W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej samochodów, które przewozić chcą więcej niż tylko 5 osób, ale mniej niż tradycyjne minivany, czyli 7. Spostrzegawczy czytelnicy domyślą się zapewne, że chodzi tu o liczbę 6. I nie jest to liczba 5, nie jest to również liczba 7, cytując Monty Pythona. Niektóre z tych samochodów jeżdżą już po ulicach, inne są jeszcze w fazie prototypów, jak Hyundai Portico. Na razie jednak do dyspozycji mamy dwa „sześciopaki” dostępne na polskim rynku, czyli Fiata Multiplę i Hondę FR-V. Z obydwu chętnie skorzystałby agent Smith, który tak pięknie się multiplikował w Rewolucjach.

Naturą rzeczy postanowiliśmy porównać oba pojazdy, w czym zapewne nie jesteśmy oryginalni, bo takie porównanie nasuwa się po prostu samo. Jak bardzo różnią się od siebie, jak bardzo są do siebie podobne, który z nich wybrać? Wzięliśmy więc obydwa sześciopaki na warsztat (co zresztą widać na zdjęciach). Ale zacznijmy od początku.

Na początku był Fiat. Nawiązując do popu-larnej w latach 60 Multipli, chyba pierwszego minivana, chciał stworzyć coś, co zachowałoby pierwotną koncepcję auta wielkopojemnego, ale przystające do obecnych czasów. Miało być nowocześnie, bardzo praktycznie, a wyszło dziwnie i wręcz brzydko. Pomimo kontrowersji sprzedawało się, więc Fiat postanowił kontynu-ować. Na szczęście Fiat poszedł po rozum do głowy i odmładzając Multiplę wygładził, uspokoił i trochę wyładnił ten dziwaczny pojazd. Jeden element jednak pozostał - deska rodem ze Star Treka, a raczej parodii tego serialu. Generalnie wygląda to tak, jakby ktoś zmielił w wielkiej maszynce deskę normalnego samochodu i skleił fantazyjnie w jedną kulę różności.

 

Za ciosem poszła Honda i stworzyła swoją odpowiedź na Multiplę. Podstawowa koncepcja jest taka sama: 2 rzędy po trzy siedzenia plus bagażnik. Jednak w Hondzie wyraźnie widać inne podejście do tematu. Po pierwsze FR-V zachowuje tradycyjną bryłę hatchbacka, choć dużego i mocno poszerzonego. Japończycy stworzyli FR-V tak, by wszyscy pasażerowie czuli się w nim jak w samochodzie osobowym. Dlatego też FR-V jest sporo niższy od Multipli, zdecydowanie niżej też się siedzi. Pozycja za kierownicą jest tu zupełnie inna niż w Multipli, jest bardziej zbliżona do zwykłego samochodu osobowego. Tylko deska rozdzielcza sprawia wrażenie trochę jak z ciężarówki, choć wypasiona. W sumie to właśnie deska rozdzielcza FR-V zdradza trochę główny rynek podboju, jest zaprojektowana wyraźnie pod gusta klientów zza oceanu.

Wyglądu nie porównujemy, rzecz gustu. Deska rozdzielcza Multipli jest, delikatnie mówiąc, ekstrawagancka, zaś w FR-V panuje porządek i tradycja, nawet aż za bardzo. W FR-V wygląda zdecydowanie bardziej ekskluzywnie, w Multipli zaś plastikowo. Jednak oba samochody nie ustrzegły się dziwacznych rozwiązań ste-rowania niektórymi urządzeniami. Fiat popisał się, montując sterowanie luster-kami zewnętrznymi na… suficie! Natomiast Honda zgrupowała sterowanie wszystkimi oknami bocznymi w równie dziwnym miejscu, bo na desce rozdzielczej z lewej strony kierownicy. Jedno i drugie rozwią-zanie jest po prostu beznadziejne i wymaga długiego przyzwyczajania.

[dalej >>]