Poprzedni „Szwed”, który zawitał do naszego magazynu, posiadał
benzynową jednostkę napędową o mocy 220KM, z turbosprężarką (Wściekły
Szwed). Tym razem przyszła pora na pokazanie wersji również
doładowanej, ale z silnikiem diesla, czyli 2.0D.
Nadwozie w porównaniu z wersją T5 jest identyczne. Dalej mamy do
czynienia z łatwo rozpoznawalnymi liniami, zarezerwowanymi dla
szwedzkiej firmy, które kryją pod maską zupełnie inny silnik. Już na
pierwszy rzut oka widać, że jest to bezpieczne auto o zwartej
budowie. S40 to typowy sedan, o masywnym kształcie i płynnych
zaokrągleniach, z dużą powierzchnią szyb i świateł. Co ciekawe,
gdyby postawić oba modele obok siebie to chyba nikt by nie rozpoznał
z jaką wersją mamy do czynienia, tylko podwójny wydech zdradza T5.
Volvo S40, to najmniejszy model, ale już samo posiadanie tej marki,
podnosi prestiż właściciela, podobnie jak większe S60 i S80.
Wnętrze jest praktycznie takie samo jak w modelu T5. Fotele są obite
skórą i mają dobre trzymanie boczne oraz regulowane podparcie
kręgosłupa. Czytelne zegary, nowatorsko rozwiązany panel do
sterowania nawiewami, sprzętem audio i telefonem komórkowym. W
środku jest przytulnie i cichutko, nawet podczas jazdy z dużymi
prędkościami.
Zastosowanie diesla w S40, przyniosło nadspodziewany efekt. Autem
podróżuje się zarówno w mieście jak i w trasie bardzo dynamicznie i
oszczędnie. Moc 136 KM, jaka została wydobyta z 2-litrowego diesla
wystarcza aż nadto do poruszenia auta, które waży prawie 1,5 tony.
Moment obrotowy 320 Nm dostępny jest już od 2000 obr/min i jest taki
sam jak w benzynowym modelu T5. No i sprawa najważniejsza, czyli
zużycie paliwa. Podczas jazdy po mieście Volvo zadowala się średnio
8 litrami oleju napędowego, natomiast w trasie kiedy użyjemy
tempomatu (jazda autostradowa) można przejechać 100 kilometrów na
5,5 litra. Oczywiście w naszym kraju ciągle brakuje takich wygodnych
dróg, jednak podczas normalnej i „standardowej” podróży, S40 nie
powinno spalić więcej jak 7 litrów. To bardzo przyzwoity wynik jak
na masę i gabaryty auta. Druga sprawa, że trzeba się bardzo
pilnować, aby nie przekroczyć prędkości dopuszczalnych na naszych
drogach, gdyż silnik zachęca do szybkiej i komfortowej jazdy.
Skrzynia biegów posiada sześć przełożeń, czyli sytuacja powtarza się
jak w S40 T5. Lewarek ma mały skok, pracuje leciutko i precyzyjnie.
Skrzynia biegów idealnie pasuje do tego silnika pod względem
dobranych przełożeń.
„Zawieszenie jest zestrojone na sportowo, ale bez zbytniej przesady.
Nie jest twarde, jak w sportowych autach, a komfort jazdy nie budzi
żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z Volvo. Nic nie dobija i
nie trzęsie. Wpadnięcie w dziurę nie doprowadzi do wypadnięcia plomb
w zębach i nie przenosi żadnych drgań na kierownicę. Volvo S40 nie
przechyla się na zakrętach, a precyzyjny układ kierowniczy pozwala
na szybką i bezpieczną jazdę po krętej i dziurawej polskiej drodze.
System wielowahaczowy w zawieszeniu sprawdza się wyśmienicie”. Tak
było w T5 i identycznie jest w wersji 2.0D.
Hamulce jak w każdym Volvo, są bardzo dobre, a ich skuteczność w
sytuacjach awaryjnych sprawdza się znakomicie. ABS i EBD to
najwyższa światowa półka, a włącza się tylko w sytuacjach naprawdę
awaryjnych. Rewelacja.
Volvo S40 TD, czyli brat T5 mają wiele wspólnego. Auto z silnikiem
wysokoprężnym jest bardziej stonowane, jeżeli bierzemy pod uwagę
osiągi i zużycie paliwa. Wyposażenie jest praktycznie identyczne w
obu przypadkach. Zarówno komfort jak i bezpieczeństwo nie pozostawia
żadnych nie domówień, że mamy do czynienia z dopracowanym i
sprawdzonym modelem. Jedynym minusem pozostaje wysoka cena, która
gwarantuje jednak prestiż i wysoką jakość wykonania.
