Kia Sportage przez
wiele lat nie ulegała modyfikacjom, potem zniknęła z naszego rynku, aż
wreszcie powróciła, ale w zupełnie nowym wcieleniu, w niczym nie
przypominającym poprzedniego.
Sportage ma
całkiem zgrabną sylwetkę klasycznego SUV-a. Masywne
zderzaki i nadkola wzbudzają zaufanie do zdolności pozaszosowych
Sportage'a. Bardzo ładnie wkomponowano w nadwozie relingi dachowe,
które płynnie przechodzą na tylne słupki i łączą się z dużymi
lampami. Przód to efektowny zderzak z podwójnym wlotem powietrza do
chłodnicy, na tyle muskularny, by wzbudzać respekt. W sumie nadwozie
nowego Sportage'a na pewno wyróżnia się z tłumu innych SUV-ów i może
się podobać.
W kabinie
Sportage'a
panuje koreański porządek, deska rozdzielcza sprawia bardzo
przyzwoite wrażenie, wykonana jest też z dobrej jakości tworzywa i
poprawnie spasowana. Zestaw zegarów jest bardzo prosty ale czytelny.
Duża konsola środkowa, pokryta imitacją aluminium, zawiera
sterowanie automatyczną klimatyzacją, miejsce na radio, wyżej
umieszczono kratki nawiewu, a na samej górze wyświetlacz zegara oraz
dwa włączniki: z lewej świateł awaryjnych, natomiast z prawej,
daleko od kierowcy, znalazł się włącznik tylnej lampy
przeciwmgielnej, zupełnie bez sensu, a przecież można było go
umieścić w lewej dźwigni pod kierownicą, gdzie znajduje się włącznik
przednich lamp przeciwmgielnych. Po prawej stronie konsoli znajduje
się uchwyt dla pasażera, wzorem prawdziwych terenówek. Bardzo udanym
rozwiązaniem jest umieszczenie wyświetlacza kompasu na zwierciadle
automatycznie przyciemnianego lusterka wstecznego.
Fotele Sportage'a
wyglądają komfortowo, w naszej wersji miały skórzane obicia, ale w
praktyce okazują się zbyt płaskie, na dodatek skóra jest śliska,
efektem czego kierowca i pasażer ślizgają się po fotelach, a
trzymanie boczne jest tu niewielkie. Na tylnej kanapie efekt jest
taki sam, na szczęście miejsca jest naprawdę dużo, nawet bardzo
wysocy pasażerowie nie powinni mieć problemu, szczególnie z miejscem
na nogi. Komfort podnosi dodatkowo regulowany kąt pochylenia oparcia
oraz rozkładany podłokietnik.
Bagażnik nie ma
imponującej pojemności, jest wysoki ale dość krótki, za to
maksymalnie wykorzystano jego przestrzeń. Pod podłogą zastosowano
praktyczną półkę z przegródkami na drobniejsze przedmioty, a dopiero
pod nią znajduje się koło zapasowe. Tylną kanapę można złożyć,
odchylane oparcie obniża jednocześnie siedzenie, dzięki czemu
podłoga staje się płaska. Dostęp do bagażnika ułatwia duża pokrywa,
a dodatkowym atutem jest uchylna szyba.
Silnik napędzający
Sportage'a, to benzynowa jednostka dwulitrowa o mocy 142 KM. Cztery
cylindry i 16 zaworów
dają jednak tylko 184 Nm momentu obrotowego, dostępnego dopiero przy
4500 obr/min. O ile na szosie silnik ten radzi sobie dobrze z
rozpędzaniem 1,5 tonowego Sportage'a (11,3 s do 100 km/h), to w
terenie wyraźnie brakuje mu właśnie momentu obrotowego. Jeśli więc
nabywca zamierza wybierać się tym samochodem na łono natury, to
radzimy wybrać silnik wysokoprężny, który zdecydowanie lepiej
poradzi sobie z napędzaniem czterech kół w błocie, piachu czy na
podjazdach pod bardziej strome wzniesienia.
Manualna skrzynia o 5 biegach pracuje niezbyt precyzyjnie, lewarek
ma zbyt długi skok a przełożenia są trochę za długie do tego
silnika.
W warunkach dobrej
przyczepności napędzane są tylko koła przednie, napęd kół tylnych
dołącza się automatycznie po wykryciu zbyt dużego poślizgu przedniej
osi. W wyprawach na podłoża mniej pewne, pomoże możliwość włączenia
wszystkich kół na stałe, przyciskiem na desce rozdzielczej z lewej
strony kierownicy.
Zawieszenie
Sportage'a zaskakuje zarówno na drogach jak i bezdrożach. Na twardej
nawierzchni Kia jedzie pewnie i bardzo dobrze tłumi wszelkie
nierówności bądź ubytki, w zakręty wchodzi stabilnie, bez
nadmiernych przechyłów. Samochód nie podskakuje i nie buja się na
tzw. poprzecznych garbach i uskokach. Na drogach gruntowych albo
nawet poza wszelkimi drogami, Sportage również wiezie pasażerów
komfortowo, duży skok miękkiego zawieszenia skutecznie chroni głowy
pasażerów przed wybiciem dziury w dachu. Pozwala to również na
pokonywanie pokaźnych nierówności terenu i przyznać trzeba, że
Sportage dopóki nie zawiśnie podwoziem to dzielnie jedzie do przodu
(lub do tyłu). Z błotnych opresji wychodzi obronną ręką, większe
kałuże również nie sprawiają mu większego problemu.
Nowy Sportage wyraźnie zaskakuje, i to na korzyść. Przyjemny w
codziennym użytkowaniu np. po ulicach miasta, bardzo dzielny w
terenie (oczywiście jak na SUV-a bez ramy i reduktora). Benzynowy
silnik, choć całkiem oszczędny, nie jest tu jednak dobrym wyborem.
Diesel i lepsze fotele to właściwie konieczność w tym samochodzie,
poza tym to naprawdę fajny samochód do podróży w niezbyt trudny
teren, na dodatek jest jednym z najtańszych tego typu pojazdów na
naszym rynku.
