Powyższy tytuł jak i wymiary wskazują na segment odbiorców, dla których
przeznaczone zostało Suzuki SMX - brat bliżniak Suzuki RMX-a, o którym
napiszemy innym razem.
Ten dość niewielki, ale zarazem lekki i żwawy motorower, posiada fajne
warunki trakcyjne i użytkowe. Jest to supermoto, czyli miejskie enduro na
oponach typowo szosowych, na którym można wykonywać różne śmieszne
ewolucje, figury i triki oraz nawet poprzebijać się przez zatłoczone ulice.
Z wyglądu niczym nie różni się od większych braci. Jest ładnie i kolorowo
obudowany i ma wszystkie elementy, jakich nie powstydziła by się
400-ka.

Zawieszenie - jak w prawdziwym enduro. Z przodu amortyzatory upside-down, z tyłu
regulowany amortyzator centralny. Obydwa koła wyposażono w hamulce tarczowe.
Nie ma akumulatora a więc i rozrusznika elektrycznego, tylko kickstarter.

Dwusuwowy silniczek chłodzony cieczą o pojemności 50 ccm i mocy 1,77 KM (po
odblokowaniu ok. 8 KM) jest wystarczający aby nosić zawodników o wadze do 75
kg. Skrzynia biegów jest krótko zestopniowana, ale posiada 6 biegów.
SMX-em można śmiało popylać po gładkich asfaltach, należy uważać tylko
na piasek tudzież inne niespodzianki, które mogą wytrącić nam sprzęcik z równowagi.
Miło także pogrzebać w niezbyt kopnym terenie, poskakać na tylnym kółeczku,
a czasem na przednim (patrz zdjęcia).

Dusiliśmy Suzukę ile dała fabryka, manetka była skręcona do oporu, próbowaliśmy
wszystkiego co nam zaświtało w głowie. Zużycie paliwa w czasie naszego testu
wyniosło około 3.5 litra na 100 km.
Naszym zdaniem Suzuki SMX to ciekawa propozycja dla młodych, jak i nawet nieco
starszych osób, rozpoczynających swoją przygodę z motocyklami. O atrakcyjności
sprzętu decydują też dobra jakość wykonania i przystępna cena.
Grzegorz Rochna
fot. Maciej Medyj
Skomentuj ten artykuł na naszym Forum dyskusyjnym.
Dane techniczne: