Taki oddech trzeba złapać przed odpaleniem tego piekiełka, a po uruchomieniu
zachować spokój. Już sama sylwetka sprawia że serce bije mocniej, ale
nitrogliceryny pod język brać nie musimy, gdyż po rzucie oka na niedokończoną,
zdawałoby się, pracę stylistów, tętno wraca do normy. Można się sprzeczać,
czy zabrakło im konsekwencji w dokończeniu swojego dzieła, czy chcieli wnieść
coś nowego do stylu, który łączy w sobie zarówno cechy ścigacza jak i
street-fightera. Nie ma tutaj pełnych sportowych osłon, dzięki
czemu
wyeksponowana jest piękna rama oraz wszystkie inne bebechy, czyli chłodnica,
nieożebrowane cylindry i kolektor wydechowy, który prowadzi prosto do
wielkiego tłumika. Agresywna przednia owiewka (doskonale spełniająca swoje
praktyczne zadanie do 170 km/h), z podwójnym reflektorem, opływowy bak, oraz
tylny błotnik z diodowym światłem stopu uzupełniają awangardowy wygląd
motoru.
Tego diabełka napędza dwucylindrowy czterosuwowy silnik w układzie V, a swoją
pracę wykonuje rzetelnie, pochłaniając przy tym spore ilości paliwa.
SV
zaczyna żwawo jechać od około 4000 tys. obrotów aż do odcięcia. Wydawało
by się że V-ka powinna być elastyczna, niestety pojemność 650ccm jest zbyt
mała aby ją zapewnić - dopiero gdy będziemy utrzymywać obroty w granicach
7000 tys. jazda stanie się dynamiczna i przyjemna. Martwią nas niestety
wibracje dające się odczuć przy dłuższej jeździe poza miastem. Wynikają
one prawdopodobnie ze zbyt sztywnego umocowania silnika do ramy motocykla.

Skrzynia jest 6-cio biegowa, a przeniesienie napędu na tylne koło klasyczne -
za pośrednictwem o-ringowego łańcucha. Możliwa jest zmiana biegów bez użycia
sprzęgła.

Zawieszenie w sprzęcie jest komfortowe i jednocześnie sportowe, zjawisko Shimy
przy gwałtownym przyspieszaniu nie występuje, chociaż motocykl przy
energicznym dodaniu gazu ma tendencję do uciekania tylnym kołem na zewnątrz
zakrętu. Hamulce są bardzo skuteczne i posiadają dobrą modulację, dzięki
czemu siła hamowania daje się łatwo dozować.
Pogoda podczas testu była marudna niczym teściowa. Więcej padało niż świeciło
słoneczka, stąd i ewolucji mało. Ogólnie podróżowanie Suzuką sprawia dużo
radości, producentowi udało się stworzyć ciekawy stylistycznie motor, o
dobrych właściwościach trakcyjnych i dobrych osiągach. Niestety są też
pewne drobiazgi, które psują trochę ten produkt. Należą do nich np.
wspomniane wyżej wibracje, brak możliwości poprawnego ustawienia lusterek
oraz nieco kontrowersyjna stylistyka - według nas można było zrobić pewne
rzeczy ciekawiej, jak w większym bracie SV1000.
Grzegorz Rochna
fot. Maciej Medyj
Skomentuj ten artykuł na naszym Forum dyskusyjnym.
Dane techniczne: