Gdy tradycja w Mlada Boleslav wymaga, by nowy model nosił
nazwę uprzednio już wykorzystanej, to jak inaczej mógłby nazywać się
flagowy model Škody spod znaku V.A.G.? Superb był przed wojną luksusową
limuzyną, godną samego prezydenta Czech. A jaki jest współczesny Superb? Tak
się jakoś ułożyło, że do naszej redakcji trafił model Superb 1.8 T
Comfort.
Wizualnie Superb podobny jest trochę do Octavii – przód, a trochę do VW
Passata – tył. Właściwie to oczywiste, bo z Octavią łączy Superba
znak firmowy, czyli strzała i głowa Indianina, więc i wzornictwo atrapy chłodnicy
czy też reflektorów. Do Passata podobna jest linia boczna Superba oraz tył z
trochę innymi kloszami lamp. Rozstaw osi wynoszący 2803 mm, to również
podobieństwo z Passatem, choć tym produkowanym w Chinach. Połączenie tych
elementów stylistycznych dało w efekcie bardzo zgrabną limuzynę, bez
efekciarstwa, za to elegancką i wzbudzającą szacunek.
We wnętrzu podobnie, deska rozdzielcza niemal żywcem przeniesiona z Passata,
spokojna, uporządkowana. Wszystkie wskaźniki i przełączniki w typowym dla
samochodów V.A.G. układzie, tylko zegary mogłyby być trochę ładniejsze.
Nasz Superb to wersja Comfort, więc całość wnętrza utrzymana w ponurej
tonacji czerni. Jedynie
niektóre elementy wykończenia wnętrza, jak oprawa
kratek wentylacyjnych czy ozdobne listwy na drzwiach, są metalizowane
grafitowo. Chyba grafitowo, podobno mężczyźni rozpoznają tylko podstawowe
barwy, właściwie trochę wpada w brąz, może jednak tytanowo? Tak czy inaczej
producent określa takie wykończenie słowem „Nicro”. Do tego
kierownica obszyta skórą, podobnie jak dźwignie zmiany biegów i hamulca ręcznego.
Na tym kończyłyby się przejawy luksusu w Superbie, gdyby nie wymiary wnętrza.
Co prawda na przednich fotelach siedzi się podobnie jak w innych limuzynach
podobnej klasy, jednak tylna kanapa to miejsce dla VIPów. Ilość miejsca na
nogi jest tu wręcz imponująca i trudno szukać konkurenta, który zapewniałby
taką przestrzeń w wersji standardowej, bez wydłużania nadwozia. Zresztą,
jest to miejsce nie tylko dla dyrektorów czy prezesów. Pojęcie
„spotkania na tylnej kanapie” nabiera w Superbie zupełnie nowego
wymiaru...
Poza wspomnianą wyżej przestrzenią należy wspomnieć jeszcze o dobrze
wyprofilowanych i wygodnych fotelach oraz dobrej jakości materiałach użytych
do wykończenia wnętrza. Jak na limuzynę przystało samochód wyposażony jest
w
automatyczną klimatyzację Climatronic, schładzającą również schowki w
desce rozdzielczej i w podłokietniku. Ale Superb oferuje dodatkowo kilka
drobiazgów, charakterystycznych dla tego samochodu. Mowa tu o dodatkowym oświetleniu,
czyli dwóch diodach w obudowie głównego lusterka, bardzo subtelnie oświetlających
w nocy kokpit na czerwono. Wewnętrzne klamki drzwi podświetlone są blado
niebieskim światłem, określanym przez producenta jako „księżycowa poświata”.
Ale najlepiej zadbano o wsiadanie i wysiadanie z Superba w nocy. Otóż oprócz
oświetlenia podłogi oraz lampki w dolnej krawędzi drzwi w dolnej
części
obudowy lusterek wewnętrznych zamontowano dodatkowe oświetlenie, włączające
się przy otwieraniu drzwi. Drobne akcenty, ale okazują się być przydatne w
nocnych podróżach. Byłbym zapomniał: Superb w wersji Comfort w deszczowe dni
zadba o pasażerów również po opuszczeniu wnętrza. Mowa tu o słynnym już
niemal parasolu firmowym, umieszczonym w schowku w lewych tylnych drzwiach.
Kolejny gadżet, ale jakże umilający życie.
Podróżowanie Superbem rzeczywiście jest przyjemne, zarówno na krótkich jak
i długich trasach. W dłuższą drogę zabiera się z reguły bagaż, na który
przeznaczony jest bagażnik o przyzwoitej pojemności 462 litrów. Jednak jest
to limuzyna z prawdziwego zdarzenia i nie ma tu mowy o złożeniu tylnej kanapy,
jedynie otwór w jej oparciu wraz z pokrowcem pozwala przewieźć dłuższe
przedmioty, jak choćby narty. Bagażnik nie jest więc imponujący, choć ma
przyzwoite wymiary.
Aluminiowe zawieszenie Superba to czysta poezja, niezależnie czy podróżujemy
jako VIP, czy jako kierowca. Niemal doskonałe tłumienie nierówności łączy
się tu z równie wspaniałym zachowaniem na drodze. Niektórzy konkurenci,
przechwalający się rewelacyjnym zawieszeniem swoich pojazdów, mogliby się
wiele od Škody (Audi) nauczyć. To wyjątkowo udane połączenie komfortu i
bezpieczeństwa, które można określić dwoma słowami, krótko podsumowującymi
tę część testu: żadnych zastrzeżeń.
Silnik Superba to jednostka dobrze już znana z innych modeli Škody, Audi,
Seata czy Volkswagena. Turbodoładowany czterocylindrowy silnik o pojemności
1781 ccm osiąga moc 110 kW (150 KM) przy 5700 obr/min oraz moment obrotowy 210
Nm dostępny w zakresie 1750-4600 obr/min. I trzeba przyznać, że nieźle radzi
sobie z napędzaniem tej niemal półtoratonowej limuzyny. Przyspieszenie do
setki w 9,5 sekundy oraz prędkość maksymalna 216 km/h to naprawdę niezły
wynik, na dodatek wyraźnie odczuwany w czasie jazdy. Superb śmiga jak niejeden
samochód z ambicjami sportowymi, jest dynamiczny i elastyczny właściwie na każdym
biegu i przy każdej prędkości.
Czas na podsumowanie. Škoda Superb 1.8 T Comfort jest bardzo przyzwoitym
samochodem, oferującym tak wiele za tak niewiele. Owszem, 87.140 zł to niemała
kwota, ale pokażcie inny samochód, który za porównywalną cenę oferuje tyle
komfortowej przestrzeni i tak wspaniałe właściwości jezdne. Obawiam się, że
będzie to bardzo trudne zadanie. Škoda już dawno pozbyła się „demoludowych”
naleciałości, a wypuszczając na rynek Superba stworzyła coś, o czym większość
bardziej renomowanych producentów może tylko pomarzyć: samochód nie mający
konkurencji.
Skomentuj ten artykuł na naszym Forum dyskusyjnym.
Dane techniczne: