Suzuki Wagon R+ to bliźniak Opla Agili. Z zewnątrz samochody te są niemal nie
do odróżnienia, inny grill z logo producenta, inne umiejscowienie tylnej
tablicy rejestracyjnej. Największa różnica tkwi w układzie jezdnym, bo
Suzuki Wagon R+ oferowany jest z napędem na wszystkie koła. I właśnie taki
model trafił do naszej redakcji na jazdy testowe.
Na pierwszy rzut oka Wagon R+ wygląda trochę jak zabawka: wysokie dwubryłowe
nadwozie o zagubionych proporcjach na małych kołach. Okazuje się jednak, że
felgi są 14-calowe, ale ogumienie o niskim profilu 165/60 sprawia takie wrażenie.
A należy tu dodać, że nasz egzemplarz wyposażony był w obręcze z lekkich
stopów... chromowane! Ale to jedyny przejaw luksusu w tym pojeździe.
Wnętrze Wagona R+ jest ubogie aż do bólu, błyszczące czarne plastiki na
desce rozdzielczej i drzwiach sprawiają kiepskie wrażenie, podobnie jak
tapicerka foteli i pozostałe elementy wnętrza. Na szczęście lusterka zewnętrzne
sterowane są elektrycznie, podobnie jak szyby w drzwiach przednich. Na desce
rozdzielczej znajdziemy tylko najważniejsze informacje, za to podane w sposób
czytelny. Pod kierownicą wygospodarowano trochę miejsca na półkę na
drobiazgi, przed pasażerem znajduje się druga półka oraz niezbyt pojemny
schowek. Przed dźwignią zmiany biegów znalazło się miejsce na dwa uchwyty
na napoje. Całość wnętrza dopełniają dwie poduszki powietrzne i trzy zagłówki
z tyłu, choć dla środkowego miejsca przewidziano jedynie biodrowy pas
bezpieczeństwa.
Miejsca
wewnątrz Wagona R+ nie jest za dużo, na szczęście nadwozie jest wysokie i
pozwala znaleźć trochę przestrzeni dla czterech dorosłych osób. Komfort
podróżowania nie jest wysoki, ale i tak lepszy, niż mogłoby się to wydawać.
Wagon R+ to mikrovan, przestrzeń bagażowa tego autka wynosi 1250 litrów, ale
dopiero po złożeniu niesymetrycznie dzielonej tylnej kanapy. W ich normalnej
pozycji pojemność bagażnika jest rzeczywiście "mikra": 240 litrów.
W ściankach bocznych bagażnika są jednak dodatkowe wnęki z siatkami
przytrzymującymi drobiazgi. Możliwości przewozowe Wagona R+ zwiększa jedynie
wysokość przestrzeni ładunkowej.
Dobra, dość tego narzekania, bo autko Suzuki ma swoje mocne strony. Silnik
jest mały ale żwawy, z pojemności 1,3 litra wyciśnięto 76 KM i to
wystarcza, by czteronapędowe auto rozpędzić do setki w 12,8 sekundy. Prędkość
maksymalna to tylko 150 km/h, ale i samochód nieduży, trudno oczekiwać od
pojazdów tego typu osiągów sportowych. Za to trzeba przyznać, że Wagona R+
prowadzi się bardzo dobrze, sztywne zawieszenie i stały napęd na cztery koła
sprawia, że samochód zachowuje się na drodze bardzo poprawnie i
przewidywalnie. Gorzej z pokonywaniem dziur na naszych wspaniałych polskich
drogach, dość nieprzyjemnie odczujemy każdą wyrwę czy uskok nawierzchni.
Kolejną mocną stroną Wagona R+ jest stały napęd na cztery koła. Oprócz
wspomnianego już dobrego zachowania na szosie, małe Suzuki świetnie sprawuje
się również na bezdrożach. Oczywiście nie ma tu mowy o pokonywaniu
prawdziwych przeszkód terenowych, ale własności "off-roadowe"
mikrovana ograniczone są jedynie małym prześwitem i oczywiście brakiem
reduktora. W błocie czy piachu autko radzi sobie bardzo dobrze, bez specjalnego
problemu wyjeżdża z grząskiego terenu. Zdecydowanie widać, że należy do
tej samej rodziny co Samurai czy Vitara.
Cena Suzuki Wagon R+ 4WD nie jest mała, prawie 45 tysięcy za niewielkie autko
to spora kwota, za ABS trzeba tu dopłacać. Ale z drugiej strony gdzie za takie
pieniądze kupimy samochód z napędem na cztery koła i chromowanymi felgami
(nawet jeśli te ostatnie wymagają dopłaty), który na dodatek da się
przekształcić w małe autko dostawcze?
Skomentuj ten artykuł na naszym Forum dyskusyjnym.
Dane techniczne: