Nissan Pickup to samochód, który największą swoją karierę zrobił za
oceanem. Jednak w Europie również cieszy się powodzeniem, coraz to
większym. Występuje w dwóch odmianach nadwoziowych: dwudrzwiowej,
4-osobowej King Cab i czterodrzwiowej, 5-osobowej Double Cab.
Nam przypadła do testu wersja tańsza, czyli King Cab. Klasyczna
sylwetka pickupa: długa maska, krótka kabina, tuż za nią odkryty
bagażnik zwany paką a wszystko postawione na ramie. Przedni zderzak
jest nielakierowany, czarny i matowy co jest pewnym praktycznym
udogodnieniem ponieważ nie musimy się przejmować zarysowaniami, jak
to bywa w przypadku zderzaków pokrytych lakierem. Tę monotonię
ubarwia trochę chromowana atrapa i wlot do intercoolera na masce, a
mocno zaakcentowane plastikowe nadkola (na szczęście również
pozbawione lakieru) kryją 16-calowe koła stalowe z dość wąskimi
oponami o rozmiarze 205R16C.
Wnętrze Nissana jest szare i monotonne, ale za to praktyczne i
wygodne, z tym że ta wygoda występuje tylko na przednich fotelach.
Pasażerowie, którzy wcisną się na dwa malutkie siedzonka z tyłu, nie
będą zachwyceni. Składane w burty, bokiem do kierunku jazdy,
wyposażone są co prawda w pasy bezpieczeństwa (ale nie
bezwładnościowe), jednak traktować je należy jako awaryjne, na
bardzo krótkie dystanse, bo jeśli kogoś mamy zabrać na dłuższą
podróż na tych krzesełkach, to chyba tylko teściową. Przednie fotele
to już zupełnie inna bajka. Siedzi się nisko i wygodnie, a zakres
regulacji foteli, które mają dobre podparcie boczne, jest bardzo
szeroki.
Deska rozdzielcza jest funkcjonalna, wyposażona w czytelne i ładne
zegary oraz grubą i leżącą idealnie w rekach kierownicę. Plastiki są
dobrej jakości i dobrze spasowane, a utrzymanie ich w czystości nie
powinno sprawić problemu. Pomoże tu również płaska podłoga bez
progów, dzięki czemu łatwo wymieciemy z wnętrza różne śmieci, bo
jest to przecież przede wszystkim samochód dostawczy, pracujący w
różnych warunkach terenowych.
Za kabiną Pickupa umieszczono skrzynię ładunkową, nadwozie nie jest
przy tym jednolite, skrzynia jest częścią niezależną od kabiny.
Bardzo przyzwoite wymiary skrzyni - 1,86 m długości i 1,39 m
szerokości - nieznacznie tylko zaburzają nadkola tylnych kół.
Uchylna jest tylko tylna burta, na przedniej zaś umieszczono kratę
do wysokości dachu kabiny, zabezpieczającą szybę tylnego okna.
Czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 2,5 litra i mocy
133 KM, wyposażony w turbosprężarkę i intercooler, rewelacyjnie
napędza Pickupa, a maksymalny moment obrotowy wynosi 304 Nm i
dostępny jest już od 2000 obr/min. Mocy i momentu jest aż nadto,
przy tylnym napędzie zerwanie przyczepności nawet na suchym asfalcie
nie stanowi żadnego problemu. „Chodzenie bokami” wprawi w zdumienie
wielu, którzy nie znają możliwości tego samochodu. Bardzo elastyczny
silnik to nieduże zużycie paliwa, średnie spalanie, na asfalcie lub
w terenie, nie powinno przekroczyć 10 litrów na 100 km przy masie
własnej niemal 2 ton. Do 100 km/h rozpędza się żwawo w 13 sekund, co
jest miłym zaskoczeniem, a prędkość maksymalna podawana przez
producenta jest raczej trochę zaniżona.
Do dyspozycji mamy pięć biegów i reduktor. Dźwignia zmiany biegów
jest długa, ale precyzyjna, co ułatwia trafienie w kolejne
przełożenie podczas dynamicznej jazdy w terenie. Poszczególne
przełożenia są dobrze dobrane, a zmiana napędów drugą dźwignią nie
sprawi kłopotu nawet mniej zaprawionym w bojach kierowcom.
W Pickupie zamontowano z przodu hamulce tarczowe, natomiast z tyłu
bębnowe. Oczywiście układ hamulcowy został wyposażony w ABS, ale
(jak to zwykle bywa) nie da się go wyłączyć. Pickup hamuje bardzo
dobrze nawet z większych prędkości i to bez względu na obciążenie.
Z przodu zamontowano w Pickupie zawieszenie niezależne, czyli
wahacze poprzeczne i drążki skrętne, co jest rozwiązaniem dającym
dziwne odczucia podczas jazdy po nierównościach. Niby jest
komfortowo i miękko, ale jeżeli wpadniemy w głębszą dziurę (np. w
terenie) Pickupem potrafi nieźle zabujać i, co gorsza, mocno dobić. Z
tyłu znajdziemy sztywny most z resorami piórowymi, co przy jeździe
bez ładunku objawia się skakaniem na wszelkich nierównościach.
Całość sprawia, że Pickupem mocno buja podczas jazdy i to
raz przodem, raz tyłem, co nie jest zbyt przyjemne. Sytuacja
zmienia się wraz ze wzrostem obciążenia tylnej osi, co jest typowe
dla takiego zawieszenia, które na dodatek ma wytrzymać ponad tonę
ładowności.
Pickup wyposażony jest w dołączany napęd wszystkich kół oraz
reduktor z przełożeniem terenowym. Nie bez powodu, konstrukcja
Pickupa wywodzi się wprost z terenowych modeli Nissana, więc
samochód ten świetnie przygotowany jest do zjazdu z asfaltowych
dróg. Na bezdrożach radzi sobie znakomicie, choć na błoto, a
szczególnie na piaszczyste tereny, radzimy zmienić opony, gdyż
seryjne są typowe dla samochodów dostawczych. Zdolności pokonywania
przeszkód terenowych Pickupa ograniczone są jedynie długością
samochodu, oponami właśnie, a także wlotem powietrza do silnika,
który został dość niefortunnie umieszczony trochę za nisko, tuż za
przednią lewą lampą, co grozi zassaniem wody do silnika przy
przejeżdżaniu przeszkód wodnych o głębokości ponad 60 cm.
Nissan Pickup to ciekawa propozycja w segmencie… no właśnie,
zaliczyć go do samochodów terenowych czy może dostawczych? Tak
naprawdę do jednych i drugich. Z jednej strony świetnie sprawdza się
w terenie, z drugiej ładowność aż 1110 kg – jedno i drugie zwiększa
jego walory użytkowe jako samochodu dostawczego. Śmiało więc można
go polecić potencjalnemu nabywcy, w tym firmom, które swoje
działania prowadzą w mniej cywilizowanym terenie. Jest też
doskonałym nabytkiem dla myśliwych na przykład: do lasu wjedzie bez
żadnego problemu, a nawet dalej, jest też gdzie wrzucić zdobycz. Brakuje tylko
uchwytu na broń na tylnej ścianie kabiny…
