Oto "Jedynka", czyli kompaktowe BMW, jak wskazuje oznaczenie: najmniejszy, wręcz podstawowy model bawarskiego koncernu. Z jakim efektem niemiecki koncern spod znaku szachownicy podszedł do samochodu kompak-towego? W jakim stopniu udało się zachować cechy typowe dla tej marki, a ile wymusiła moda? Przekonać się o tym należy empirycznie. Do naszej redakcji trafiła na początek wersja z dwulitrowym silnikiem benzynowym i bogatym wyposażeniem. Ale od razu uprzedzam: jeśli oczekujesz, drogi Czytelniku, krytyki tego modelu, to od razu sobie odpuść i poczytaj inne artykuły, bo tutaj raczej jej nie znajdziesz.

"Jedynka" zwraca uwagę dość nietypowym nadwoziem: niby zwykły hatchback, ale z potężną maską i przedziałem pasażerskim jakby ściśniętym na tylnej osi. Z której strony nie spojrzeć nadwozie "Jedynki" zdradza sportowe aspiracje, od razu mówi nam: "nie jestem typowym rodzinnym hatchbackiem, uważaj". I ma rację, ale o tym trochę później. Niemal pozioma pokrywa silnika, pionowy pas przedni, wyraźne odcięcie linii maski i kabiny, krótki, sportowy tył oraz ostre, agresywne linie - to nie są panujące obecnie standardy w hatchbackach.

 

Wsiadając do "Jedynki" przez chwilę możemy poczuć się przygnębieni, jest czarne jak noc. Szybko jednak odkryjemy, że jakość użytych materiałów i wykonania stoi na najwyższym poziomie. Szczególną uwagę zwracają na siebie aluminiowe akcenty na desce rozdzielczej i środkowej konsoli: to nie są metalizowane plastiki, to najprawdziwsza blacha aluminiowa, cieniutka ale wrażenie wyśmienite, aż dziw bierze, że tylko nieliczni producenci decydują się na takie rozwiązanie.

Po zajęciu miejsca za kierownicą wiadomo już, że niezwykłość tego hatchbacka kryje się również we wnętrzu. Natychmiast zapomina się o pięciodrzwiowym nadwoziu, bowiem pozycja za kierownicą i ergonomia jest tu typowa dla samochodów sportowych. Bardzo wygodne sportowe fotele o dobrym trzymaniu bocznym zachęcają do pozostania w nich jak najdłużej, podobnie zresztą, jak każdy szczegół wnętrza. O dziwo, na tylnej kanapie miejsca jest sporo, długie siedzisko i wysokie oparcie pozwalają na wygodne podróżowanie.

Na oddzielny akapit zasługuje z pewnością odtwarzacz BMW Professional, bardzo rzadko można w samochodach spotkać sprzęt audio tej klasy. Nagłośnienie wnętrza jest fascynu-jące, zupełnie jakby siedziało się w sali klubowej i słuchało muzyki na żywo. Faktem jest, że na ten zestaw z 10 głośnikami HiFi trzeba wyłożyć dodatkowe 4.608 zł, ale warto (choć z pewnością nie dla tych, którzy cenią cenią sobie tylko "umpa, umpa" z subwoofera).

[dalej >>]