę wyżej. Natomiast z tyłu jest mało miejsca
na nogi, przydała by się przesuwana kanapa, obecna w niektórych
pojazdach konkurencji. Tylne oparcie składa się w proporcji 40/60,
ale powiększona w ten sposób przestrzeń bagażowa nie ma płaskiej
podłogi. Wniosek z tego, że całą tylną część kabiny producent mógłby
poprawić, stosując rozwiązanie podobne do tego z mniejszego C-2.
Koszty dużo by nie wzrosły a zadowolenie kupujących było by sporo
większe. Cóż, zobaczymy co przyniesie nowa generacja.
Dość
narzekania, zajmijmy się tym, czego nie widać, a co ma być może
jeszcze większy wpływ na komfort podróży niż samo wnętrze.
Po drugie
silnik HDI,
nie najmocniejszy, ale spokojnie dający sobie radę z napędzaniem
Cetrójki. Idzie z dołu, płynnie, niemal jak benzynowy, tylko że od
niższych obrotów, nie jest za głośny - przyjemnie mruczy, zupełnie
różnie od typowego diesla ciągnikowym brzmieniem. Trzeba jednak
pamiętać o redukowaniu biegów, gdyż na zbyt wolnych obrotach wpada w
nieprzyjemne wibracje. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h mierzone spod
świateł na skrzyżowaniu wyniosło 13,8 sekundy. Biorąc pod uwagę
różnice w czasie reakcji i opóźnienie w działaniu cyfrowego
prędkościomierza, może nawet 13,5 sekundy. Jest to wynik
zadowalający, szczególnie biorąc pod uwagę niskie spalanie - około
5.6 litra oleju napędowego, podczas jazdy w większości po mieście.
Wystarczająca dynamika i ekonomia użytkowania idą tutaj w parze.
Przyczynia się też do tego dobrze zestopniowana skrzynia biegów z
dość długim pierwszym biegiem. Lewarek ma duży skok, ale w
poszczególne biegi trafia bez pudła.
Po trzecie
zawieszenie,
dość twarde, ale o sporym skoku. Dziuroodporne, również dzięki osi
sztywnej zamontowanej z tyłu, komfortowe, ale w zakrętach też dobrze
trzyma. To coś z czego Citroen słynie - nie bez powodu. Śpiących
policjantów mija niezauważenie, szybko wytłumia kołysanie, także na
pokonywanych szybko poprzecznych zafalowaniach nawierzchni. Nic nie
stuka, nie dobija. I jeszcze elektryczne wspomaganie, którego siła
zależna jest od prędkości. Na nasze drogi ideał.
Za cenę
poniżej pięćdziesięciu tysięcy, a biorąc pod uwagę rabat, jaki na
pewno otrzymamy przy zakupie, to jeszcze o ładne kilka tysięcy
mniej, dostajemy przytulny i wygodny samochód, będący jednocześnie
przestrzenny i praktyczny jak minivan. Dobry, oszczędny i
długowieczny silnik wysokoprężny, doskonałe zawieszenie, to kolejne
cechy, które z pewnością doceni każdy kierowca, nawet nie znający
się zbytnio na technice. Po prostu tych różnic na plus w porównaniu
z niektórymi autami konkurencji nie sposób nie zauważyć.
A wygląd?
Chyba nie ma nikogo, kto przeszedł by obok tego sympatycznego autka
nie uśmiechając się, przynajmniej w duchu.
