Do naszej
redakcji trafiła już trzecia wersja najmniejszej terenówki Suzuki.
Ostatnio był to Jimny Jeans, teraz zaś mogliśmy ocenić Jimny JLX.
Jimny to niemal zabawka, maleńki samochód, zaprojektowany zgodnie z
kanonami konstrukcji terenowych. Nadwozie oparte na pełnej ramie,
sztywne mosty, reduktor głównego przełożenia. Wygląda śmiesznie,
bardzo sympatycznie, ale na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie
resoraka dla pań, które chcą poudawać, że jeżdżą w terenie. Wrażenie
to jest bardzo złudne i fałszywe, co wykażemy już po raz trzeci.



|
|
Najnowsza
wersja Jimny nie odbiega zewnętrznie od jeansowego poprzednika,
dokładnie takie samo nadwozie na dużych kołach, na dodatek nasz
egzemplarz był w strażacko-czerwonym kolorze, co potęgowało wrażenie
resoraka ale wzbudzało też większą sympatię. We wnętrzu niewiele
modyfikacji, deska rozdzielcza, kierownica i wszystkie elementy
sterowania pozostały identyczne (poza tarczami zegarów, które w
Jeans były białe a tu są czarne). Największe, a właściwie jedyne
zmiany objęły wewnętrzną stronę drzwi: dodano kieszeń z elastyczną
taśmą, sterowniki elektrycznie podnoszonych szyb, podłokietnik obito
tapicerką. Poza tym to nadal to samo ciasne wnętrze, zapewniające
przyzwoity komfort dla osób na przednich fotelach, na dwumiejscowej
tylnej kanapie jest już gorzej. Na szczęście ta ostania jest
składana i dzielona, co pozwala powiększać pojemność bardzo
skromnego bagażnika.


[dalej >>] |