Honda Accord mocno już zadomowiła się na polskim rynku, zdobywając szerokie grono nabywców mimo niezbyt niskiej ceny. Trudno wymienić wszystkie zalety tej limuzyny, dużo łatwiej byłoby wyliczyć wady, choć tak naprawdę niełatwo je znaleźć. I oto Honda prezentuje Accorda z długo oczekiwanym silnikiem wysokoprężnym. A opłacało się czekać...

Właściwie można tu pominąć nadwozie samochodu i wnętrze, pisaliśmy już o wersji benzynowej 2.4 Type-S, ale tak dla przypomnienia: linia nadwozia ostra i bardzo dynamiczna, wyraźnie zarysowany klin z wysokim tyłem, Accord wygląda na masywną a jednocześnie szybką maszynę. Na wielki plus należy zapisać, że projektanci nie ulegli różnym modom na futurystyczne samochody, stworzyli nadwozie dość klasyczne, a mimo to mile wyróżniające się spośród innych.

 

We wnętrzu panuje niemal niemiecki (o przepraszam - japoński) porządek, ergonomia ponad wszystko. Bardzo czytelne zegary podświetlone dyskretnym czerwonym światłem, pasującym do sportowego charakteru Accorda. Centralna konsola z radiem i sterowaniem dwustrefową klimatyzacją otrzymała kształt pięciokąta, tak jak wlot powietrza na masce. Bardzo wygodne fotele, nie za miękkie, z rewelacyjnym trzymaniem bocznym, sprawiają, że nawet ładnych kilka godzin za kierownicą nie męczy. Tylna kanapa wystarczająca dla trzech osób, choć wyraźnie wyprofilowana dla dwóch. Całość nie sprawia wrażenia efektownego, a już na pewno nie efekciarskiego, elegancko podporządkowane jest po prostu wygodzie podróżujących. Do tego bagażnik: bardzo duży i łatwo pakuje się do niego bagaże.

[dalej >>]