Wrzesień 2004 zapisze się niewątpliwie w historii Citroena. W Paryżu, podczas Między-narodowego Salonu Samochodowego, zostanie zaprezentowany nowy model w najpopular-niejszej w Europie klasie kompakt, mianowany dość „wybuchowo” – C4.

Czy będzie godnym następcą legendarnej już Xsary - zobaczymy. Ma duże szanse. Przede wszystkim dlatego, że zostanie wprowadzony na rynek w dwóch znacznie różniących się pod względem stylu wersjach: Berline i Coupe, czyli dla każdego coś odpowiedniego.

Nadwozie wersji pięciodrzwiowej kontynuuje styl wyznaczony niedawno przez C3. Jest niemal jednobryłowe z łukowato ukształ-towanym dachem. W swojej prostocie jest prawie nijakie, charakteru dodaje mu tylko przód z końcówkami świateł sięgającymi połowy maski i błotników oraz z atrapą chłodnicy w kształcie emblematu Citroena. Z tyłu światła w tylnych słupkach sięgają do krawędzi dachu zakończonego małym spojlerem. Natomiast gładkości powierzchni bocznych nie zakłóca nic, oprócz wystających wnęk kół, klamek i umieszczonych nisko, bo tuż nad progami, listew zabezpieczających. Zwraca uwagę duża powierzchnia przeszklona.

 

Spokojnie jest też we wnętrzu. Nie ma tradycyjnych zegarów, nie ma pokręteł i dużych przycisków, nie ma fikuśnych kratek nawiewu. Centrum sterowania systemami wspomagającymi jazdę znajduje się na głównym elemencie sterowania autem, czyli na kierownicy. Co ciekawe ruchoma jest tylko część służąca do skręcania, cała reszta, to znaczy zespół przycisków i poduszka powietrzna są nieruchome. Będzie to na pewno wymagało od kierowcy przyzwyczajenia. Pozostałe składniki deski rozdzielczej skupione są  po jej środku, tworząc zintegrowany kokpit, począwszy od mniejszego, zielonego wyświe-tlacza podstawowych parametrów jak prędkość, obroty silnika, przebiegi, spalanie itp., poprzez duży kolorowy wielofunkcyjny ekran, radio, klimatyzację, aż po dźwignię zmiany biegów i hamulca ręcznego. Niespo-tykanym dodatkiem będzie zabudowany w układzie wentylacji rozpylacz zapachu.