Pierwszą wielka wojnę koreański kolos przegrał, zostawiając po sobie nieprzyjemną woń korupcji, syndyków i upadających kooperantów. Do drugiej wielkiej wojny przygotował się o wiele lepiej, zmieniając przede wszystkim dowództwo oraz zaplecze logistyczne. Pod skrzydłami potężnego sojusznika zza oceanu ponownie stanął do walki o utrzymanie 38 równoleżnika.

Wielki koncern General Motors dał koreańskiemu sprzymierzeńcowi nie tylko nowe siły, dał nawet swoją legendarną markę, utrwaloną w świadomości masowej jako producent wielkich, paliwożernych krążow-ników. Tak oto na polski teatr rynkowych działań wojennych, po 65-letniej nieobecności, wkroczył Chevrolet.

Hatchback Sedan

 

Na pierwszy ogień wzięliśmy model Aveo, od razu w obu wersjach nadwoziowych: hatch-back i sedan. Miłośnicy wielkich amerykanów rozczarują się na sam widok nowych Chevrole-tów, natomiast miłośnicy Daewoo natychmiast rozpoznają w nich modele ulubionej marki. Aveo to po prostu Daewoo Kalos w oprawie Chevro-leta. I tu trzeba jedno przyznać: logo Chevy zdecydowanie poprawia wygląd samochodu, nadwozie jest od razu jakby ładniejsze i szlachetniejsze…

Wersja pięciodrzwiowa jest prawie jedno-bryłowa, przetłoczenia na tylnych drzwiach i błotnikach dodają masywności temu małemu kompaktowi. Z przodu dominują grube linie kierunkowskazów, oddzielonych od pozostałych świateł. Najbardziej udany jest chyba tył nadwozia z masywnym zderzakiem, ale okienka w tylnych słupkach pełnią raczej funkcję dekoracyjną.

Odmiana czterodrzwiowa jest naszym zdaniem mniej udana, doczepiony bagażnik burzy sylwetkę i nie pasuje do przedniej części nadwozia. Tylne drzwi i przetłoczenia na nich i nadkolach są zupełnie inne niż w hatchbacku.

 

[dalej >>]