Przy pierwszym spotkaniu z Suzuki Grand Vitarą nasuwa się pytanie:
czy jest to pełno-wartościowe auto terenowe? Odpowiedzieć na nie
można dopiero przy bliższym zapoznaniu się z tym jakże fajnym i
ciekawym autem, które zdobyło już pewną pozycję na rynku. Większość
samochodów oferowanych na naszym rynku, to typowe SUV-y, w których
brakuje dwóch najważniejszych rzeczy, aby zakwalifikować je do grupy
aut terenowych: ramy i reduktora, Grand Vitara natomiast posiada
jedno i drugie.
Suzuki Grand Vitara występuje w trzech wersjach nadwoziowych i
czterech silnikowych. Wersje, które trafiły do naszego testu, to
trzy- i pięciodrzwiowa, obie napędzane silnikami ben-zynowymi.
Wygląd zewnętrzny Grand Vitary, jest typowy dla aut typu SUV i tych
o charakterze terenowym. Nadwozie ma dużą powierzchnię szyb, płynną
linię bez ostrych krawędzi, relingi dachowe i rzucające się w oczy
szerokie plastikowe listwy, ładnie skomponowane ze zderzakami.
Chronią one przed obtarciami lakieru nie tylko podczas parkowania w
mieście, ale co najważniejsze podczas jazdy terenowej, gdzie nie
zabraknie gałęzi i kamieni, które będą chciały uszkodzić nam lakier.
Na tylnych piątych drzwiach umieszczono, tradycyjnie dla samochodów
terenowych, koło zapasowe. Całość postawiono na 16 calowych kołach.


|
|
Wnętrze Grand Vitary zostało zdecydowanie poprawione w porównaniu z
wersją sprzed 2 lat (…). Nadal jest jednak zaprojektowane bez
zbędnych wynalazków i zgodnie z przeznaczeniem samochodu. W miarę
prosta deska rozdzielcza, ale funkcjonalna z dużymi przełącznikami i
czytelnymi zegarami, utrzymana jest w klasycznym układzie. W
zestawie zegarów znalazł się drobiazg, niczemu nie służący, za to
szalenie przyjemny. Otóż wyświetlacz, gdzie podawany jest m.in.
przebieg, przekazuje jeszcze dwa komunikaty: przy włączeniu stacyjki
ujrzymy napis „Hello”, zaś przy wyłączaniu przeczytamy „See You”.
Proste, ale jakże przyjazne, prawda?




[dalej >>] |